Koń, jeśli nie rozdrobniony, przód ma z przodu, tył - na tyle. Kochajmy się w dalszym ciągu, ale zachowajmy właściwe proporcje: skoro umówiliśmy się na tytulaturę i obyczaj polityczny przynajmniej w sferze aspiracji godny galaktycznego imperium, nie powinniśmy wyrzucać odpowiedzialności za burtę. Na sytuację wczorajszą i dzień dzisiejszy zdecydowanie większy wpływ niż Dow Jones miały osoby, które wzięły na siebie określone zadania. Za Dreamland na początku roku szkolnego 2009/2010 odpowiadają te 22 aktywne duszyczki, z konstytucyjnymi organami na czele. Bo któż by inny?
Nikt nie jest bez winy.
Nie musi to być powód do posypywania głów popiołem. Wszak, jak powiada baron de Brolle, piszemy traktaty i uchwalamy ustawy. Być może nigdy nie było lepszego czasu do figli i sprośności. W Morlandzie ustawodawca zajął się klimatem. Kłopot w tym, że mało komu chce się chcieć. Po tylu latach nie może być inaczej.
Hrabia Albon jaki jest, każdy widzi. Ból istnienia markiza Kalickiego jest mi bliski.
-- Pozdrawiam, Medgar de RamaReceived on Thu 03 Sep 2009 - 09:37:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET