> Hmmm... modelową despotię to chyba sam masz zamiar wprowadzić. Jak sam
> mówisz: "Kodeks Karny zostanie zmieniony...." zastanawia mnie jedno,
> czy w przypadku kiedy projektu nie ma ani w IP, ani w Senacie nie
> powinieneś powiedzieć: "Kodeks Karny będzie poddany próbie
> modyfikacji"?
> Ostatnio mam wielkie wrażenie, że masz zamiar zrobić sobie tutaj swoje
> własne podwórko, nie patrząc na nikogo... Zapominasz chyba, o tym, że
> oprócz Ciebie są też inni mieszkańcy tej społeczności. Ostatnio w
> Twoich wypowiedziach zbyt dużo jest słów, które jednoznacznie, w moich
> oczach, określają Ciebie jako władcę despotycznego, choć póki co nim
> nie jesteś. Za dużo tych JA, JA, JA - przypominają się słowa Ludwika
> XIV "l'État c'est moi" - a tak całe szczęście nie jest.
Wypowiadam się w imieniu swojej partii i swoich wyborców. W sytuacji, w której aktywnie na LDKD wypowiada się zaledwie kilku Dreamlandczyków, to spory mandat zaufania. Kiedy mówię, że Kodeks Karny zostanie zmieniony, mówię tyle, że Stronnictwo Federalne, posiadające wystarczające środki do przeprowadzenia zmiany, planuje ją. Nie bawię się w kamuflaż, nie ukrywam, że reprezentuję większość parlamentarną. Mam pomysł i mam środki. Zrobię, co mogę.
Poza tym jestem PRZEKONANY, że występując w obronie legendarnej już "dupy", reprezentuję nie tylko zdrowy rozsądek, ale i interes społeczny. A skoro reprezentuję w tej sprawie społeczeństwo, to nie pójdę na ustępstwa.
W ogóle obawiam się zakorzenienia w KD, w obliczu kryzysu aktywności, modelu konsensualnego. Rozmawiając z pewnym Dreamlandczykiem, którego zdanie bardzo szanuję i który stanowi dla mnie wielki autorytet, usłyszałem, że Stronnictwo "powinno być gotowe na ustępstwa". Takie stwierdzenie budzi mój silny opór. Jesteśmy otwarci na dyskusje, na propozycje zmian - ale nie pójdziemy na "ustępstwa" w kwestii dobra KD. Innymi słowy - jeśli ktoś przekona mnie, że KD potrzebuje innego kierunku zmian, oczywiście go posłucham. Ale ani osobiste sympatie, ani antypatie, ani korony, ani karabiny nie zmuszą mnie, bym szedł "na ustępstwo", bym przedkładał czyjś partykularny interes nad dobro narodowe. Nie "pójdziemy na ustępstwa", by było łatwiej wprowadzić reformy. Nie "pójdziemy na ustępstwa", by zadowolić wszystkich. Będziemy zawsze podążać tam, gdzie widzimy dobro Dreamlandu.
Poza tym - cóż znaczy "ostatnio"? Które moje publiczne wypowiedzi podpadają pod "ostatnio"?
I jeszcze - czy nie zauważyłeś tego, jak mocno demokratyczny kurs obrałem? Zdecydowane kroki podejmuję dlatego, że nikt nie ma zamiaru zabrać głosu. Że "opinia publiczna" już w Królestwie nie istnieje. Nie chciałem zostać Premierem - pytaj, kogo chcesz. Nie chciałem nawet zostać ministrem. Jeszcze trzy miesiące temu planowałem emeryturę. Sam projekt reform zrodził się z _konieczności_ zmian. Mieliśmy kłopot z przeprowadzeniem wyborów z racji braku kandydatów - po raz pierwszy w historii KD. Tekę Premiera podniosłem z ziemi. Występuję w imieniu swoim i garstki aktywnych, występuję z pomysłem - to jest mój mandat.
A Ty - gdzie się podziewasz, Martinie?
Pozdrawiam,
arcyksiążę Alchien
Premier
Szara Eminencja
[Non-text portions of this message have been removed] Received on Sun 18 Oct 2009 - 13:29:30 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET