Użytkownik "Józef Kalicki" napisał:
> Mądrzy ludzie mawiają, że do konia nie podchodzi się od tyłu. Dyskutowanie o > tym jak motywować do głosowania jest działaniem na przekór tej mądrości. Od > kilku lat nie było woli by "motywować" tych na których oddaje się głosy. Nie > było woli by wymagać. Nic dziwnego, że pula osób chętnych podejmowania się > bezproduktywnej aktywności cały czas maleje, a ostatnio coraz szybciej > osiąga pułap gruntu. Tylko pozostaje zastanowić się, w tej malejącej grupce, > gdzie koń ma przód, a gdzie tył.
Nie ukrywam, że potrzebowałem kilku minut, by przegryźć się przez logikę wywodu markiza Kalickiego.
Koń, przód, tył, kopyto, ból, grunt. Wszystko to szczera prawda, nawet kolejność słuszna i symbolicznie wymowna. Obawiam się jednak, że szukając winnych obecnej sytuacji, niebezpiecznie blisko jesteśmy stanu, w którym, odziani w szorstkie włosiennice, sięgniemy po sprawdzone praktyki pokutnicze z samobiczowaniem i polewaniem wrzątkiem na czele, nie mówiąc już o odmawianiu sobie nieszkodliwych sprośności.
Józef Kalicki utrzymuje, że „od kilku lat nie było woli, by motywować tych, na których oddaje się głosy”. Odniosłem inne wrażenie. Każda kolejna mowa tronowa jest dobrym tego przykładem, by zacząć od motywatora najbardziej łagodnego. Izba Poselska od lat stanowi temat niezliczonych jeremiad w wykonaniu monarchy, namiestników, senatorów, ministrów czy wreszcie całych pokoleń naszych publicystów. Na temat aktywności dreamlandzkich posłów napisano na tej liście więcej, niż liczy całe prawodawstwo Sułtanatu Al Rajn. Gdyby nie Izba Poselska, hrabia Albon prawdopodobnie byłby dziś zdrowym i radosnym człowiekiem.
Wiemy już, że jest nas dziś nieco ponad dwadzieścia osób. Zakładam, że pod tym względem cofnęliśmy się do poziomu sprzed dziesięciu lat. Pozostał rdzeń: grupa, która, z małymi wyjątkami, pozostaje w niezmienionym składzie od kilku sezonów. Każdy z nas miał tuzin okazji, by zrezygnować z dalszej przygody. A jednak trwamy, piszemy dla siebie kolejne ustawy, wiersze i uczone traktaty. Członkowie rządu zrezygnowali z należnych im wynagrodzeń, co komentowano w odległym Cesarstwie Tokugawa. Jesteśmy pokoleniem miłości, innego wytłumaczenia po prostu nie znajduję. Nie wiem, czy mamy dziś powód, by w naszym okrojonym gronie szukać czarnej owcy. Ostatnia taka próba zakończyła się rejteradą hrabiego Jazłowieckiego.
W moim odczuciu po prostu nie mamy za co się winić.
Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET