Re: [dreamland] Re: [surmala] [tuulemaa] [oczko redaktorskie] Korona dla Przyjaciela

From: Pavel Svoboda, r.s. <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Thu, 03 Dec 2009 21:17:35 +0800


> Jedyne - nie. Podstawowe - prawdopodobnie. Jedno spośród wielu - z
> pewnością. I to ostatnie jest już wystarczającym powodem do oburzenia.

Przepraszam, nie widzę w tym zupełnie nic godnego oburzenia. JKM przekazuje stanowisko niezaprzeczalnie obciążone dużą władzą i o potencjale wywierania dużego, także negatywnego, wpływu na Królestwo. Jest dla mnie zrozumiałe, że przekaże je wyłącznie komuś, kogo zna dobrze i o kim wie, że nie zawiedzie. Nie bardzo wyobrażam sobie odmienną sytuację.

> Ja widzę jego wnioski tak: "Robert jest przyjacielem
> Korony -> Korona powołuje się na to, że Robert jest jej przyjacielem -
> > Robert zostaje Królem - > nawet, jeśli Robert ma predyspozycje do
> bycia Królem (w co zresztą sam wierzę - A.), to bezpośrednią przyczyną
> jego powołania jest przyjaźń z Koroną -> nawet, jeśli Korona
> dostrzegła umiejętności Roberta, to musiała je zapośredniczyć w
> "przyjaźni" z nim -> nawet, jeśli umiejętności Roberta są powodem jego
> wyznaczenia na następcę, to nie mogą obyć się bez zapośredniczenia w
> przyjaźni z Koroną -> czy Korona potrafi tolerować zdolnych
> nieprzyjaciół? (to pytanie jest zawarte w artykule moim zdaniem
> implicite - A.)".

I to wszystko wydedukowane na podstawie jednego zdania powiedzianego na czacie. JKM nie potrafi się prawidłowo wysławiać, zorganizował swoją audiencję zupełnie nie tak, jak powinien, jego zdolności oratorskie są po prostu beznadziejne. Miejmy tylko nadzieję, że książę Robert wie, jak prawidłowo należy anonsować powołanie Następcy Tronu, bo w przeciwnym razie marny z niego będzie król.

W tym momencie to już nie takie proste, prawda? Nie
> chodzi o to, że Korona nie zwraca uwagi na umiejętności i
> doświadczenie następcy, ale o to, że musi je oswoić, przyswoić,
> zaakceptować i niejako zawłaszczyć przez kategorię "przyjaciela
> Korony". Proszę zwrócić uwagę - nie przyjaciela Edwarda Kriega, ale
> przyjaciela Korony. Przyjaciela instytucji.

To już uważam za nadinterpretację. JKM Edward Artur identyfikuje siebie z Koroną, bo to wynika z natury zajmowanego przez niego stanowiska. To różni urząd królewski od każdego innego. O przyjacielu instytucji można by mówić, gdyby JKM użył słów "przyjaciel monarchii".

Co się zaś tyczy zdolnych nieprzyjaciół, zazwyczaj antypatie mają swoje podłoże. Nie da się więc ich zupełnie oddzielić od oceniania kompetencji. Jeśli kogoś znam i nie lubię, to dlatego, że dostrzegam w nim wady. Jeśli są to wady zbyt poważne, bym mógł tego kogoś polubić, tym bardziej są zbyt poważne, bym mógł mu powierzyć być albo nie-być mojej ojczyzny.

> Svoboda: "Zazwyczaj od dziennikarza oczekuje się nie tylko zadawania
> pytań, ale
> też szukania odpowiedzi. Gdyby zamiast czepiać się kilku wypowiedzi z
> 25-minutowej audiencji na czacie, za podstawę artykułu i swojej
> argumentacji wziął Pan życiorys księcia van Buurena, artykuł byłby dużo
> ciekawszy i miałby dużo więcej sensu. Jako dziennikarz mógł Pan wręcz
> zadać kilka pytań Następcy i Królowi, a następnie opublikować odpowiedzi
> w ramach artykułu."
>
> A gdyby Józef napisał o swojej podróży po mikronacjach zagranicznych
> (nie mam pojęcia, czy taka była - strzelam) to by dopiero było
> ciekawe! Czy Senior tak na serio? Uważa Senior, że argumentem do
> polemiki z jakimś tekstem (choćby dziennikarskim) jest to, że
> dziennikarz napisał nie na ten temat, który Seniora interesuje, albo
> oparł się na innych źródłach, niż przez Seniora-czytelnika
> przewidziane? Źródła są wiarygodne - autentyczności cytowanej
> wypowiedzi nikt nie kwestionuje. Nie mówię, że nie przydałby się
> artykuł o życiorysie Roberta - Pavle, usiądź i napisz! Józef napisał
> coś istotnego, krytycznego i bardzo interesującego na podstawie
> "audiencyjnej" wypowiedzi. Takie jego prawo - swoją drogą, dobrze
> wykorzystane. I jeśli chcesz, Pavle, polemizować z Józefem, to
> polemizuj z jego tekstem, a nie z jakimś wielkim, nieokreślonym polem
> tekstów potencjalnych i niebyłych.

Odsyłam do wypowiedzi markiza Kalickiego, pod którą napisałem cytowany wyżej akapit. Wszystko stanie się jasne.

> Pozdrawiam,
> Alchien

Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s. Received on Thu 03 Dec 2009 - 05:19:01 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET