Kilka uwag o kiju. Koniec pewnego wątku

From: Jacques de Brolle <debrolle_usunto_at_poczta.fm>
Date: 14 Dec 2009 08:23:21 +0100


Alchien d’Archien (w zakończeniu dwóch ostatnich listów):

1.„Resztę pozdrawiam starowandejskim "wypierdalać".

2.„Czy, skoro różne strony sceny politycznej wyżyły się już na mnie pod różnymi pretekstami, możemy wrócić do spraw istotniejszych?”

Wyjaśnijmy coś i ostatecznie zamknijmy ten wątek.

W ciągu ostatnich miesięcy zdołał Pan zrazić do siebie większą część naszej wspólnoty. Z sobie tylko znanych powodów raz po raz wchodzi Pan w buty Instruktora Narodu, przyjmując przy tym jakąś Fichteańską zasadę z gatunku: „powody tego, co ja robię dziś, ty zrozumiesz dopiero jutro”. Doprawdy - robi Pan wszystko, by utrwalić wrażenie, że jest jedyną osobą w tej części galaktyki, która wie, co się wokół niej dzieje. Naucza Pan z Wysokości, nie dopuszczając przy tym banalnej opcji, że nie ma w tych naukach sensu.

Naprawdę uważa Pan, że Dreamlandczycy przejęli się uwagami na temat Agambena, Derridy czy Foucaulta i z tego powodu cofają Panu dzisiaj mandat zaufania? Dlatego Erbokańczyk Bogusj kieruje pod Pana adresem akurat takie a nie inne uwagi? Stąd skoki ciśnienia u powściągliwego Martina van Buurena? Nic z tego; zbyt piękne by to było, by mogło być prawdziwe. Wyobraźmy to sobie: Dreamland jednym wielkim seminarium z filozofii polityki! To nie konkretne idee zniechęciły do Pana Dreamlandczyków, lecz Pański osobliwy autorytaryzm. Nie postawa teoretyczna, lecz zwykła skaza charakteru.

Mógłby Pan przemawiać choćby czystym Heglem czy, dla odmiany, Hobbesem i Leonem XIII, a jestem przekonany, że Martin van Buuren, którym Pan wczoraj cisnął o ścianę, podałby Panu rękę: wystarczyło wykazać wolę rozmowy, współpracy, zrozumienia postawy adwersarza. Choćby werbalnie. Nikt nigdy nie odrzucił Pańskiego programu. Nikt przecież, co sam Pan zauważył, nie przedstawił żadnego kontrargumentu; poza tym jednym – Pańską osobą.

Dreamland potrzebuje refleksji. Rozmawialiśmy na ten temat prywatnie. I ta refleksja ma dziś miejsce, choć nie na tej liście dyskusyjnej. Źle się Pan do tego zabrał. Jestem zwolennikiem wprowadzenia w Królestwie ustroju republikańskiego, ale nie zapominam, że znaczna część obecnych tu osób trafiła do Królestwa – a teraz trwa w jego eterycznych granicach - właśnie ze względu na określone cechy jego systemu politycznego.

Mógłbym zaproponować Panu migrację do innej mikronacji, co swego czasu z podobnych względów wybrał Marcus Estreicher. Ale to nie jest rozwiązanie. A jednak przekonywanie, że wszyscy wokół są w błędzie, że nie dostrzegają tego, co wyczytał Pan właśnie w książce, jest na dłuższą metę strategią samobójczą. Owszem – trzeba ciągnąć ludzi za sobą. Ale nie za pomocą liny holowniczej przytroczonej do nóg.

Proszę mi wierzyć, że nie przychodzi mi łatwo pisać te słowa: kilkakrotnie w okresie swojej obecności w Królestwie również przekonany byłem, że ocieram się o „jasnowidzenie”. I miało to fatalne skutki, przede wszystkim dla mnie samego. Z lekcji trzeba wyciągnąć wnioski.

Wiem, że poświęca Pan Dreamlandowi nienormalnie dużo czasu. Doceniam to. Uważam Pana za jednego z najwybitniejszych członków naszej społeczności. Zamierzam z Panem rozmawiać i – jeśli zajdzie taka potrzeba - pytać o opinię, właśnie jako zaangażowanego uczestnika naszej gry. Proszę jednak Pamiętać, że wielu Dreamlandczyków na dźwięk Pańskiego nazwiska sięgać będzie po gruby kij. Tym kijem będzie Pan grzmocony w biały dzień i w obecności obojętnych przechodniów – czasem słusznie, choć częściej zapewne z nabytej awersji. Takie są losy utrąconych półbogów.     

        Jacques de Brolle



Codziennie 11 tys. ofert pracy
http://link.interia.pl/f24f5 Received on Sun 13 Dec 2009 - 23:23:37 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET