"Alchien" <alchien_usunto_at_interia.pl> pisze:
(...)
> Czyli: bezpośrednia elekcja Premiera, obywatel głosuje na konkretny
> model Rządu, konieczność współpracy rządowo-parlamentarnej i
> możliwość
> odwołania szefa gabinetu przez Parlament, ale nie ma wymogu wotum
> zaufania.
Jeśli dobrze rozumiem, to głosowanie powszechne tylko na premiera, a ministrów powołuje premier? I jak przy tak powtałym gabinecie zagwarantowana będzie większość rządowa w parlamencie? Może przecież okazać się, że popularny kandydat zrobi show, obywatele zjedzą kiełbasę wyborczą, a miodowe trzy miesiące przeminą z wiatrem.
Czy nie obawia się markiz, że tak powołany premier, bez gwarancji większości w parlamencie, nie będzie skuteczny? No chyba, że jego skuteczność ma opierać się na rotacyjności parlamentarzystów i niespójności programowo-partyjnej. I czy w trzy miesiące jakikolwiek premier jest w stanie cokolwiek zaplanować i zrealizować? Czy nie grozi nam ciągła kampania wyborcza, a to co 3 miesiące na premiera, a to co miesiąc do parlamentu (jedna prowincja kadencję ogłosi na 3 miesiące, inna na 4, a jeszcze inna na 14 i pół tygodnia).
> Namiestnik nie będzie miał możliwości manipulowania wyborami; (...)
> Nie będzie posłów powoływanych przez Namiestników - będzie demokratyczna reprezentacja.
Jeżeli namiestnik jest źródłem lokalnego prawa, to jednak ma wpływ na zasady reprezentacji, a zatem i składu parlamentu, w którym (wg. projektu) sam zasiada.
> Dodatkowo, wysoka aktywność prowincji powoduje większą liczbę
> mandatów
> demokratycznych - a więc pozwala nawet "przegłosować" w parlamencie
> centralnym Namiestnika, który będzie miał niezmiennie jeden głos.
Swego czasu proponowałem wprowadzenie ordynacji wyborczej opierającej się wyłącznie o aktywność a nie formalne listy. Jeśli ktoś jest zainteresowany projektem - zapraszam.
> Jak wyjaśniłem powyżej - zakładając, że Prowincje będą miały
> chociaż
> 25% frekwencji (co jest progiem bardzo niskim), to stali
> parlamentarzyści będą stanowić tylko 50% składu Parlamentu. Jeśli w
>
> każdej Prowincji zagłosuje co najmniej 6 obywateli (a myślimy nad
> obniżeniem tego progu), to wybieralne będą 2/3 Parlamentu. Możliwy
> układ sił nie będzie znany przed wyborami - bo nie będzie znana nawet
> liczba reprezentantów :) Dodatkowo, wybory będą odbywać się w
> różnym
> czasie ("lotne" zmiany przedstawicieli). Decentralizacja, jak widać,
> jest więc jednym z naszych głównych celów.
Obawiam się czy decentralizacja nie oznacza tu destabilizacji parlamentu. Jak każdy empiryk chciałbym jednak przetestować teorię i jest to silniejsze od moich krytycznych uwag co do projektu. ;)
> Pozdrawiam,
> arcyksiążę Alchien
> Szara Eminencja
Pozdrawiam,
(-) mgr net. Paul markiz von Panevnick
Pierwszy Palatyn Satriny
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET