Alchien wrote:
> Baronie Taheto! Pańska kandydatura to pośmiewisko. Nie chodzi o Pańską
> aktywność bądź nieaktywność w Dreamlandzie (wiem, że pod tym względem
> nawet niektórzy moi koledzy z SF mają się czego wstydzić) - chodzi o
> obrzydliwe, niewiarygodne wręcz kłamstwo, którym mamił Pan
> Dreamlandczyków jako urzędnik, polityk i obywatel.
>
> O co chodzi? Oczywiście o system gospodarczy, którego POWSTANIE i
> GOTOWOŚĆ DO WPROWADZENIA ogłosił Pan ok. pół roku temu.
>
> Wszyscy wiemy, że system gospodarczy nie istnieje. Wszyscy wiemy, że
> oszukał Pan nie tylko państwo, ale i Premiera swojego rządu, który
> jako pierwszy zarzucił Panu kłamstwo (!). Śmiem przypuszczać, że od
> mojego przybycia do KD w 2004 roku nie spotkaliśmy się z tak
> bezczelnym i gigantycznym przekrętem.
>
Premierowi Jazłowieckiemu doradziłem już odnośnie tej sprawy zakup
nowych okularów.
Rozumiem jednak, że wymyślone przez niego rewelacje utkwiły w
świadomości społeczeństwa
i cieszę się, że arcyksiążę poruszył ten temat. _Proszę podać mi dowolną
definicję systemu gospodarczego._
> [ciach]
>
> Tłumaczenie braku programu tym, że się jest kandydatem niezależnym -
> to kpina. Baron oczekuje, że rozpoznawalne nazwisko (które wyrobił
> sobie opierając się na oszustwie) i fakt bycia jedynym kandydatem
> spoza SF na liście wyborczej zapewni mu wejście do parlamentu? Mam
> nadzieję, że nie. Wierzę w Dreamlandczyków i ich zdrowy rozsądek.
>
Arcyksiążę wolałby obiecywać Wyborcom nie wiadomo jakie zmiany, a już po
wyborach tłumaczyć im, że do zmian trzeba siły partii? Nie rozumiem,
dlaczego najpierw
walczy arcyksiążę z _rzekomym_ oszustwem, a teraz sam atakuje szczerość.
Poza tym, nie napisałem,
że nie mam programu (użyłem słów "w przypadku kandydata niezależnego
chyba trudno mówić
o programie" - przez co rozumiałem przymus pewnego niedoprecyzowania
programu takiego kandydata).
Ostatnie zdanie tego samego akapitu, z którego pochodzi cytat w nawiasach
jest wprowadzeniem do przedstawienia - właśnie programu, który jest
ogólnikowy, ale został
przekazany do wiadomości. Jeśli styl mojej poprzedniej wypowiedzi był
zbyt zawiły - przepraszam.
> Program gospodarczy ("niskie podatki, dużo swobody") jest przykładem
> paranoi bądź niezwykle wysublimowanego absurdu, który przestaję już
> rozumieć. Jakie podatki? W państwie, które - nie mając systemu
> gospodarczego - nie przykłada żadnej wagi do pieniędzy? W państwie, w
> którym przeciętny obywatel nie kupuje absolutnie nic (a często i nic
> nie zarabia)? Jakie podatki, pytam?
>
Zabawne porównanie. Ten punkt programu dotyczy okresu po wprowadzeniu
systemu,
myślałem, że to raczej jasne. Proszę zwrócić uwagę, co widnieje w
programie SF:
"Właściwa dystrybucja dóbr i produktów pracy wirtualnej może zostać
zagwarantowana przez wdrożenie sprawnie działającego systemu
gospodarczego, który - zarządzany w zgodzie z demokratycznie wyrażoną
wolą suwerena: Narodu - jest skutecznym narzędziem walki o
sprawiedliwość społeczną. Dokładne wszakże postulaty gospodarcze -
poprzedzone szczegółową analizą różnych modelów gospodarczych używanych
w polskich mikronacjach) będą mogły zostać ogłoszone dopiero wówczas,
gdy znane będą szczegóły działania systemu." Czyli: dużo pustych słów i
odkładanie całej sprawy na potem - przez co Wyborcy nie wiedzą, co
zamierzacie zrobić po uruchomieniu SG. Uprzedzając arcyksięcia - chcecie
sprowadzić system z zagranicy, więc Benebruz nie ma tu nic do rzeczy. Po
prostu nie macie pomysłu na gospodarkę. Ja natomiast mam taki pomysł i
chcąc być w porządku wobec wyborców przedstawiłem im go już teraz.
> Kwestię "nowej wersji systemu gospodarczego" przemilczę. Niech sobie
> już Pan daruje, baronie Taheto. I tak nikt Panu nie uwierzy, że ten
> system powstanie.
>
Zapewniam arcyksięcia, że są osoby, które mi wierzą.
> SF zamiast mrzonek proponuje debatę publiczną nad sprowadzeniem
> systemu gospodarczego zza granicy.
>
Najlepiej z Sarmacji. Starego Syriusza, który pozostaje chyba wyłączony,
więc i tak pewnie się im nie przyda.
> Odnośnie polityki zagranicznej. Gdybyśmy uczestniczyli w debacie
> telewizyjnej (prowadzonej na żywo) zapytałbym barona, czy wie chociaż
> baron, w jakim stanie znajduje się Wspólnota Korony Ebruzów. Natania
> jest od roku na skraju wymarcia. Nowal zdecydował o wystąpieniu z WKE
> (chociaż nie zostało to sfinalizowane prawnie).
>
A ja bym odpowiedział, że wiem. Czy napisałem coś o opieraniu się na
Natanii i Nowalu?
Chodzi o samą WKE. Jeśli Natania upadnie, a Nowal się wycofa (do czego
nie powinniśmy dopuścić)
to co dalej? Rozwiązać, czy zostawić? Jeśli to drugie, to kogo do niej
zaprosić? Bo przecież tylko z
jednym państwem - Królestwem Dreamlandu - nie może funkcjonować. O to mi
chodziło, kiedy mówiłem,
że "nie możemy zapominać o WKE". Co więcej, chyba nie zdaje sobie
arcyksiążę sprawy z tego, iż te pytania będziecie
sobie musieli zadać i Wy. W programie SF widnieje:
"Pragniemy także zreformowania i przywrócenia aktywności Wspólnocie
Korony Ebruzów, w ramach której pozostajemy stowarzyszeni z Nowalem,
historycznym sojusznikiem Królestwa."
A więc teraz ja mógłbym zapytać arcyksięcia o to, "czy wie chociaż, w
jakim stanie znajduje się Wspólnota Korony Ebruzów", powiedzieć, że
"Nowal zdecydował o wystąpieniu z WKE" i jeszcze zadać pytanie, *czy zna
arcyksiążę program własnej partii* - a jeśli tak, dlaczego krytykuje
mnie za punkt zgodny z nim?
> Popierając projekt "Dreamland 2.0" zapomniał chyba Pan przeczytać do
> końca opinię samego pomysłodawcy, JKW Pawła, który przyznał, że
> projektu nie da się w tej chwili zrealizować i niejako zawiesił jego
> realizację. Popieranie Dreamlandu 2.0, który jest w założeniu
> faktycznie projektem przełomowym, to popieranie utopii. Baron Taheto
> chce powszechnego zdrowia, szczęścia i pomyślności? Fajnie. SF też.
> Kto nie chce?
>
Ależ ja nie obiecuję nikomu, że jeśli zostanę wybrany, to go zrealizuję!
Ja go tylko
popieram. Cóż z tego, że jest zawieszony? Czy może to komukolwiek
przeszkadzać
w ustosunkowaniu się do niego? Wierzę, że kiedyś urzeczywistnienie
projektu JKW
Pawła będzie możliwe i popieram ten pomysł. Sądzi arcyksiążę, że to
utopia? A co
tam jest takiego utopijnego - bardzo chętnie posłucham. Ruszenie się i
wzięcie do roboty?
Jeśli tak, to w na prawdę doskonałe ręce pójdzie władza, na prawdę.
Automatyzacja egzaminów
- już jest zrobiona. A więc żyjemy w utopijnym kraju, tak? Ankieta w
biurze pracy - to już działa!
Odnośnie CRN - żadna utopia, odsyłam do innych mikronacji.
Baza urzędników to parę tabel MySQL i garść linii kodu - w Sarmacji
coś podobnego istnieje od kiedy pamiętam. A więc Sarmacja to utopia?
Przelewy stałe w banku
także? To dopiero piękne kłamstwo w wykonaniu arcyksięcia - wpieranie
Wyborcom, że
zmiany na lepsze (reformy - sic!) muszą być pomysłem utopijnym, czyli z
założenia
niemożliwym do wykonania. Rozumiem, gdyby chodziło o coś, czego po prostu
nigdzie indziej nie ma, do czego potrzeba całej firmy informatycznej.
Ale każdy element Dreamlandu
2.0 funkcjonuje już w jakiejś mikronacji. Z tego absurdu mogę
wywnioskować tylko jedno - nie kiwniecie
nawet palcem, żeby polepszyć stan informatyczny państwa i już o tym
wiecie. Bo jedyny logiczny wniosek,
jaki z wypowiedzi arcyksięcia mi się nasunął to to, że stanowi ona
pierwszą próbę usprawiedliwienia przyszłego
nieróbstwa w poruszonej materii.
> Nie zrobię tego, czego oczekuje ode mnie baron Taheto. Nie będę się
> powstrzymywał od krytyki jego kandydatury tylko dlatego, że jest
> jedynym kandydatem opozycyjnym. Nie chcę takiej opozycji. Nie chcę, by
> opozycja w nowej IP kojarzyła się z kłamstwem, oszustwem i największym
> przekrętem ostatniego pięciolecia.
>
Do zarzutów jeszcze wrócimy, kiedy otrzymam od arcyksięcia definicję, o
którą prosiłem.
Zachęcam wszystkich do rzeczowej dyskusji. Wbrew temu, co myśli
arcyksiążę Alchien, nie
chciałem jej uniknąć - przeciwnie, pozwala mi się lepiej zaprezentować.
Przecież trwa kampania
wyborcza, choć pewna partia zapomniała chyba o tym i nawet nie
poinformowała o ewentualnym
braku zmian w programie.
> Pozdrawiam,
> arcyksiążę Alchien
> Szara Eminencja
>
Pozdrawiam,
baron Taheto
Received on Mon 17 Aug 2009 - 10:12:35 CEST