> O ile się nie mylę - konstytucja nie nakłada na naszego obywatela takiego obowiązku. Tym samym pojęcie „obywatelskiego obowiązku głosowania” przynależy do obszaru retoryki politycznej i nie jest niczym więcej, niż pięknie brzmiącym postulatem.
>
> Pomysł markiza Panevnicka jest pikantny i w innych okolicznościach zasługiwałby na natychmiastową realizację. A jednak opublikowanie listy głosujących byłoby w naszych warunkach formą nieuzasadnionego środka represyjnego wobec całej reszty. Zagłosowali ci, którzy chcieli i mogli. Nie głosowali ci, którzy od jakiegoś czasu nie uczestniczą w naszym życiu publicznym. Ci ostatni zapewne wkrótce sami zrezygnują z obywatelstwa, jeśli jeszcze tego – przynajmniej symbolicznie lub nieoficjalnie - nie zrobili.
> Pomijam tych, którzy okres wyborów spędzili w górskiej dziczy.
>
> Wydaje mi się, że rozumiem intencje markiza Panevnicka. A jednak czasem agitacji i dopingowania wyborców jest kampania wyborcza. Od dopingowania są kandydaci. Dopingowanymi są wyborcy. Taki jest naturalny porządek rzeczy i odwracanie tej logiki byłoby ryzykowną aberracją. Zamiast kopać po głowie rozczarowanych lub przebywających na urlopie wyborców, sugeruję przyjrzeć się aktywności samych kandydatów, od których – być może w drodze ustawowej – wypadałoby wyegzekwować daleko większą aktywność w okresie przedwyborczym.
>
> Jeśli przedstawienie jest nudne, nie wini się nieobecnych.
>
> Pozdrawiam,
> Jacques de Brolle
Ten temat już był poruszany, całkiem nie dawno. Nie jestem w stanie
odpowiedzieć za to, jak odebraliby taką listę ci, który się by na niej
nie znaleźli, ale moja interpretacja tej inicjatywy jest całkiem inna i
niewinna.
Frekwencja wyborcza daje nam orientacyjne pojęcie o ilości aktywnych
obywateli w Królestwie. Gdyby publikowano spis osób, które zagłosowały,
ta lista stałaby się dużo bardziej precyzyjna, właśnie przez wzgląd na
osoby, które się na niej nie znajdą. Przejrzawszy listę, każdy będzie
mógł sobie sam w myśli obliczyć: "Aha, ten nie zagłosował, ale jest na
co dzień aktywny, ten chyba jest na urlopie, tamten kontestuje wybory,
więc tak naprawdę mamy nie 22, ale np. 24 aktywnych obywateli." Nie
koniecznie wiąże się to z piętnowaniem.
Pozdrawiam,
(-) P. Svoboda, r.s.
Received on Mon 31 Aug 2009 - 05:56:28 CEST