Sądziłem, że wywiąże się merytoryczna dyskusja, tymczasem w ostatniej
wiadomości
Arcyksiążę właściwie poprzestaje na nazywaniu mnie śmiesznym i
bezczelnym - takie
mam wrażenie z jej lektury. Zamiast bronić swoich tez, lub podawać nowe,
ucieka siÄ™
Arcyksiążę do argumentów ad personam, które raczej nie wniosą nic do tej
rozmowy.
Powszechnie zresztą wiadomo, że ich użycie nie jest rzeczą chwalebną.
>Najpierw w kwestii Systemu Gospodarczego.
>
>Sprawdziłem link. Fakt, coś tam jest. Coś, czym nie umiem się
>posługiwać i co nie ma na razie żadnego odniesienia do życia w KD
>(jak mówi baron, "nie jest zintegrowane"). Nie znam się na
>technikaliach - czego nigdy nie ukrywałem. Ale nie jestem w stanie
>powiedzieć teraz, że "Dreamland ma system gospodarczy" bez popadania
>w śmieszność.
Myślę, że Arcyksiążę po prostu nie chce przyznać się do błędu. Ktoś, kto
posiada
najwyższy arystokratyczny tytuł w państwie musi posiadać tę zdolność, więc
wnioskuję, że po prostu tego nie chce. Nie jestem egocentrykiem,
szanuję Arcyksięcia, ale przecież widział na własne oczy działający system.
Mało tego - Izba Poselska również nie jest zintegrowana z CRM i CRIP, czyli
nie ma "żadnego odniesienia do życia w KD"? Parafrazując: nie jesteśmy
w stanie powiedzieć teraz, że "Dreamland ma Izbę Poselską" bez popadania
w śmieszność? Widział Arcyksiążę godło Królestwa? Prawa autorskie? Czytał
wstęp na stronie logowania? Proszę więc nie twierdzić, że system nie ma
żadnego
odniesienia do życia w naszym państwie.
Chce Arcyksiążę sprowadzać system gospodarczy z zagranicy, ale dreamlandzki
określa jako "coś" i "coś, czym nie umie się posługiwać"? Z całym
szacunkiem,
albo żyje Arcyksiążę w jakimś własnym, zamkniętym i surrealistycznym
świecie,
gdzie nie ma jakiejkolwiek logiki, albo - w co bardziej wierzÄ™ - nie
chce Arcyksiążę
przyznać się do błędu, ponieważ widocznie nie ma mnie już czym atakować.
>Kto zawinił? Baron Taheto niewprost twierdzi, że arcyksiążę
>Wichura. Mnie jednak interesuje coś innego - Premier, który
>powoływał barona Taheto i był wielkim orędownikiem Benebruza; ten
>sam Premier, któremu "prywatnie" baron Taheto "przesłał wszystkie
>odpowiedzi" dotyczące SG - ten Premier jako pierwszy oskarżył barona
>o kłamstwo w kwestii systemu gospodarczego.
Nie twierdzę, że arcyksiążę Wichura zawinił. To wina nas obu i proszę
nie odwracać
kota ogonem, jak mawiają bodajże w Satrinie. Wydaje mi się, że Kazio w
realnym
życiu pracuje jako web designer, a więc nie dziwię się i po prostu *nie
mogę* mieć
pretensji, że ma mało czasu. Przeciwnie - należy się mu wielkie uznanie
za to, że dalej
nam pomaga jako szef KSI. Co do kwestii premiera - po prostu nie wierzył,
że prace trwają. Oskarżenie mnie samego mocno zdziwiło, ale nie wnikajmy
już -
premier złożył dymisję, jednak póki JKM jej nie przyjmie, nadal jestem
ministrem w Jego rzÄ…dzie.
>Sugeruję wyjaśnić całą sprawę - jeśli nie w Rządzie, to z
>udziałem Korony. Na razie mój punkt widzenia nie uległ zmianie.
Pisałem na początku o przyznawaniu się do błędu. A sprawę już
wyjaśniliśmy i to tutaj, na LDKD.
Objaśniłem wszystko, podałem link do działającego systemu (jako dowód,
że nie kłamię) i stronę
z zrzutami, czyli dowód na to, że prace nad wersją 1.2 są zaawansowane.
>To jest śmieszne. Baron EWIDENTNIE nie czytał naszego programu -
>proszę spojrzeć jeszcze raz (http://www.sfkd.glt.pl/
<http://www.sfkd.glt.pl/>) i zauważyć,
>że mamy tam rozpisaną konkretną reformę parlamentarno-ustrojową (z
>programi wyborczymi, liczbą mandatów), bardzo dokładnie i wyraźnie
>nakreślony kształt polityki zagranicznej (np. dlaczego nigdy nie
>uznamy tzw. Mapy Zeppa)... W programie SF nie ma pustosłowia. To
>pierwszy od wielu miesięcy program polityczny, który mówi nie o
>utopijnych, odległych celach, ale o konkretnych środkach i metodach,
>jakimi chcemy naprawić Dreamland.
Czytałem już dawno. Podoba mi się zwłaszcza zdanie o systemie
gospodarczym jako
"skutecznym narzędziu walki o sprawiedliwość społeczną" - zastanawiające.
Rozdział "Gospodarka" wykreślamy, nic tam nie ma. W rozdziale "Ustrój"
rozpisujecie
się o jednej tylko reformie, którą zresztą sam Arcyksiążę przytoczył.
Rozumiem, że to
reforma ustroju, czyli nie byle co, ale to tylko jeden punkcik, mimo, że
zajmuje cztery
akapity. Polityka zagraniczna. Co do mapy Zeppa - żadna nowość. Mandragorat,
Brugia, coś tam o WKE, którą, jak się w końcu okazało, planujecie rozwiązać
(a nie reformować i przywracać aktywność jak jest w programie) i fragment o
Sarmacji i Scholandii. Oprócz mapy i Sarmacji te sprawy są i w moim
programie
(który Arcyksiążę skrytykował, chociaż zgadza się w tym miejscu z
propozycjami SF).
Kultura - oczywiście, wszyscy chętnie pomożemy Uniwersytetowi,
ale jak dokładnie Wy to chcecie zrobić, tego już się z programu nie
dowiemy. Skreślamy.
Kontynuację Wielkiej Księgi jako pierwszy postulowałem ja - a więc też
nic nowego. Ale dobrze,
zostawimy. Osobna placówka naukowa? I kto się nią będzie zajmował, skoro
nie mamy nawet
ludzi na burmistrzów? I co to za placówka, jakieś kompetencje, pomysły?
Nic. Zajmie siÄ™
piśmiennictwem, tyle. Skreślamy. Rewitalizacja prasy - ot, piękne puste
zdanie. KtoÅ› pewnie
powiedziałby "utopia", ale Arcyksiążę nazywa tak rzeczy wykonalne.
Rozumiem, że każdy członek SF
założy własną gazetę i będzie co tydzień pisał parę artykułów?
Wasz program właściwie zmieściłem w małym akapicie, razem z komentarzem.
Chciałem
tylko poskreślać, a tu cały program mi się zmieścił. I niestety nie mam
poczucia, że jest tak szczegółowy,
jak nam to Arcyksiążę przedstawia.
> Tego właśnie nie rozumiem. Do IP trafiają osoby, które mają
>program wyborczy - nie trzeba być posłem, żeby działać na rzecz
>Dreamlandu. Gromadzenie stanowisk "na zapas", "bo mogą się przydać"
>jest dla mnie kpiną z wyborców.
Boję się, że właśnie Wy sobie taką kpinę z wyborców chcecie urządzić, o tym
mówiłem we fragmencie o rozmowie z kandydatami. Nie chodzi mi o to, że
stanowisko
może się przydać. Mam czas i ochotę, mogę być aktywnym posłem. Przedstawiłem
swój program, teraz prowadzimy dyskusję. Gdyby chodziło mi tylko o
stołek, nie marnowałbym
na to wszystko sił. Daję gwarancję aktywności i tego, że będę rozliczał
Was z Waszych poczynań
w Izbie, jeśli zostanę wybrany.
>No to się baron mocno przejechał. Wszyscy kandydaci sami zgłosili
>swoją chęć startu w wyborach (włącznie z kandydatem Shakurem,
>który - ze względu na pełnioną funkcję sędziego - w końcu
>kandydować nie będzie). Co więcej, wszyscy przyjęli Program
>Stronnictwa Federalnego (tworzony pierwotnie przez cztery, a nie trzy
>osoby) jako swój, chociaż zgłosili też dodatkowe punkty własnego
>programu wyborczego i wotum separatum wobec niektórych szczegółów
>Deklaracji Programowej.
Chwała im za to w takim razie. Proszę jednak zauważyć, że dotychczas
mieliście
dwóch reprezentantów, chyba się nie pomylę, jeśli powiem, że są to czołowi
działacze SF, a tymczasem narzekano na tej liście dyskusyjnej na
nieaktywność
IP. Dlaczego wtedy zaszła taka sytuacja? Czy możemy teraz wierzyć bez
cienia
wątpliwości w Waszą aktywność?
>Tym niemniej - głosując na SF, głosuje się nie tylko na naszych
>ludzi, ale i na nasz program. Wyborcom obiecujemy, że będziemy go
>realizować - a reforma systemu wyborczego zostanie po prostu
>wprowadzona. Deklaracja Programowa opisuje ją szczegółowo; pozostaje
>przyjąć odpowiednie ustawy.
Obiecujecie dwie, może w porywach trzy szczegółowe rzeczy, do czego nie mam
zastrzeżeń. Ale reszta to tyle co nic. Coś tam będzie, ale co to nie
wiadomo.
Głosując na SF, Stronnictwo Federalne, będziemy chyba głosować na SF,
Science-Fiction.
>Z innej beczki:
>
>Żywię obawę, że w rzeczywistości baron Taheto nie jest wcale
>Dreamlandczykiem, ale specjalną komórką sarmackiego wywiadu, która
>ma sabotować prace w dreamlandzkim parlamencie... Od środka (w sensie
>- wewnątrz barona Taheto) to musi tak wyglądać.
Muszę przyznać, że w bardzo dobrym miejscu tekstu wprowadził Arcyksiążę
humor,
po długiej irytacji dobrze robi takie rozluźnienie. Skorzystam więc z
danego wzorca
i chcąc rozweselić i zrelaksować potencjalnych czytelników napiszę, że
Arcyksiążę
jest cesarzem Leblandii, która nadal aktywnie działa i stara się przejąć
władzę nad światem.
>Szczerze powiem - nieszczególnie interesuje mnie wzrost wartości
>dreama, chociaż wymiana walut jest rzeczą ważną. Stronnictwo
>Federalne rozważa przystąpienie do Mikronacyjnej Unii Walutowej - co
>więcej, nasz akces do tej organizacji ma aprobatę ze strony państw
>założycielskich, odbyło się na ten temat już wiele rozmów na
>szczeblu politycznym.
>TYM NIEMNIEJ najistotniejsze jest dla mnie to, żeby obrót walutą
>miał sens w samym Dreamlandzie.
"Żeby obrót walutą miał sens w samym Dreamlandzie" - a gdzie sens w
wypowiedzi Arcyksięcia?
Chce on nadać "sens" obrotowi walutą, ale nie interesuje go wzrost
wartości tejże waluty?
Trudno mi to sobie wyobrazić bez zmiany sytuacji dzisiejszej, kiedy
dream nic nie znaczy.
I jak sobie Arcyksiążę wyobraża tę wymianę? Waluta z definicji ma
wartość, dlatego nie płacimy
chusteczkami do nosa. Jak wymieniać coś co ma tę wartość (waluta obca)
na nic nie znaczÄ…cego
i będącego poza zainteresowaniem społeczeństwa, dreama?
>Co do systemu gospodarczego - nie mogę podać szczegółowych
>informacji z tego względu, że nasze plany mogą stać w sprzeczności
>z polityką obecnego Rządu i nie chcę po prostu wchodzić w drogę
>Premierowi Jazłowieckiemu.
To tylko wymówka, premier podał się do dymisji i wątpię, żeby Jego
rządowi (który zapewne
poprzestanie tylko na naprawdę niezbędnych rzeczach) przeszkadzało
ujawnienie Waszych
planów. Po prostu nie macie na to pomysłu. Zdaje się Arcyksiążę mówić
"weźmiemy i tyle".
Domyślam się, że chodzi o system wandejski. Wyborcom należą się
informacje i objaśnienie
samej sprawy, proszę się nie zasłaniać fałszywymi przeszkodami, ponieważ
wydaje siÄ™
Arcyksiążę jedynie kompromitować poczynania przyszłego rządu.
>Jednak rozmowy w tej sprawie również się
>już odbyły - i ze swojej strony mogę dać słowo (potwierdzone moim
>autorytetem jako byłego wielokadencyjnego MSZ i doradcy Rządu ds.
>zagranicznych), że - jeśli Naród wyrazi taką wolę - za mojej
>kadencji parlamentarnej do Królestwa Dreamlandu trafi zza granicy
>system gospodarczy. W tej sprawie mogę jedynie prosić wyborców o
>odrobinÄ™ zaufania.
I nikt nie powinien nie wierzyć w to słowo, bo nic prostszego niż
dołączyć do gotowego systemu.
Akurat ten punkt Waszego programu jest najłatwiejszy do zrealizowania.
Tyle, że, jak już pisałem
wyżej, nie macie na to sprecyzowanego pomysłu i to może być problem dla
nas wszystkich.
>Bzdury. Po pierwsze - ostateczny głos będzie miał Naród, więc nic
>za jego plecami się nie odbędzie. Po drugie - nie chcę teraz
>wchodzić w kompetencje Rządu, który jeszcze nie jest Rządem mojej
>partii.
Naród dostanie gotowe danie na tacy i zadecyduje, czy je zjeść, mimo, że
nikt nie ma pojęcia
z czego jest zrobione, czy oddać kelnerowi. Jak Wyborcy mogą stwierdzić,
czy akceptujÄ…
Wasze poczynania, WaszÄ… faktycznÄ… politykÄ™, skoro nie udzielacie im
informacji?
To po prostu kot w worku. Co do rządu - po pierwsze, premier podał się
do dymisji, zapewne
rząd będzie teraz wegetował i czekał na przyjęcie dymisji przez JKM
Regenta. Po drugie,
przecież sam Arcyksiążę powiedział, że rozmowy toczą się na szczeblu
politycznym, a nie rzÄ…dowym.
>Członkowie tej Wspólnoty (Wspólnoty Wolnych Narodów) będą
>bardziej liczni, niż baronowi może się wydawać. Jednak sprawa jest
>bardzo drażliwa - zderza się ze sobą wiele różnych wizji, Karta
>Wspólnoty prawie codziennie przechodzi fundamentalne zmiany.
>Ogłoszenie szczegółów jej kształtu spowodowałoby burzę w krajach
>sojuszniczych - dlatego, że w wielu sprawach nie doszliśmy jeszcze do
>kompromisu.
Wreszcie jakieś szczegóły. Musieliśmy obaj wytoczyć ciężkie armaty i
zacząć do siebie z nich strzelać, aby
została ujawniona _nazwa_. Mam nadzieję, że obywatele wyciągną z tego
wnioski.
Nie ogłaszajcie kształtu, powiedzcie po prostu z kim toczą się rozmowy.
I tak będziecie to musieli ujawnić
po wyborach, nawet jeśli sprawa nie będzie sfinalizowana.
>Tym niemniej, Wspólnota Wolnych Narodów będzie jedynie formalnym
>przypieczętowaniem pewnego wielonarodowego sojuszu, który
>nieformalnie funkcjonuje już teraz. Celujemy w model 6-8 państw-
>członków, z czego ŻADEN nie jest tzw. yoyonacją.
"Pewnego", "nieformalnie" - jeszcze jakieś ogólniki? Ja też mogę
porozmawiać z kimś z innej mikronacji
i napisać, że istnieje jakiś nieformalny sojusz.
Rozumiem, że najzwyczajniej w świecie nie wiecie, czy plan się uda i
jaki kształt będzie miała WWN, ale skoro
tak, to proszę nie używać jej jako argumentu w kampanii, ponieważ jest
to tak zwana "kiełbasa wyborcza".
Mało tego, poruszając całą sprawę już obiecał Arcyksiążę Wyborcom tę
Wspólnotę i teraz jest odpowiedzialny
przed Nimi i własną partią za powodzenie pomysłu i konkurowanie WWN z OPM.
>Nie, nie ma tam państw Unii Mikrooceanii.
>
>Owszem, jest wśród nich Wandystan.
Bawimy się w zgadywanki? Proszę więc wyobrazić sobie, że pod tym zdaniem
jest lista wszystkich znanych
Arcyksięciu mikronacji i przepisać do odpowiedzi te z nich, które mają
wejść w skład WWN.
>Poprze baron ten zarzut jakimś argumentem? Czy po prostu uznaje, że
>SF nie sprawdzi się u władzy, "bo nie"?
Nie wiem, czy się sprawdzi, czy nie. Po prostu zamiast pisać byle co
proszę się skupić na merytorycznej
dyskusji. Na razie zaprezentowaliście mglisty program, Arcyksiążę mnie
zaatakował, nazwał kłamcą (z czego
się wybroniłem), śmiesznym i bezczelnym. No cóż, za bardzo nie mam
podstaw uważać, że się sprawdzicie.
>My nie obiecujemy "aktywności i pomyślności", chociaż do tego
>dążymy. My obiecujemy bardzo konkretne reformy, które - po dojściu
>do władzy - ZOBOWIĄZUJEMY SIĘ wprowadzić. Pokazujemy nie tylko cel,
>do jakiego dążymy, ale środki, jakimi chcemy go osiągnąć.
To farsa, Arcyksiążę. Dlaczego używa Arcyksiążę liczby mnogiej? Przedstawiliście jedną reformę, ustrojową. Cel może i wskazujecie, ale środki? I to wszystko ma być konkretne? A co do zobowiązań - wszyscy się zobowiązujemy wobec Wyborców.
>System gospodarczy zza granicy, Mikronacyjna Unia Walutowa, Wspólnota
>Wolnych Narodów - to rzeczy istotne. Ale znacznie istotniejsza jest
>dla nas reforma wyborcza, ustrojowa.
Wydaje mi się, że wszystko to już skomentowałem wyżej, więc opuszczę ten fragment.
>"Bo Benebruz". (W sumie baron mógłby te dwa słowa zaadaptować jako
>swoje hasło wyborcze. Interesująco dwuznaczne, do wykorzystania i
>przez barona, i przez Pańskich oponentów).
Hasło to przestało obowiązywać zanim Arcyksiążę je wymyślił, ponieważ
udowodniłem, że w sprawie
systemu i rzekomego kłamstwa jestem bez winy. "Bo Benebruz" to powód,
dla którego Arcyksiążę
próbuje mnie dalej atakować - tylko ten fałszywy argument pozostał, na
nim Arcyksiążę opiera cale
swoje stanowisko w tej kwestii: Taheto nie może zostać posłem, bo jest
kłamcą, dlaczego jest kłamcą
>Nie, nie znaczy. CoÅ› funkcjonuje w Sarmacji, a w KD nie, bo tam sÄ…
>ludzie, którzy mają umiejętności, by to zrobić, a u nas nie. To
>nie znaczy, iż jest to "awykonalne" w tym sensie, że nigdy nie
>zostanie zaimplementowane - znaczy tyle, że teraz jest niemożliwe i
>zanim wprowadzimy Dreamland 2.0, trzeba zrobić kilka rzeczy, które
>otworzÄ… nam do niego drogÄ™.
Interesujące, bo to samo mówiłem we własnej wypowiedzi.
>Naprawdę, nie czytał Pan dyskusji nad Dreamlandem 2.0 - przecież to,
>co pisze baron powyżej, to była moja kontra na lamenty JKW Pawła,
>że "nie uda się" i "wszyscy zginiemy". Właśnie - trzeba umożliwić
>obywatelom-programistom ciekawe i sensowne v-życie w Dreamlandzie.
>Trzeba rozruszać Królestwo politycznie, wprowadzić jakąś
>ustrojowÄ… i obywatelskÄ… dynamikÄ™ - i na tym, a nie na dywagowaniu
>"jak to będzie fajnie, jak będzie Dreamland 2.0" skupia się
>Stronnictwo Federalne.
A czy ja się muszę z Arcyksięciem nie zgadzać? Tyle, że polityka nie
wydaje siÄ™
dobrym narzędziem do przyciągnięcia nowych obywateli. Nowa strona, o której
pisał JKW Paweł - owszem. Trzeba myśleć o nowych rozwiązaniach, iść naprzód.
Tak, SF skupia się na dywagowaniu "jak to będzie fajnie, jak będzie
reforma".
Dreamland 2.0 uważa Arcyksiążę za mrzonki i tego typu rzeczy. Jednym z jego
elementów, jak już pisałem jest nowa strona. Jakieś dwa dni temu miałem
wolny wieczór,
skończyłem na ten dzień pracę nad SG. Przypomniałem sobie pomysł JKW
Pawła, włączyłem
dobrą muzykę i zaprojektowałem to: http://www.taheto.net/kd
Nie jest jeszcze gotowe, ma parę minusów tu i ówdzie, ale jest, można
podyskutować,
pozmieniać, _popracować_. Wystarczyło postawić sobie cel i poświęcić
trzy godziny.
I co? _Coś_ mamy, ale niektórzy wolą się poddać już na starcie,
stwierdzić, że to utopia.
> Ignorancja != ignorowanie. Na litość Wandy.
Na prawdę mamy ważniejsze sprawy niż czepianie się słów.
>Co do meritum - system gospodarczy chcemy importować, bo w Królestwie
>nie ma nikogo, kto mógłby ten system stworzyć. "Ostatnią
>nadzieją", na którą pół roku temu bardzo liczyłem, był sam baron
>Taheto.
Tego nie komentuję, każdy ma prawo na mnie liczyć i we mnie wątpić wedle
własnego
uznania. Dziś otrzymałem poparcie od pewnej osoby i chciałbym jej w tym
miejscu
podziękować.
>Proszę pamiętać - ja byłem jeszcze rzecznikiem Piwonii. Widziałem,
>jak wyglądały nasze próby stworzenia systemu gospodarczego. Nigdy
>się nie udało, chociaż brały się zań ekipy doświadczonych
>Dreamlandczyków.
Doświadczonych Dreamlandczyków, ale czy programistów? Arcyksiążę, system
gospodarczy
to nie mały skrypcik, to ma symulować gospodarkę. Nie na darmo nazywa
siÄ™ systemem, musi
być kompleksowe, mieć ogromne możliwości. Pokazałem działającą wersję,
pokazałem prezentację
kolejnej, dużo lepszej.
>Nie chcę już przedłużać tego stanu, nie chcę narażać Królestwa
>na kolejnÄ… dwulatkÄ™ beznadziejnych w skutkach prac nad jeszcze innym
>SG. Może baron powiedzieć, że nie wierzę w możliwość
>samodzielnego stworzenia systemu gospodarczego przez Dreamland. Nie
>wiem, czy wierzę, czy nie; ale chcę, żeby Dreamland ten system
>miał. I uważam, że szybsze i pewniejsze jest sprowadzenie go zza
>granicy, od sojuszników.
Tego również nie komentuję - każdy ma prawo do własnych poglądów. Ale na
marginesie, czy system
taki sam, jak w innym państwie będzie atutem do przyciągnięcia nowych
obywateli w stopniu takim, jak własny
i unikalny SG? Doświadczenia Natanii i Solardii zdają się temu przeczyć.
>To jest POMÓWIENIE. Byłem pierwszym, z którym Khand rozmawiał o
>rozszerzeniu Wandei na KD (chyba, że wcześniej z Pawłem Svobodą); i
>zarazem osobą, która rekomendowała ten pomysł władzom Królestwa
>Dreamlandu. Niestety, nad czym do dziÅ› ubolewam (i o co Khand ma do
>nas uzasadnione pretensje), pomysł odrzuciliśmy, zasłaniając się
>bezpieczeństwem informatycznym.
Żadne pomówienie. Nie pisałem o możliwości rozszerzenia Wandei na KD,
tylko o przekazaniu nam przez
Wandystan kopii skryptów w zamian za coś innego. Co do jednego ma
Arcyksiążę rację - rzeczywiście szkoda,
że sprawa tak się skończyła.
>Nasza kampania wyborcza już się w zasadzie odbyła - na gruncie sporu
>z Premierem Jazłowieckim. Nasz program pozostaje niezmienny (bo i co
>się zmieniło między pierwszymi i drugimi wyborami? zarzut barona
>jest śmieszny), wyraża nasze cele na tę kadencję parlamentarną.
Widzę, że jestem doskonałym komikiem, cieszę się, że mogę rozweselić
Arcyksięcia, w końcu śmiech to zdrowie.
Spór był dawno, kampania trwa od 15 sierpnia. Nic się nie zmieniło, to
można by to chociaż napisać, prawda?
"Informuję, że w naszym programie od czasu unieważnionych wyborów nic
się nie zmieniło, zainteresowanych
zapraszam na stronę internetową [adres]" - tyle by wystarczyło. Z tego
co widzÄ™ przeglÄ…dajÄ…c LDKD, kandydaci
SF nie przedstawili się nawet przy okazji tamtych (unieważnionych)
wyborów, ani teraz. Przepraszam za kolokwializm,
ale w tym miejscu chyba nic lepiej nie pasuje: olaliście sprawę, Panowie.
>A sugerowanie, że będzie baron "ostoją" i "jedynym aktywnym" w nowym
>Parlamencie, jest po prostu bezczelnością.
Nadinterpretacja. Jeśli zostanę wybrany, będę opozycją, będę patrzył Wam
na ręce, popierał projekty dobre
i głosował przeciwko złym. Nie wiem, czy będę jedynym aktywnym, ale na
pewno - aktywnym. W czasie
kryzysu aktywności żaden z waszych kandydatów nie zapewnił o tym. Ja
obiecuję Wyborcom, że znajdę
czas na IzbÄ™ PoselskÄ….
>Pozdrawiam,
>arcyksiążę Alchien
>Szara Eminencja
Pozdrawiam,
(-) baron Taheto
Received on Tue 18 Aug 2009 - 12:07:59 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET