Re: [dreamland] Re: Królewska Komisja Konstytuc yjna

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: Sun, 13 Dec 2009 22:07:01 +0100


Witam,

> Potrafisz podnieść ciśnienie krwi... Oczywiście, że potrafie wskazać
> to co mi sie nie podobało w Twojej reformie i prosze nie szerz takich
> głupot.

Nawet, jeśli potrafisz - bo kim jestem, żeby to oceniać? - nie zrobiłeś tego w październikowej dyskusji (co zresztą udowadniam poniżej, przytaczając po prostu kolejne maile).

> Boli Cię to, że nie potrafiłeś pokiwać marionetkami jak Ci się
> podoba. Doskonale wiesz, że te Twoje "wspaniałe" reformy, które miały
> cudownie uzdrowić Dreamland, były tylko i wyłącznie po to żeby
> posiadać jak największy zasób władzy we własnym ręku.

Jasne. Mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem? Ani Pol Potem? Bullshit.

> Nigdy nie powiem
> "tak" reformie, która ogranicza władze królewską.

No i w tym problem - zarówno Twój, jak i Dreamlandu. Póki mamy (pseudo)silną Koronę (bo że Korona nie sprawuje silnych rządów wiadomo nie od dziś), póty kryzysu nie ma, a my będziemy trwać wiecznie. Po staremu. Róbmy to samo, tylko bardziej i więcej. Problem w tym, że model wegetacji (nawet intensywnej i zaangażowanej) i cyklicznych patriotycznych zrywów z udziałem dinozaurów nigdzie nas nie zaprowadzi. Dreamland stał się niewyobrażalnie nudny, powtarzalny i nierozwojowy.

> Dodatkowo ja, jak i żadna inna osoba nie ma obowiązku mówienia
> dlaczego sie nie zgadza z daną reformą. Nie podoba mi się to co
> chciałeś zrobić i koniec dyskusji.

Nie musisz ze mną dyskutować. Ale ust mi nie zamkniesz.

> Ode mnie dostałeś czerwone światło
> dla reform, które chciałeś przeprowadzić i tyle. Tyle razy mówiłeś, że
> będziesz szedł nie patrząc na to co inni robią a pokazałeś co innego,
> trochę krytyki i co dymisja...

Krytyki idiotycznej i ukazującej, paradoksalnie, beznadziejność sytuacji. Owszem, nikt nie musi uzasadniać, czemu nie podoba mu się projekt reformy - ale żeby nie popaść w śmieszność, powinien powiedzieć, co krytykuje. Innymi słowy - co w tym projekcie mu się nie podoba. Przypomnę ostatnie maile z tamtej dyskusji (między 20 a 21 października b.r., wklejam w całości, ew. bez podpisów - przepraszam za długość, ale inaczej zarzucono by mi manipulację tekstem):

  1. Buuren:

***

 > Nie pójdę na ustępstwa, ale mogę "odstąpić" Ci _stanowisko_Premiera.
 > Tobie albo komuś innemu. Po prostu chcę, żeby reformy wprowadzał
 > człowiek, który je zaprojektuje i będzie popierał. Nie dam się wrobić
 > w grę pod tytułem "ja Ci podyktuję, co masz zmieniać, a Ty to  
zrobisz,
 > bo przecież jesteś Premierem". Jako polityk mam swój program i ten
 > program oferuję. Nie będę wprowadzał w życie _cudzego_ pomysłu.
 > Zasadniczo jestem więc gotowy ustąpić - ale kompleksowo, oddając
 > stanowisko. Chcesz, żeby Premier stał się pustym urzędem, obciążonym
 > odpowiedzialnością, ale pozbawionym możliwości realizowania
 > określonych idei. Ja się na to nie zgadzam.

Alchienie, to Ty raczej nie rozumiesz tego co ja do Ciebie mówię. Ustepstwo nie znaczy oddanie stanowiska, ustepstwo to próba ułożenia wspólnego kompromisu ze wszystkimi. Jak sam mówisz obecnie jesteśmy w kameralnym składzie więc taki kompromis nie byłby czymś obciążającym. Czy ktoś powiedział, że Premier ma być pustym narzędziem? Otóż nie. To, że ktoś potrafi iść na kompromisy, pewne ustepstwa świadczy tylko i wyłącznie o tym, że jest to osoba, która potrafi racjonalnie myśleć i przede wszystkim WSPÓŁPRACOWAĆ, a w Naszej społeczności współpraca powinna być podstawą.

 >
 > Nie zrozumiałeś zupełnie, jak widzę, tego, co pisałem o "ustępstwach".

 > Nie zrozumiałeś, że czym innym jest przekonać człowieka do swojej
 > wizji dobra KD, a czym innym - wymusić na nim ustępstwa. Czym innym -
 > zmienić własny pogląd na interes społeczny, a czym innym - pójść na
 > ustępstwa. Bo ustępstwa to "odstąpienie" od swoich zamiarów. Jeśli
 > moim zamiarem jest naprawa KD, to jakim prawem oczekujesz, że  
ustąpię?

Naprawdę zastanów się nad tym co mówisz, bo parę pojęć ma u Ciebie zbyt negatywne zabarwienie.

 >
 > "Chodzenie na ustępstwa" nie jest niczym dobrym.

Lepiej przecież stać jak osioł uparty... Jak Ci 3 osoby mówią, że jesteś pijany to się połóż, a nie upieraj się, że masz jeszcze siłę tańczyć.:)
***

2) Buuren:

***
Witam,

Na tego całego maila mogę w tej chwili odpowiedzieć tylko tak:

To, że nie posiadam obecnie jakiegoś określonego, pełnego planu reform, nie znaczy, że nie mam prawa mówić o tym co mi się nie podoba. Tym mailem, w moim przekonaniu, chcesz powiedzieć: " Nie masz własnego pomysłu? To się zamknij. Ja mam więc będę go realizować."

(-) Martin markiz van Buuren
***

3) Alchien:

***
> Alchienie, to Ty raczej nie rozumiesz tego co ja do Ciebie mówię.
> Ustepstwo nie znaczy oddanie stanowiska, ustepstwo to próba ułożenia
> wspólnego kompromisu ze wszystkimi. Jak sam mówisz obecnie jesteśmy w
> kameralnym składzie więc taki kompromis nie byłby czymś obciążającym.
> Czy ktoś powiedział, że Premier ma być pustym narzędziem? Otóż nie.
> To, że ktoś potrafi iść na kompromisy, pewne ustepstwa świadczy tylko
> i wyłącznie o tym, że jest to osoba, która potrafi racjonalnie myśleć
> i przede wszystkim WSPÓŁPRACOWAĆ, a w Naszej społeczności współpraca
> powinna być podstawą.

Aaa... Czyli jednak chodzi o WSPÓŁPRACĘ, nie USTĘPSTWA? I naprawdę nie widziałeś różnicy? Kompromis ma to do siebie, że jest wyłącznie świadectwem niemocy stron. Nikt nikogo nie przekonał do swoich racji, nikt nikomu nie ufa, ale musimy się dogadać, bo nawzajem możemy sobie zagrozić. Kompromisowość i konsensualność to podstawy neoliberalnego modelu polityki. Polecam choćby krytykę ze strony Badiou. Takiej polityki nie uprawiam.

Zarzucasz mi, że niektóre pojęcia mają u mnie "zbyt negatywne zabarwienie". Domyślając się, że nie wszyscy zrozumieją od razu, o co mi chodzi, wyłożyłem moje ich rozumienie kilkukrotnie, łopatologicznie. Tymczasem mam wrażenie, że sam rzucasz pustymi, liberalnymi frazesami. Może więc pójdę w drugą stronę - zamiast łopatologicznie, przedstawię sprawę szczegółowo.

Czym innym jest "współpraca" (wspólna praca, wspólne wy-pracowywanie wizji, poglądów, etc.), a czym innym ustępstwa (u-stąpienie, od- stąpienie od swoich zamiarów, ale bez zaznaczenia miejsca, "w" które się ustępuje). Innymi słowy: można powiedzieć, że "współpraca" służy zakreśleniu wspólnego obszaru, podczas, gdy "ustępowanie" służy jedynie wyłączeniu z dyskursu miejsca, z którego się ustępuje. "Ustępujący" zostaje wypchnięty z narracji w przestrzeń, która określa się tylko przez negację jego pierwotnego położenia i przez pierwotne (przed ustępstwem) miejsce drugiego podmiotu. "Ustępowanie" sakralizuje (a więc również tabuizuje) sferę autentycznych przekonań. Służy więc fundacji wspólnoty, ale nie może napędzać jej bieżącej polityki. Ustanawia reprezentację (jak w "scenie założycielskiej" u Geertza - pierwotni myśliwi zgromadzeni nad upolowaną zwierzyną wyciągają po nią dłonie, widząc ten sam gest u pozostałych i z obawy przed nimi zatrzymują ręce w pół drogi po łup i zamieniają gest objęcia w posiadanie gestem wskazania, reprezentacji), ale nie ma jeszcze wymiaru dialektycznego.

Współpraca (w sensie otwarcia się na Innego) nie tylko ma ten wymiar, nie tylko oddaje uczestnikom wspólnoty jej fundament, nie tylko przywraca społeczeństwu polityczność, ale dodatkowo ukazuje tę ślepą plamkę dyskursu, sferę własnych przekonań, z których nie możemy zrezygnować. Kompromisowość, ustępstwo - ostatecznie tę plamkę zakrywa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - bez odniesienia do tej sfery, poszczególne (pochodne) przekonania przylegają do stosunków towarowych, jak powiedziałby Marks, i się im poddają. W pewnym sensie dochodzi do utowarowienia przekonań.

Mam nadzieję, że rozjaśniłem. Jestem jak najbardziej za współpracą (czekam na konkrety) i przeciw ustępstwom.

Pozdrawiam serdecznie,
arcyksiążę Alchien
Premier
Szara Eminencja

PS Jeśli uważasz, że nie rozumiesz rozmówcy ze względu na jego nietrzeźwość, to sprawdź, który z Was więcej wypił. ***

4) Alchien:

***
> To, że nie posiadam obecnie jakiegoś określonego, pełnego planu
> reform, nie znaczy, że nie mam prawa mówić o tym co mi się nie podoba.
> Tym mailem, w moim przekonaniu, chcesz powiedzieć: " Nie masz własnego
> pomysłu? To się zamknij. Ja mam więc będę go realizować."

Hmm... Nie powiedziałem tego, ale pośrednio - coś w tym jest. Tzn. liczę na konstruktywną krytykę, niekonstruktywną będę olewał. Dlaczego? Weź sobie sam dopowiedz.

W dobie kryzysu wirtualnej państwowości liczą się właśnie pomysły.

I nie chcę "pełnego planu reform". Chcę jakiegokolwiek konkretu. Bo jeśli krzyczysz "ja też chcę, ja też chcę", a ja pytam "czego chcesz?", to mam prawo spodziewać się wyartykułowanej odpowiedzi, a nie wybałuszonych oczu... W politykę możesz włączyć się jedynie sam, nikt nie zrobi tego za Ciebie. Ale to robi się rzeczowymi postulatami - jak można żądać udziału w procesie decyzyjnym, jeśli nie chce się decydować o niczym konkretnym?...

Wybory, decyzje, kandydaci, głosy - są tylko konkretne.

***

5) Buuren:

***

 > I nie chcę "pełnego planu reform". Chcę jakiegokolwiek konkretu. Bo
 > jeśli krzyczysz "ja też chcę, ja też chcę", a ja pytam "czego
 > chcesz?", to mam prawo spodziewać się wyartykułowanej odpowiedzi, a
 > nie wybałuszonych oczu... W politykę możesz włączyć się jedynie sam,
 > nikt nie zrobi tego za Ciebie. Ale to robi się rzeczowymi postulatami
 > - jak można żądać udziału w procesie decyzyjnym, jeśli nie chce się
 > decydować o niczym konkretnym?...

Na poprzedniego maila, nie będę odpowiadać bo po co, skoro Ty masz swoje pojęcie ustępstw, kompromisu...
Powiedz mi w którym miejscu krzyczę "ja też chcę, ja też chcę"? Ja mówię, że coś mi sie nie podoba i tyle. Twoim tokiem rozumowania jak już mówiłem to lepiej zebym siedział cicho i nic nie mówił, ale tak nie bedzie nie podobają mi się Twoje reformy i tyle koniec kropka, nie zgadzam się na takie kroki i siedzieć cicho nie będę czy Tobie się to podoba czy nie.
***

6) Alchien:

***
Witam,

> Na poprzedniego maila, nie będę odpowiadać bo po co, skoro Ty masz
> swoje pojęcie ustępstw, kompromisu...
> Powiedz mi w którym miejscu krzyczę "ja też chcę, ja też chcę"? Ja
> mówię, że coś mi sie nie podoba i tyle. Twoim tokiem rozumowania jak
> już mówiłem to lepiej zebym siedział cicho i nic nie mówił, ale tak
> nie bedzie nie podobają mi się Twoje reformy i tyle koniec kropka, nie
> zgadzam się na takie kroki i siedzieć cicho nie będę czy Tobie się to
> podoba czy nie.

Póki nie potrafisz powiedzieć, _co_ w tych reformach Ci się nie podoba, nie jestem w stanie uwzględniać tej opinii w moich działaniach. Przykro mi. Nie mówię, że musisz od razu przedstawiać alternatywne projekty i własny program pozytywny, ale musisz przynajmniej umieć okreslić przedmiot krytyki.

W kwestii tego, że mam "swoje pojęcie" ustępstw i kompromisu - czy mam dla odmiany przeprowadzić wywód na temat swoistości języka? A może uznać, że wszyscy powinniśmy używać "nieswoich", np. Twoich, pojęć i kategorii? Bez żartów.
***

Po tym mailu nie doczekałem się Twojej odpowiedzi.

Nie doczekałem się jednej rzeczy, na której mi zależało - wskazania tego, co wzbudziło Twój sprzeciw. Twoja krytyka była w ścisłym znaczeniu "bezprzedmiotowa" - nie dotyczyła niczego. Albo przynajmniej nie była w stanie okreslić swojego przedmiotu.

Kłopot w tym, że tutaj już niewielu chce się myśleć i krytycznie rewidować ramy naszego wspólnego projektu, nazwanego lata temu "Królestwem Dreamlandu". Rozmowa na tym poziomie mnie męczy. Jeśli ktoś chce pomówić o konkretach, a zarazem kwestiach fundamentalnych - jak de Brolle albo Ghardin - zapraszam. Jeśli ktoś chce wylać swoje żale lub po raz siedemdziesiąty siódmy zapewniać o swoim bezgranicznym oddaniu Koronie - niech idzie do pubu albo do kibla. Rzygam tym i nie będę na te tematy rozmawiał - nie mam obowiązku.

Jeśli ktoś chce pomyśleć i pomówić o KD bez zamykania się w klitce swoich personalnych doświadczeń, planów, dorobku i ultramonarchizmu - zapraszam. Resztę pozdrawiam starowandejskim "wypierdalać".

Królewska Komisja Konstytucyjna Wam w oko.

(-) Alchien

[Non-text portions of this message have been removed] Received on Sun 13 Dec 2009 - 13:09:26 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET