Re: [dreamland] Re: Królewska Komisja Konstytuc yjna

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: Sun, 13 Dec 2009 19:38:24 +0100


Witam,

Parę słów na koniec jednej dyskusji, potem gratulacje, potem obietnica pociągnięcia dalej innej dyskusji w najbliższym czasie :)

> Nie demonizujmy. Daliśmy sobie po twarzy. Przyzna Pan, że krążenie
> jest po
> tym lepsze.
>

Owszem, aczkolwiek nie miałem zamiaru dać Panu po twarzy ;)

> Nie stwierdziłem, że nie zdołał Pan stworzyć „sprawnego rządu”. Nie na
> tym polega mój zarzut; w przeciwnym razie wypadałoby przyznać, że co
> drugi z
> naszych premierów powinien odczuwać uzasadniony dyskomfort. Pan jednak
> zrejterował z ringu w sytuacji, gdy większość obserwatorów naszej
> sceny
> politycznej postawiła na Pana pieniądze. Nie było w historii
> politycznej
> Królestwa finiszu pozostawiającego poczucie większego niedosytu.
> Dyskurs
> dyskursem, ale ściana, na którą Pan trafił, nie jest wykonana z
> żelbetonu.

Ta "większość", która rzekomo postawiła na mnie pieniądze, okazała się całkowicie niechętna proponowanym przeze mnie reformom (były oczywiście wspaniałe wyjątki - jak Józef Kalicki). Zostałem wybrany Premierem z przekonaniem, że mam poparcie dla swojego programu politycznego - tymczasem okazało się, że miałem zostać swoistym katalizatorem i ucieleśnieniem wszystkich cudzych programów, nieswoje poglądy popierając nadprzyrodzoną aktywnością. Słowa "kozioł ofiarny", jakkolwiek dla niektórych oburzające, same cisną mi się na usta. Bo czym była pseudokrytyka Martina Buurena, nowowybranego posła, który - zapytany, z którym z moich projektów się nie zgadza - nie potrafił określić przedmiotu krytyki? A na to wszystko oczywiście nałożyło się głębokie rozczarowanie obecnym ustrojem, o którym od długiego czasu piszę.

Nie życzę Panu, żeby ostał się Pan na scenie jako samotny dreamlandzki reformator. Kiedy okaże się, że pancerne chorągwie nie jadą za Pańskim sztandarem, ale obserwują z dystansu sytuację, proszę o mnie pamiętać - postaram się jakoś pomóc.

Jeśli Pan o to pyta - nie mam wyrzutów sumienia. Uważam, że Dreamlandczycy dostali rząd, jakiego zażądali - skłonny do rozmów i do konsensusu, podległy w zupełności Koronie, bez reformatorskich zapędów i zachowawczy. To - i tutaj dochodzimy do sedna - nie mógł byc mój rząd. Nie mogłem być _każdym_ premierem czy _jakimkolwiek_ premierem. Dreamlandczycy zrezygnowali z mojego "premierowania", gdy już po wyborach odrzucili mój program reform. Dlatego teraz swoją uwagę skupiam na tym, by zmienić ich sposób myślenia o obecnym ustroju, o ramach, w których odbywa się nasza zabawa.

> Gdyby Pan wytrwał na tym niewygodnym posterunku, dzisiaj
> znajdowaliby się w
> zupełnie innym miejscu. Zabrakło czynów na poparcie słów. I to
> wszystko
> niestety ma wpływ na rangę polemiczną Pańskich argumentów. A szkoda.

Nie powinno. Dlatego, że teraz nie przedstawiam projektu konstytucji, a pewien teoretyczny wywód - moje polityczne niepowodzenie nie ma nic do rzeczy. Odwołam się pośrednio do porównania, którego użył Martin Buuren (Alchien d'Archien jako dreamlandzki Pol Pot) - to, że Chomsky niejednoznacznie wypowiadał się o Czerwonych Khmerach, nie zmienia wartości jego teoretycznych konstrukcji.

> >Innymi słowy: Panowie, jeśli mnie nie potrzebujecie, to powiedzcie
> to wprost,
> >ja się przestanę produkować”.
>
> Ależ niech się Pan produkuje. W Pałacu Królewskim rośnie Panu wierny
> fanklub. JKM z pewnością czytuje Pana do śniadania. A przecież nic
> tak nie
> podnosi ciśnienia, jak łoskot gilotyny o poranku. W tym kontekście
> Bartłomiej Jasiński miał co najwyżej siłę kawy zbożowej.
>
> Teoria przede wszystkim. Oczywiście - zaraz po praktyce.

Pan wybaczy - ale to typowy liberalny sposób na ucięcie dyskusji :) Nie ma jednego bez drugiego. Wyróżnianie praktyki przed teorią jest równie iluzorycznym argumentem, co poprzedzanie praktyki teorią. Niestety, to tej drugiej przede wszystkim nam brakuje.

Teraz gratulacje: gratuluję wybranym do IP nowej kadencji. Jednym gratuluję konkretnego, ciekawego programu i zapału do ożywienia naszej sceny politycznej; innym - zdolności przedostania się do IP mimo braku takowego programu i zapału. Anyway, zapowiada się ciekawie.

Dyskusję, którą na nowo podjął ostatnio Ghardin, postaram się kontynuować na dniach - teraz jestem w rozjazdach.

Pozdrawiam,
Alchien

[Non-text portions of this message have been removed] Received on Sun 13 Dec 2009 - 10:38:31 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET