Na mój gust kiedyś było tak:
- osoba związana z daną Prowincją i jej kulturą; - osoba polecona przez ustępującego Namiestnika; - osoba będąca już szlachcicem lub arystokratą (więc dana osoba i jejokreślone zasługi znane są Koronie);
> Co przesądza o ich wyborze?
Pytanie do Korony. Choć na mój gust, to chyba naiwność kandydata.
> Jak kontroluje wykonywanie obowiązków?
Pytanie do Korony.
> Czy coś jest przejrzystego w obecnym systemie?
Dużo, jeśli nie wszystko. Jak w każdym systemie opiera się na ludziach, jeżeli na linii Korona-Namiestnik istnieje jakakolwiek nić wymiany informacji i jeśli istnieje jakakolwiek współpraca to się sprawdza. Jeśli nie ma tego, to żaden system się nie sprawdzi.
> I najważniejsze - ilu namiestników sprawuje rzetelnie i z zaangażowaniem swoje funkcje? Ile prowincji jest aktywnych?
To też chyba pytanie do Korony?
> Zgadzam się co do jednego... Nie da się uszczęśliwiać na siłę. Musi istnieć wariat wspólny i możliwość jego krajowej zmiany - moim zdaniem wyrażonej powszechnie w referendum, a nie z prawnego nadania namiestnika.
Już to pisałem. Chcecie wszystkich uszczęśliwiać na siłę tworząc jakie powszechne wybory, niezależnie od kultury danego miejsca. Dlaczego obok siebie nie może istnieć republika z kadencyjnym prezydentem i silna monarchia z np. dziedzicznym urzędem, czemu nie może istnieć rywalizacja nie tyle miejsc, co samych systemów. Nie może, bo system nie jest ważny. Ważne by na siłę ludzie musieli wybierać namiestnika w odgórnie narzucony sposób.
-- płk Józef Kalicki z rodu Gedan herbu Biała Wieża Sekretarz Generalny SurmaliReceived on Wed 19 Aug 2009 - 16:09:38 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET