Potrzeba było niemal zupełnej zapaści państwa, by doszło do tak raptownego ożywienia naszego rynku prasowego. Niech mi ręka uschnie, jeśli jest w tym jakaś zasługa obecnego rządu. Biegu rzeki nie zawrócimy, ale dzisiaj to właśnie na łamach naszych periodyków ostało się jeszcze jakieś życie.
Chciałbym pogratulować redaktorowi magazynu „Tuulemaa”. Tylko przytomności umysłu Lukasza Wakowskiego zawdzięczamy fakt, że obecne wybory nie zakończyły się zbiorową kompromitacją. Piątkowy artykuł uchronił nas przed niepotrzebną stratą czasu.
Gratuluję inicjatywy osamotnionemu twórcy „Tygodnika Luindorskiego”. Sprawnie redagowany blog polityczny, prezentujący subiektywny punkt widzenia autora, jest dokładnie tym, czego dzisiaj potrzebujemy. Autorowi życzę większej rozwlekłości: nie wypada, by komentarz czytelnika był dwukrotnie dłuższy od komentowanego materiału.
Reaktywacja subtelnie plugawych „Supereksfaktów” to również dobry prognostyk. Mały apel do redaktorskiego duetu: więcej bluzgów godnych Antychrysta. Zdominujcie mroczne zaułki opustoszałych miast Królestwa, serwujcie tłuste kawałki dla złaknionych wrażeń socjopatów, lejcie napalm bez litości.
Wreszcie – dziękuję Ghardinowi, naszemu ulubionemu OCO, bez którego ten numer „Głosu” nigdy nie ujrzałby światła dziennego. Arcyksiążę od miesięcy zaraża mnie swoim optymizmem.
W imieniu zespołu redakcyjnego "Głosu Weblandu" życzę niespiesznej lektury.
Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET