Re: [dreamland] [surmala] [tuulemaa] [oczko redaktorskie] Korona dla Przyjaciela

From: Pavel Svoboda, r.s. <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Thu, 03 Dec 2009 12:01:34 +0800


Łukasz Wakowski pisze:
> Proponuję artykuły z "oczka redaktorskiego" traktować jak felietony.
> Kategoria, do której został przypisany artykuł "Korona dla...", zawiera
> subiektywne opinie redaktorów - co wskazuje nazwa "oczko redaktorskie" i
> opis kategorii: "Zdaniem subiektywnym piszącego".

Można zadać sobie pytanie, czy opatrzenie artykułu adnotacją, że jest to felieton, wystarczy by nie musieć podawać jakichkolwiek uzasadnień dla owych subiektywnych opinii. Mówiąc szczerze, także w realu, kulawego psa nie obchodzi, jakie są subiektywne opinie redaktora X czy Y. Ludzie czytają felietony, by poznać tok rozumowania, jaki prowadzi redaktora do takich a nie innych wniosków. Wtedy dopiero czytelnik może ukształtować swoją własną opinię, zależnie od tego, czy argumentacja felietonisty go przekonała czy nie.

Sugerowanie, że kryterium wyboru Następcy Tronu była wyłącznie przyjaźń z JKM, ponieważ w tracie audiencji JKM nazwał Następcę przyjacielem, każe czytelnikowi sądzić, że autor albo sobie stroi żarty albo jest na bakier z logiką. Sens felietonu się w zasadzie zatraca.

Józef Kalicki pisze:
> Co znaczy powszechnie znana? Tak, jego nazwisko jest mi znane i wiem,
> że jest sędzią. Bliżej go nie znam. Czy to daje mi wystarczająco dużo
> argumentów, aby nie zadać pytania: "czy ma potrzebne zdolności do
> bycia potencjalnym Królem"? Jasne, że o takie rzeczy trzeba pytać,
> jeżeli Nasz Król Nam tego nie mówi!

Zazwyczaj od dziennikarza oczekuje się nie tylko zadawania pytań, ale też szukania odpowiedzi. Gdyby zamiast czepiać się kilku wypowiedzi z 25-minutowej audiencji na czacie, za podstawę artykułu i swojej argumentacji wziął Pan życiorys księcia van Buurena, artykuł byłby dużo ciekawszy i miałby dużo więcej sensu. Jako dziennikarz mógł Pan wręcz zadać kilka pytań Następcy i Królowi, a następnie opublikować odpowiedzi w ramach artykułu.

Zresztą wypada dodać uczciwie, że ostatni akapit artykułu podejmuje próbę podsumowania Następcy Tronu na podstawie tego, kim jest, zamiast tylko na podstawie, tego, co powiedział o nim na czacie Król. Niestety konkluzja jest dosyć zawiła: "książę van Buuren jest zupełnie inną postacią od urzędującego Króla" jednak "Robert van Buuren jest (...) wieloletnim wychowankiem JKM Edwarda Kriega (...) dość czasu, aby zaprzyjaźnić się, oraz aby przejąć część nawyków od starszego "mentora"" Czyli obserwując ich można stwierdzić, że są różni, ale ponieważ znają się długo, powinni być podobni, więc pewnie są podobni... Zagadką jest dla mnie, jak Pan sam siebie jest w stanie przekonać do własnych subiektywnych opinii :)

Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s. Received on Wed 02 Dec 2009 - 20:01:51 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET