Najpierw w kwestii Systemu Gospodarczego.
Sprawdziłem link. Fakt, coś tam jest. Coś, czym nie umiem się posługiwać i co nie ma na razie żadnego odniesienia do życia w KD (jak mówi baron, "nie jest zintegrowane"). Nie znam się na technikaliach - czego nigdy nie ukrywałem. Ale nie jestem w stanie powiedzieć teraz, że "Dreamland ma system gospodarczy" bez popadania w śmieszność.
Kto zawinił? Baron Taheto niewprost twierdzi, że arcyksiążę Wichura. Mnie jednak interesuje coś innego - Premier, który powoływał barona Taheto i był wielkim orędownikiem Benebruza; ten sam Premier, któremu "prywatnie" baron Taheto "przesłał wszystkie odpowiedzi" dotyczące SG - ten Premier jako pierwszy oskarżył barona o kłamstwo w kwestii systemu gospodarczego.
Sugeruję wyjaśnić całą sprawę - jeśli nie w Rządzie, to z udziałem Korony. Na razie mój punkt widzenia nie uległ zmianie.
>
> Gdybyśmy żyli w państwie takim jak Polska, o której czasem się
> słyszy,
> na pewno bym tak zrobił.
> Ale to jest Dreamland i u nas nie potrzeba pieniactwa i pozywania kogo
> popadnie za co popadnie.
> Jest Arcyksiążę zasłużonym obywatelem, ufam więc, że także
> uczciwÄ…
> osobą, która po prostu powie
> "przepraszam", zwyczajnie, prywatnie, w cztery oczy, kiedy zostanie
> przekonana, że się myli.
Jeśli zostanę przekonany - owszem; to oczywiste.
> Ależ mój program jest tak samo konkretny jak program SF, tyle, że
> pominąłem zbędne, puste słowa
> i napisałem krótko, treściwie.
To jest śmieszne. Baron EWIDENTNIE nie czytał naszego programu - proszę spojrzeć jeszcze raz (http://www.sfkd.glt.pl/) i zauważyć, że mamy tam rozpisaną konkretną reformę parlamentarno-ustrojową (z programi wyborczymi, liczbą mandatów), bardzo dokładnie i wyraźnie nakreślony kształt polityki zagranicznej (np. dlaczego nigdy nie uznamy tzw. Mapy Zeppa)... W programie SF nie ma pustosłowia. To pierwszy od wielu miesięcy program polityczny, który mówi nie o utopijnych, odległych celach, ale o konkretnych środkach i metodach, jakimi chcemy naprawić Dreamland.
> Paweł Krieg to świetny przykład, ale
> proszę nie zapominać, że i ja
> mam swoje cele i dlatego startuję w wyborach. Chcę pomóc w
> rozruszaniu
> tego państwa jak tylko mogę
> i ufam, że miejsce w Izbie Poselskiej da mi ku temu większe
> możliwości.
Tego właśnie nie rozumiem. Do IP trafiają osoby, które mają program wyborczy - nie trzeba być posłem, żeby działać na rzecz Dreamlandu. Gromadzenie stanowisk "na zapas", "bo mogą się przydać" jest dla mnie kpiną z wyborców.
> Ilu kandydatów własnej partii
> zapytał Arcyksiążę przed wyborami "będziesz kandydował?
> Powinniśmy
> wystawić N osób"? Myślę, że
> sporo. Program opracowało troje, reszta tak, będzie kandydować,
> może się
> zajmie sprawami Królestwa
> jak znajdzie czas... A tak w ogóle to mogą być posłami, bo co tu
> będą
> robić... Żywię obawę, że tak to od
> środka wyglądało.
No to się baron mocno przejechał. Wszyscy kandydaci sami zgłosili swoją chęć startu w wyborach (włącznie z kandydatem Shakurem, który - ze względu na pełnioną funkcję sędziego - w końcu kandydować nie będzie). Co więcej, wszyscy przyjęli Program Stronnictwa Federalnego (tworzony pierwotnie przez cztery, a nie trzy osoby) jako swój, chociaż zgłosili też dodatkowe punkty własnego programu wyborczego i wotum separatum wobec niektórych szczegółów Deklaracji Programowej.
Tym niemniej - głosując na SF, głosuje się nie tylko na naszych ludzi, ale i na nasz program. Wyborcom obiecujemy, że będziemy go realizować - a reforma systemu wyborczego zostanie po prostu wprowadzona. Deklaracja Programowa opisuje ją szczegółowo; pozostaje przyjąć odpowiednie ustawy.
Z innej beczki:
Żywię obawę, że w rzeczywistości baron Taheto nie jest wcale Dreamlandczykiem, ale specjalną komórką sarmackiego wywiadu, która ma sabotować prace w dreamlandzkim parlamencie... Od środka (w sensie - wewnątrz barona Taheto) to musi tak wyglądać.
> Nie używa, bo nie ma systemu. Jeśli sprowadzicie go zza granicy, to
> będziecie musieli zająć się tą sprawą,
> tyle tylko, że stawiacie siebie w tak komfortowej sytuacji, by
> mówić
> Wyborcom "nie obiecywaliśmy, że będzie
> inaczej, nie macie prawa nas z tego rozliczać". Skoro wiecie "od
> kogo,
> jak i w jaki sposób sprowadzić system gospodarczy",
> to słucham. Proszę nam wszystkim to teraz powiedzieć. Boję się,
> że SF
> nawet mając tak potężne narzędzie, jak
> system gospodarczy nie doprowadzi do wzrostu wartości dreama.
Szczerze powiem - nieszczególnie interesuje mnie wzrost wartości dreama, chociaż wymiana walut jest rzeczą ważną. Stronnictwo Federalne rozważa przystąpienie do Mikronacyjnej Unii Walutowej - co więcej, nasz akces do tej organizacji ma aprobatę ze strony państw założycielskich, odbyło się na ten temat już wiele rozmów na szczeblu politycznym.
TYM NIEMNIEJ najistotniejsze jest dla mnie to, żeby obrót walutą miał sens w samym Dreamlandzie.
Co do systemu gospodarczego - nie mogę podać szczegółowych informacji z tego względu, że nasze plany mogą stać w sprzeczności z polityką obecnego Rządu i nie chcę po prostu wchodzić w drogę Premierowi Jazłowieckiemu. Jednak rozmowy w tej sprawie również się już odbyły - i ze swojej strony mogę dać słowo (potwierdzone moim autorytetem jako byłego wielokadencyjnego MSZ i doradcy Rządu ds. zagranicznych), że - jeśli Naród wyrazi taką wolę - za mojej kadencji parlamentarnej do Królestwa Dreamlandu trafi zza granicy system gospodarczy. W tej sprawie mogę jedynie prosić wyborców o odrobinę zaufania.
> Czyżby Arcyksiążę nie wychwycił ironii?
Mam wrażenie, że się nie rozumiemy.
> Tak, dwa ostatnie zdania mi się najbardziej podobają. Tak może
> powiedzieć robotnik
> rozwalający stary mur, a nie ktoś, kto aspiruje do władzy. Poza
> tym, jak
> słusznie
> Arcyksiążę zauważył - wiecie to Wy, ale nie społeczeństwo. To,
> że toczą
> siÄ™ jakieÅ›
> nieoficjalne rozmowy, nic nie znaczy. I kolejny raz, zamiast podawać
> szczegóły,
> SF pozostawia sprawę owianą mgłą tajemnicy, by zapewnić, jak
> mniemam,
> wyborcom
> napięcie akcji i trzymanie w niepewności godne najlepszego
> thrillera.
Bzdury. Po pierwsze - ostateczny głos będzie miał Naród, więc nic za jego plecami się nie odbędzie. Po drugie - nie chcę teraz wchodzić w kompetencje Rządu, który jeszcze nie jest Rządem mojej partii.
Członkowie tej Wspólnoty (Wspólnoty Wolnych Narodów) będą bardziej liczni, niż baronowi może się wydawać. Jednak sprawa jest bardzo drażliwa - zderza się ze sobą wiele różnych wizji, Karta Wspólnoty prawie codziennie przechodzi fundamentalne zmiany. Ogłoszenie szczegółów jej kształtu spowodowałoby burzę w krajach sojuszniczych - dlatego, że w wielu sprawach nie doszliśmy jeszcze do kompromisu.
Tym niemniej, Wspólnota Wolnych Narodów będzie jedynie formalnym przypieczętowaniem pewnego wielonarodowego sojuszu, który nieformalnie funkcjonuje już teraz. Celujemy w model 6-8 państw- członków, z czego ŻADEN nie jest tzw. yoyonacją.
Nie, nie ma tam państw Unii Mikrooceanii.
Owszem, jest wśród nich Wandystan.
> Coś jeszcze mądrego Arcyksiążę doda? Zapewne po upływie kadencji
> dopiszecie do tego "ale nie wyszło"
> i będziecie odsyłać Wyborcom jako odpowiedź na pytanie co
> zrobiliście :)
Poprze baron ten zarzut jakimś argumentem? Czy po prostu uznaje, że SF nie sprawdzi się u władzy, "bo nie"?
My nie obiecujemy "aktywności i pomyślności", chociaż do tego dążymy. My obiecujemy bardzo konkretne reformy, które - po dojściu do władzy - ZOBOWIĄZUJEMY SIĘ wprowadzić. Pokazujemy nie tylko cel, do jakiego dążymy, ale środki, jakimi chcemy go osiągnąć.
System gospodarczy zza granicy, Mikronacyjna Unia Walutowa, Wspólnota Wolnych Narodów - to rzeczy istotne. Ale znacznie istotniejsza jest dla nas reforma wyborcza, ustrojowa.
> >
> > Takie s³owa w ustach barona to naprawdê kpina ze
> wspó³obywateli :)
> >
> Dlaczego, drogi Arcyksiążę?
"Bo Benebruz". (W sumie baron mógłby te dwa słowa zaadaptować jako swoje hasło wyborcze. Interesująco dwuznaczne, do wykorzystania i przez barona, i przez Pańskich oponentów).
> Po pierwsze - znaczy, po drugie informuje nas, że są wykonalne.
Nie, nie znaczy. Coś funkcjonuje w Sarmacji, a w KD nie, bo tam są ludzie, którzy mają umiejętności, by to zrobić, a u nas nie. To nie znaczy, iż jest to "awykonalne" w tym sensie, że nigdy nie zostanie zaimplementowane - znaczy tyle, że teraz jest niemożliwe i zanim wprowadzimy Dreamland 2.0, trzeba zrobić kilka rzeczy, które otworzą nam do niego drogę.
> To nie
> mrzonki,
> teraz nie mamy kadry, zgadzam się, ale jeśli przyciągniemy nowych
> mieszkańców,
> jeśli wśród nich znajdą się osoby ze znajomością podstaw
> programowania,
> to damy radÄ™.
Naprawdę, nie czytał Pan dyskusji nad Dreamlandem 2.0 - przecież to, co pisze baron powyżej, to była moja kontra na lamenty JKW Pawła, że "nie uda się" i "wszyscy zginiemy". Właśnie - trzeba umożliwić obywatelom-programistom ciekawe i sensowne v-życie w Dreamlandzie. Trzeba rozruszać Królestwo politycznie, wprowadzić jakąś ustrojową i obywatelską dynamikę - i na tym, a nie na dywagowaniu "jak to będzie fajnie, jak będzie Dreamland 2.0" skupia się Stronnictwo Federalne.
> Tak, możecie sobie łączyć i rozłączać izby parlamentu,
> zmieniać prawo,
> nawet Króla
> zdetronizować, ale wiele to nie da. Reformy są potrzebne. Ale nie
> można
> ignorować
> spraw informatycznych. Wystarczyłoby "poszukamy kogoś",
> "spróbujemy",
> "zapytamy za granicą". System gospodarczy chcecie importować, a nie
> zapytacie,
> czy ktoś by nie chciał wspólnie jakiegoś skryptu napisać? To
> ignorancja
> i tyle.
Ignorancja != ignorowanie. Na litość Wandy.
Co do meritum - system gospodarczy chcemy importować, bo w Królestwie nie ma nikogo, kto mógłby ten system stworzyć. "Ostatnią nadzieją", na którą pół roku temu bardzo liczyłem, był sam baron Taheto.
Proszę pamiętać - ja byłem jeszcze rzecznikiem Piwonii. Widziałem, jak wyglądały nasze próby stworzenia systemu gospodarczego. Nigdy się nie udało, chociaż brały się zań ekipy doświadczonych Dreamlandczyków.
Nie chcę już przedłużać tego stanu, nie chcę narażać Królestwa na kolejną dwulatkę beznadziejnych w skutkach prac nad jeszcze innym SG. Może baron powiedzieć, że nie wierzę w możliwość samodzielnego stworzenia systemu gospodarczego przez Dreamland. Nie wiem, czy wierzę, czy nie; ale chcę, żeby Dreamland ten system miał. I uważam, że szybsze i pewniejsze jest sprowadzenie go zza granicy, od sojuszników.
> Z Wandystanem mamy świetne relacje, był pomysł, żeby
> Dreamlandczycy
> mogli pisać
> do ich, bodajże państwowego, periodyku. Z tego co się orientuję,
> działa
> na ciekawym skrypcie,
> czy nie mogli by nam go udostępnić? Pomyślał Arcyksiążę o tym?
> Nie.
To jest POMÓWIENIE. Byłem pierwszym, z którym Khand rozmawiał o rozszerzeniu Wandei na KD (chyba, że wcześniej z Pawłem Svobodą); i zarazem osobą, która rekomendowała ten pomysł władzom Królestwa Dreamlandu. Niestety, nad czym do dziś ubolewam (i o co Khand ma do nas uzasadnione pretensje), pomysł odrzuciliśmy, zasłaniając się bezpieczeństwem informatycznym.
Proszę najpierw poznać szczegóły takich spraw!
> Nie mówię, że nie ma. Wybory są powtórne, moglibyście chociaż
> poinformować, że nic się
> nie zmieniło. To by była zwykła uprzejmość wobec Wyborców. Co
> więcej -
> gdyby nie ja,
> żadnej wiadomości a propos wyborów byśmy się pewnie od SF nie
> doczekali.
> Aktywny
> parlament siÄ™ nam szykuje...
Nasza kampania wyborcza już się w zasadzie odbyła - na gruncie sporu z Premierem Jazłowieckim. Nasz program pozostaje niezmienny (bo i co się zmieniło między pierwszymi i drugimi wyborami? zarzut barona jest śmieszny), wyraża nasze cele na tę kadencję parlamentarną.
A sugerowanie, że będzie baron "ostoją" i "jedynym aktywnym" w nowym Parlamencie, jest po prostu bezczelnością.
Pozdrawiam,
arcyksiążę Alchien
Szara Eminencja
[Non-text portions of this message have been removed] Received on Tue 18 Aug 2009 - 06:40:26 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET