Karierę hrabiego Jazłowieckiego obserwowałem z tylnego rzędu krzeseł. Sympatyzowałem z jego pracowitością i regularną obecnością w oknie mojego programu pocztowego. Szkoda hrabiego.
Ostatnia, zwięzła wypowiedź Premiera Jazłowieckiego ("Idę na urlop") świadczy o chłodnym umiarkowaniu również w obliczu wyzwań ostatecznych. To się może podobać. Znamy wszak przypadki niekończących się, niesmacznych łkań i pożegnań i następujących po nich zbędnych powrotów. Kiedyś celował w nich profesor Shakur, poeta.
W tym wypadku powrót nie byłby zbędny.
Tymczasem Łukasz Wakowski uparcie spamuje wszystkie dreamlandzkie listy informacjami o sondażach. Jest to rozrywka nader łatwa. Generała Wakowskiego stać na dużo więcej. Jeśli kartą wstępu do dreamlandzkiej loży szyderców ma być jakiś, pożal się Boże, skrypcik i trzy warianty odpowiedzi, przyjdzie mi się z niej niebawem wypisać.
-- Pozdrawiam, Medgar de RamaReceived on Tue 01 Sep 2009 - 14:16:23 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET