KRÓLEWSKI PAŁAC
EKHORN
Dnia 7 stycznia 2010 roku
Drodzy Dreamlandczycy!
Zwracam się do Was po raz pierwszy w Nowym Roku 2010 i zarazem po raz ostatni jako Król Dreamlandu. Jestem dumny, że przez ostatnie dwa lata mogłem sprawować Koronę Królestwa Dreamlandu, mojej wirtualnej ojczyzny. Dziękuję zarówno wszystkimi tym licznym osobom, którzy sprawiali, że panowanie było dla mnie łatwiejsze, jak i tym, którzy występowali z konstruktywną krytyką. Jedno i drugie było dla mnie niezwykle cenne.
Nowego Króla Dreamlandu nie muszę nikomu przedstawiać. Jego Królewska
Wysokość Następca Korony Robert książę van Buuren za kilka minut
stanie się Jego Królewską Mością.
Jestem pewien, że JKW świetnie poradzi sobie w nowej i niełatwej roli.
Liczę, że nawet lepiej niż ja - choćby dlatego, że jest
przedstawicielem znacznie młodszego niż ja dreamlandzkiego pokolenia i
przypuszczam, że może lepiej rozumieć Dreamland Anno Domini 2010 niż
ja, Dreamlandczyk już od około dziewięciu lat. Rękojmię należytego
wywiązywania się z nowych, licznych obowiązków Szósty Monarcha daje
zresztą już choćby swą przeszłą pracą na rzecz Królestwa. Prezes Sądu
Prowincji, sędzia Sądu Królestwa, od dawna blisko związany z Ekorre i
znający od podszewki mechanizmy sprawowania władzy federalnej, a także
sprawny działacz na poziomie prowincjonalnym, w Furlandii, osiągający
świetne rezultaty w ramach wszystkich powierzanych Mu obowiązków.
Dwa lata to tradycyjny czas panowania kolejnych Królów Dreamlandu od czasów JKW Artura Piotra. Jest to dość długi okres - szczególnie, że Król na codzień musi zajmować się bardzo licznymi zagadnieniami ze wszystkich sfer życia politycznego. Nie cała praca wykonywana przez monarchę jest dostrzegalna z zewnątrz. Jestem w każdym razie rad, że mogłem tę pracę wykonywać na rzecz Dreamlandu i Dreamlandczyków. Mam nadzieję, że Jego Królewska Wysokość, który formalnie stanie się Królem za kilka chwil, będzie wynosił z codziennej pracy królewskiej wiele satysfakcji i nigdy nie będzie Mu dane doświadczyć jakichkolwiek uciążliwości.
Obowiązująca Konstytucja w pierwotnym brzmieniu weszła w życie 1 lipca 2002 roku. Przez te siedem i pół roku Korona Królestwa sprawowana przez moich znakomitych Poprzedników JKW Artura I Piotra i JKW Pawła I oraz mnie jako Króla Dreamlandu dobrze odnajdywała się w kreowanym ustawą zasadniczą ustroju. Korona wykorzystuje odpowiednio zakres przekazanej sobie władzy, korzystając z niej przy tym ostrożnie i umiarkowanie. Na plan pierwszy zawsze wysuwa się pochodząca z demokratycznego wyboru Izba Poselska i utworzony na bazie Jej poparcia Rząd - i to jego polityka jest prowadzona w pierwszej kolejności. Jeśli administracja jest sprawna, Król wykonuje tylko swoje najważniejsze ustrojowe prerogatywy. Gdy jednak Rząd lub określone sektory administracji federalnej niedomagają, Korona w konstytucyjnym zakresie wspomaga te podmioty w działalności. Król pozostaje zatem przede wszystkim gwarantem ustroju i należytego funkcjonowania organów władzy. Powinien być ponad konfliktami i partykularyzmami, zachowywać obiektywność i bezstronność. Kompetencje królewskie winny być wykonywane ostrożnie, co w żadnym nie narusza to ciążącego na monarsze, jako na gwarancie, obowiązku, by w razie potrzeby podjąć nawet niepopularne decyzje dla dobra wspólnego. Mając na względzie te wymagania sprawowałem Koronę Dreamlandu przez ostatnie lata. Najlepszym przykładem niedawne wydarzenia, gdy Korona została zmuszona do skrócenia kadencji Izby Poselskiej po tym, jak Izba nie była w stanie dalej procedować, a popierany przez nią Gabinet upadł wskutek drugiej w krótkim czasie dymisji premiera, bez wyznaczenia następcy. Z mojej perspektywy - zarówno polityka federalnego sprzed mojej koronacji, jak i Króla Dreamlandu - taki sposób wykonywania władzy przez monarchę jest najlepszym z możliwych rozwiązań. Moim osobistym życzeniem byłoby, by tak pojmowana zasada pomocniczości była nadal realizowana.
Nowy Król najlepiej sam będzie wiedział, co robić - daleki jestem od udzielania Mu publicznych rad. Mogę powiedzieć tyle tylko, że szczególną troską należy otoczyć nowych Dreamlandczyków. Korona z sukcesem wzięła na siebie obowiązek egzaminowania ich w Szkole Głównej Królestwa, ale jest to rozwiązanie z gruntu tymczasowe. Cieszę się, że nowy Rząd przykłada do tej kwestii tak wiele uwagi. Nowych mieszkańców nie można pozostawić samym sobie, a należy stale kontrolować jakość udzielanych im informacji i obsługi przez obowiązanych do tego funkcjonariuszy Królestwa, tym bardziej, że - jak już wielokrotnie na tej liście dyskusyjnej podnoszono - zmienił się sposób uczestnictwa internautów w państwach wirtualnych, co we wszystkich polskich mikronacjach przekłada się bezpośrednio na wskaźniki imigracji.
Gdy spoglądam na te dwa lata wstecz, żałuję przede wszystkim, że to podczas mojego panowania Królestwo opuścili Marcus Estreicher i Pablo von Neumann. Splot okoliczności sprawił, że obaj uznali to za najlepsze rozwiązanie. Gdybym drugi raz postawiony został w ówczesnej sytuacji, prawdopodobnie zachowałbym się mniej więcej tak samo. Tak jednak jak ja uważałem i uważam swoje działania za jedyne w danych okolicznościach możliwe, tak uważali i uważają także Marcus Estreicher i Pablo von Neumann. Szkoda jednak, że musiało się to zakończyć tak, jak się zakończyło - obu tych indywidualności w Dreamlandzie brakuje.
Kończąc swoje ostatnie przemówienie, życzę nowemu Monarsze owocnego i satysfakcjonującego panowania, roztropnych decyzji, jak najwięcej satysfakcji z wykonywanej, niełatwiej misji - a Dreamlandowi i Dreamlandczykom, w tym mnie, jak najwięcej pożytku z pracy nowego lokatora Pałacu Królewskiego Ekhorn.
Vivat Rex!
(-) Edward I Artur, R. Received on Thu 07 Jan 2010 - 12:44:01 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET