> Klozetowa poetyka, którą Pan się posługuje, nie wróży temu wątkowi nic
> dobrego.
Że za mocno? Przykro mi - ale nie widziałem sensu, żeby po raz kolejny babrać się w dyskusji o niczym. Polecam całą resztę moich maili - tam "klozetowej poetyki" Pan nie znajdzie. Ale wypomnienie mi jej jednorazowego użycia było doprawdy bardzo konstruktywne.
> Podobną aktywność należało wykazywać po niepowodzeniu Pańskiej
> misji politycznej. Obecnie są to wymówki cokolwiek spóźnione.
Nie wymawiam się. Nie poczuwam się do winy w stopniu nadzwyczajnym. Jest mi przykro, że tak wyszło, chciałem lepiej - ale jeśli jestem winny, to nie niepowodzenia "misji politycznej", jak Pan to ujął. Proszę nie dysponować moją aktywnością - to, ile, kiedy i na co będę jej poświęcał, zależy teraz wyłącznie ode mnie i od mojego zaangażowania w KD.
> Rozdając klapsy i cukierki, dokonuje Pan ocen, które nie znajdują
> uzasadnienia w faktach. Wypowiada się Pan z pobłażaniem o rządzie,
> który
> jeszcze nie powstał. Zarzutem ma być brak reformatorskich zapędów i
> zachowawczość. Tymczasem Klub Republikański niejednokrotnie dawał
> wyraz
> swojemu przekonaniu o potrzebie zmian, i co do formy, i do treści;
> odsyłam choćby do ostatniej wypowiedzi barona de Brolle czy do tekstów
> pomieszczonych w najnowszym "Głosie Weblandu". Projekt dreamlandzki
> jeszcze nie wyczerpał swojego potencjału. Reformy nie muszą oznaczać
> ani
> konwulsji, ani logorei.
>
> Ani Klub nie jest, ani sformowany przez nas rząd nie będzie
> "podległy w
> zupełności Koronie". Jest to zarzut z powietrza wzięty. Samo jego
> postawienie świadczy o Pańskiej idiosynkrazji, a nie o naszym
> problemie.
>
> Mamy legitymację do sprawowania władzy i w przeciwieństwie do Pana -
> zamierzamy z niej skorzystać.
To dobre. Od razu sprostuję - nie miałem na myśli rządu Republikanów, tylko rząd Pawła Erwina. Nie wiem, czy hrabia jest do mnie uprzedzony w takim stopniu, czy mnie po prostu nie lubi, czy na siłę chce mnie sobie postawić jako wroga :) Ale zamiast przyjąć, że mówię o rządzie, który już powstał, założył Pan, że mówię o rządzie, który powstać jeszcze nie zdążył :)
Trzymam kciuki za rządy Republikanów - swój mandat dałem Wam przy urnie.
Przy okazji - mój rząd upadł właśnie ze względu na to, że zamierzałem skorzystać z mandatu do sprawowania władzy.
Czy, skoro różne strony sceny politycznej wyżyły się już na mnie pod różnymi pretekstami, możemy wrócić do spraw istotniejszych?
Cokolwiek rozbawiony,
Alchien
[Non-text portions of this message have been removed] Received on Sun 13 Dec 2009 - 15:27:37 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET