DYMISJA PREMIERA RZĄDU KRÓLEWSKIEGO

From: Krzysztof Jazłowiecki <k.jazlowiecki_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 15 Aug 2009 13:15:58 +0200


PAŁAC PARLAMENTU
Dreamopolis,
dnia 15 sierpnia 2009 roku

Wasza Królewska Mość!
Wasza Królewska Wysokość Regencie!
Panowie Marszałkowie!
Wysokie Izby!
Drodzy Dreamlandczycy!

Za nami 290 dni urzędowania mojego Gabinetu. Dzisiaj powinna kończyć się Kadencja Izby Poselskiej, a co za tym idzie i Rządu. Jednak po pierwszej nieudanej próbie przeprowadzenia wyborów nasze funkcjonowanie zostało wydłużone. Mimo to nie chciałbym korzystać z tej sytuacji i na ostatnią chwilę rozpoczynać nowych projektów.

Pod koniec października 2008 roku, miesiąca urzędowania trzech premierów, na urząd ten powołany został jako pierwszy w historii lider opozycji oraz osoba bezpartyjna. Ponadto premier, który dziś stoi przed Wami, miał urzędować w trakcie najmocniejszego uderzenia kryzysu aktywności.

Ostatnie miesiące napawają mnie zadowoleniem. W sytuacji, gdy kolejne Izby Poselskie pracowały coraz gorzej, Senat nie był przychylny Rządowi, a obsada najbardziej prestiżowych stanowisk była heroiczną walką o obywateli, Rząd był w stanie funkcjonować.

Swoje expose rozpoczynałem od spraw zagranicznych, dziś zacznę tak samo. Ministerstwo Spraw Zagranicznych założyło odrębną skrzynkę pocztową, przez którą informowało obywateli o ważnych wydarzeniach na arenie międzynarodowej. Do życia przywrócono również dreamlandzki Korpus Dyplomatyczny.
Na początku roku pojawił się kryzys Sojuszu Dreamlandzko-Scholandzkiego. Po długich naradach MSZ-Premier-Korona zaproponowaliśmy stronie scholandzkiej przeprowadzenie referendum ws. Sojuszu. Była to realizacja mojej wyborczej obietnicy - "Głos Obywateli". To obywatele mieli zadecydować o przyszłości naszej polityki zagranicznej. Zadecydowali dobrze. Jak później się okazało, zerwanie Sojuszu był dla nas krokiem zbawiennym. W ostatnich dniach byliśmy świadkami kolejnego konfliktu - kryzysu morvańskiego. W naszym Królestwie podczas kryzysu nie odebrano żadnego obywatelstwa, nikt nie został wydalony z kraju, a Rząd miał poparcie zarówno w topniejącej już koalicji, jak i opozycji. Jak już mówiłem, to świadczy o naszej dojrzałości.
Podczas urzędowania Ministra Pawła Erwina de Archien-Liberi podpisano szereg dokumentów międzynarodowych, m. in. Konwencję OPM w sprawie tytułów i stopni zawodowych i naukowych, przy której kształtowaniu aktywnie uczestniczyłem, umowę o współpracy kulturalnej z Austro-Węgrami, deklarację o przyjaźni i współpracy WKE i Trójprzymierza, traktaty o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych oraz umowy rozpoczynające współpracę międzypaństwową.

Poza tym odbyłem kilkadziesiąt oficjalnych wizyt zagranicznych, do Austro-Węgier, Scholandii, Wandystanu, Elderlandu, AlRajnu, Brugii, Teutonii, Erboki.

Gdy obejmowałem urząd finanse Królestwa były w opłakanym stanie. Konta rządowe świeciły pustkami, Skarb Królestwa był niewydolny. Na myśl nasuwało się rozwiązanie najprostsze - emisja dodatkowej ilości dreamów. Jednak od początku byłem gorliwym przeciwnikiem drukowania jakiejkolwiek ilości pieniędzy. Wybrałem drugie wyjście - zaciśnięcie pasa i poszukiwanie dochodów w różnych miejscach. Bowiem największym problemem finansów jest niestabilność. Osoby fizyczne na początku kadencji posiadały 91 % wszystkich zasobów pieniężnych, przy 9-procentowym udziale Skarbu. Jednak dzięki polityce mojego Rządu udział Skarbu wzrósł do 15 %. W najgorszych momentach wpłacałem
środki z mojego prywatnego konta, by Rząd był wypłacalny. Mnie
doprowadziło to do ruiny finansowej, lecz udało się dopiąć budżet i wyprowadzić go na właściwą drogę.
Teraz na kontach rządowych widnieją zera. Jednak przekazałem wszystkie
środki wprost do królewskiej kasy umyślnie. Zabezpieczy to następne
Rządy przez nierozważnym, czy też nielegalnym wydawaniem pieniędzy. Każda kwota będzie musiała być zapisana w ustawie budżetowej.

Już w ostatnich tygodniach działania Rządu powstał plan, który powinien być naszym narodowy priorytetem na najbliższe miesiące. Projekt Dreamland 2.0 autorstwa Ministra JKW Pavla Svobody jest odpowiedzią na wyzwanie dzisiejszych czasów. Jeżeli Dreamlandczykom uda się go wykonać, na kilka lat zabezpieczymy się od kolejnych kryzysów aktywności. Mojemu Rządowi udało się zakończyć dwa punkty tego projektu - elektroniczne egzaminy w SGK oraz Poradnictwo pracy w Biurze Pracy. Resztę pozostawiam Wam, Dreamlandczycy. Nie przyszłemu Rządowi, który i tak nie będzie kontynuował tego projektu. Sukces Dreamland 2.0 to sukces naszego Królestwa. Pamiętajcie o tym.

Wysokie Izby!
Rodacy!

17 sierpnia 2008 roku ostrzegłem polski mikroświat przed rychłym nadejściem kryzysu aktywności. Kryzys rzeczywiście nadszedł. Uderzył z niespotykaną dotąd mocą, całkowicie zmieniając priorytety Rządu. Podczas rozmowy z jednym z byłych Premierów, zapytałem go o poradę: jak przeciwstawić się kryzysowi? On odpowiedział: "Sądzę, że 10 lat to dobry moment na zakończenie istnienia. Na jego zgliszczach może kiedyś powstaną nowe v-państwa". Wtedy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że Królestwo może zakończyć swe istnienie. I wtedy powziąłem sobie cel najważniejszy cel mojego wirtualnego życia - nie pozwolić Królestwu upaść.
Królestwo nie upadło. Mimo wielu chwil zwątpienia uratowaliśmy Ojczyznę przed katastrofą, jaka jej zagrażała. W chwilach, gdy już nawet ja traciłem nadzieję i sens moich wysiłków, Jego Królewska Mość nie pozwolił mi się poddać. Nie przyjął moich dwóch dymisji podczas mijającej kadencji.
Dzisiaj, niespełna rok po ostrzeżeniu przed kryzysem oświadczam, że na horyzoncie rysuje się jego koniec. W ostatnich dniach urzędowania zwiększył się ruch w CRM, nowi mieszkańcy prezentują wyższy poziom i, co najważniejsze, mają energię, aby pozostać. Następny Rząd powinien dobrze wykorzystać ten moment i spróbować jako pierwszy wyjść z kryzysu. Jednak rządy przejmuje partia, które przez ostatnie dwa lata nie zrobiła niczego, będąc stronnictwem nie federalnym, lecz stronnictwem nierobów. I znów pokładam nadzieję w Was, Drodzy Obywatele. Za moich rządów nie wykazywaliście wielkich inicjatyw, lecz być może jest to dla mnie nawet komplement. Teraz musicie naprawdę wziąć się do roboty. Bo przez następne 5 miesięcy nikt za Was tego nie zrobi.

Namawiano mnie, abym startował w nadchodzących wyborach i znów został premierem. Jednak przez następne tygodnie, może nawet miesiące, przygotowywać się będę do roli daleko ważniejszej i trudniejszej aniżeli rola premiera. A Kancelarię mogę pozostawić opozycji, niech w końcu pokażą cuda, które zapowiadają.

Pragnę podziękować Ministrom mojego Rządu, szczególnie Pawłowi Erwinowi diukowi de Archien-Liberi i JKW Pavlowi Svobodzie, którzy w moich oczach byli najlepszymi członkami Rządu. Dziękuję również baronowi Taheto, wicehrabiemu Lee, arcyksięciu Wichurze, markizowi Kriegowi, Mateuszowi wicehrabiemu Shakurowi, i innym, z którymi miło i owocnie współpracowałem. Specjalne podziękowania kieruję w stronę Jego Królewskiej Mości, bez którego pomocy i chęci współpracy nie stałbym dzisiaj przed Wami jako zwycięzca. W moim odczuciu jestem dziś zwycięzcą, ponieważ oddaję urząd z podniesioną głową.

I tego Wam wszystkim życzę - byście umieli zejść ze sceny niepokonanymi.

Wasza Królewska Wysokość Regencie!

Składam dymisję z urzędu Premiera Rządu Królewskiego.

(-) dr net. Krzysztof hrabia Jazłowiecki, OCO Premier Rządu Królewskiego Received on Sat 15 Aug 2009 - 04:16:17 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET