Ostatni raz.
> Uderza Pan z niewłaściwej strony.
>
> Osobiście skłonny jestem uznać istnienie każdej jednoosobowej mikronacji.
> Nie wnikałbym nawet, czy ta posiada choćby listę dyskusyjną. Zresztą –
> jakie ma to znaczenie, co jestem, a czego nie jestem w stanie zaaprobować. Nie
> agituję na rzecz żadnej z opcji.
Nie, redaktor nie tylko nie agituje - redaktor żadnej opcji nie wybiera. Próbuje retoryką uchylić się od podejmowania wyborów. A to coś, co w moim systemie wartości funkcjonuje jako głęboko nieetyczne.
> Zabrałem głos, ponieważ nie zgadzam się,
> by wypowiadał się Pan w imieniu całej społeczności.
Dobrze. Zgłosił redaktor wotum separatum. Może teraz wskazać redaktor jakiegoś Dreamlandczyka, który na tej liście popiera Pańskie stanowisko?
> Swoimi napastliwymi uwagami nie reprezentuje Pan linii rządowej. Nie robił Pan
> tego ani przed konfliktem, ani obecnie. Premier mimo wszystko trzyma fason i
> robi dobra minę do złej gry. Pan reprezentuje własne ego, realizuje własny
> pomysł na siebie.
Nie. Przedstawiam linię BARDZO zbliżoną do Rządowej (z którym, ze względu na swoje doswiadczenie w PZ, w obliczu kryzysu podjąłem współpracę), do tego cieszącą się poparciem aktywnych na tej LD Dreamlandczyków... Poza redaktorem, co przyjąłem do wiadomości i nad czym niespecjalnie ubolewam.
> Plus za inicjatywę mimo upływu kolejnych lat. Dajmy jednak
> spokój z tą liczbą mnogą. Wydaje się Panu, że broni interesów
> Królestwa, podczas gdy w istocie formułuje kolejne apologie własnych
> konstrukcji i tych przedsięwzięć Rządu, które szczęśliwym trafem zbiegną
> się z Pańskimi oczekiwaniami.
Tak, to musi być szczęśliwy traf... No bo cóż innego? :)
> (Nawiasem mówiąc: markowanie komsomolskiego luzu i poklepywanie kolejnych
> rozmówców po ramieniu na dłuższą metę nie ma sensu. Nikt tego nie kupi,
> nie u nas. Gdybyśmy chcieli sobie konsekwentnie "towarzyszyć", jak to Pan
> obecnie czyni, przenieślibyśmy się do Wandystanu. Tutaj od jakiegoś czasu
> bawimy się w późny feudalizm.)
Liczba aktywnych Dreamlandczyków-wandystów wynosi pięciu. Jeśli redaktor się ze mną założy, w ciągu miesiąca uczynię z formuły "towarzyszu" powszechnie funkcjonujący zwrot grzecznościowy :]
Redaktor niestety bawi się w bardzo późny feudalizm, konsekwentnie, od wielu lat (taki, który spoczywa już w trumnie).
> Od kilku tygodni odgrywa Pan na tej liście dość ponurą rolę. Atakuje Pan
> każdego, kto wyartykułuje odmienne od Pańskiego zdanie.
Nie zgadzam się z poglądami, które nie są zgodne z moimi poglądami. A to dopiero :)
> Nie miało to
> większego znaczenia, gdy dyskutowaliśmy o programie partyjnym czy absencji
> barona Littendorffa. Zresztą i wówczas nie ustosunkował się Pan do
> sformułowanych zarzutów, za to podobnie jak dzisiaj rzucił niefrasobliwą
> uwagę o oderwaniu od rzeczywistości.
O przepraszam, program SF tworzyłem i aktywnie broniłem go na LD.
> Dinozaur? Betonowy strukturalizm? W ciągu kilku lat tak bardzo zmieniła się
> gramatyka języka polskiego, że, podobnie jak Ghardin, Krieg czy Svoboda,
> przestałem poprawnie „czytać” kolejne wydarzenia? Apel o kulturę języka
> czy pytanie o sens wyjawiania tajemnicy korespondencji nazywa Pan
> „pustosłowiem”?
Kulturę języka zachowuję, zarzut jest dla mnie absurdalny. Sens w wyjawieniu korespondencji nadal widzę (taka praca, zdziwiłby się redaktor, ale między innymi tym się zajmuję). Wasza dinozaurowatość objawia się raczej w tym, że nie dostrzegacie akcydentalności, która jest nieodłącznym elementem polityki (zresztą Svobodę bym wyłączył z tej listy, JKM też, Ghardina - gdyby nie jego ostatni mail - również).
> Nie ma dla mnie znaczenia, czy rozmówcą na tej liście jest Sarmata czy
> Wandejczyk. Spór ideologiczny? Różnice kulturowe?
Dla mnie właśnie ma. Lista czynników, które mają wpływ na to, jak prowadzę rozmowę, jest olbrzymia. I nie, nie chodzi o to, że rzekomo Sarmatów nie lubię (bo lubię bardzo wielu), a Wandejczyków uwielbiam. Ci ludzie, funkcjonując w v-świecie, mają jednak świadomość przynależności do pewnej społeczności, która czasem antagonizuje się do innej społeczności mikroświata. I to na nich wpływa. Wszystko, co wiem o tych ludziach, wpływa na rozmowę; tak, jak wszystko, co oni sami o sobie wiedzą. I nawet to, czego nie wiedzą. Etc., etc.
> W istocie wybór sprowadza
> się do opcji na rzecz konkretnego idiomu. Język jest tym, co najsilniej
> różnicuje.
Bzdura. Różnicowanie przez język jest pozorne (i tutaj wychodzi z redaktora myślenie strukturalne - całkiem realowe tym razem ;)).
> Gratuluję Morvanowi dwuletniej historii, stabilnego rządu i przebogatej, jak
> Pan utrzymuje, kultury. Nie to jest jednak istotą problemu. Dostatecznie jasno
> sprawę wyłożył wczoraj Aaron Rozman. Nie ma sensu powtarzać teraz tamtych
> argumentów. Jeśli pozostawi Pan ciskanie pomidorów młodszemu rodzeństwu, to
> i owo się wyklaruje. Nie sądzę, by istniała między nami poważniejsza
> różnica poglądów.
Różnica poglądów? Z Panem, redaktorze de Brolle? :) Poglądów? Na pewno o to chodziło?
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET