Szanowni Dreamlandczycy, pozwólcie że wykorzystam możliwość wypowiedzenia się na Waszej liście, aby wyjaśnić parę kwestii. Jestem przedstawicielką mikronacji, o którą toczy się burza, a która właściwie bezpośrednio w konflikcie nie uczestniczy - czyli samej Wolnej Republiki Morvan. Ponieważ ze strony obecnych tu obywateli sarmackich padło wiele słów, które nie są prawdą, pozwolę je sobie zatem sprostować.
Po pierwsze, Morvan nie powstał po to, żeby żyć w konflikcie z Sarmacją, ani też z innymi mikronacjami. Przyczyną ogłoszenia secesji były destrukcyjne działania rządu Sarmacji, który kontynując swoje tradycje, działał przeciw jednej z części Księstwa. Wandejski czerwiec i wszystkie jego konsekwencje również były przyczyną dla ogłoszenia niepodległości. W Księstwie Sarmacji podówczas nie występował żaden porządek konstytucyjny. Nie podobało nam się to, co się stało z Sarmacją, więc ogłosiliśmy powstanie Wolnej Republiki Morvan, aby uchronić nasz Naród i dorobek przed zatraceniem. O tym, że nie chcieliśmy stałego konfliktu, niech świadczy to, że Lord Protektor prawie natychmiast zaczął rozmawiać z władzami sarmackimi o powrocie, jednak władze Księstwa Sarmacji nie mogły bądź nie chciały dać Morvanowi niezbędnych gwarancji nienaruszalności ich dorobku, a nas sama możliwość powrotu i łaskawego wybaczenia nie satysfakcjonowała.
Jeżeli chodzi o kwestie innych konfliktów z Samundą i o Tuolelenkę: aby nie przytaczać po raz kolejny tych samych argumentów, odsyłam zainteresowanych do archiwów Forum Mikronacji, OPMu i Morbhan Aralt, gdzie geneza i przebieg tych konfliktów był dokumentowany. Konflikty te i nieustanne obsmarowywanie WRM jako agresora zmęczyło nas, więc zdecydowaliśmy się zrezygnować z tych ziem i zapewniamy, że w przyszłości nie mamy zamiaru rościć sobie praw wobec nich.
O tym, że nie szukamy konfliktów na siłę i chcemy iść na kompromis, niech świadczy też to, że potrafiliśmy się dogadać w sprawie umiejscowienia Związku Kukuryjskiego na Kontynencie Wschodnim. Nasi sąsiedzi na tym kontynencie chyba nie powiedzą złego słowa na temat prowadzonych z nimi rozmów. Nie było kłótni o piksele, bo jakoś udało się nam podzielić te ziemie pomiędzy kilka państw i szczęśliwie uzgodnić to z sąsiadami (co potwierdza m.in. umowa graniczna z Królestwem Surmeńskim).
Na naszą dość spolegliwą postawę wskazuje również to, że strona morwańska wielokrotnie inicjowała rozmowy na rzecz porozumienia z Księstwem Sarmacji, które jednak kończyły się fiaskiem. Lord Protektor chciał również skorzystać z pomocy OPMu, aby jakoś rozwiązać tą sytuację - po długiej debacie nad udzieleniem głosu pozwolono mu się wreszcie wypowiedzieć i przedstawić pomysły na rozwiązanie konfliktu... po czym wyproszono go z gmachu OPMu, a z pomysłami nic nie zrobiono.
Jak już wcześniej wspominałam, Morvan nie jest również organizacją
terrorystyczną.
Jest to zapewne lekkie rozczarowanie dla twórcy Morvanu - Wojciecha
Stempniewicza,
który był zachwycony ogłoszeniem niepodległości i walką o nią. Nie prowadzimy
jednak żadnych działań partyzanckich ani terrorystycznych, choć można znaleźć
analogię między morwańskimi siłami zbrojnymi podczas powstania, a IRA z okresu
walki o niepodległość. Jednak od tamtego czasu sytuacja zmieniła się
diametralnie.
Kolejny zarzut, powtarzany przez sarmatów niczym mantra (czyżby myślenie
życzeniowe?) - Wolna Republika to nie jest tylko Michał O'Rhada. Faktem jest,
że przez długi czas to on był naszym głosem w mikroświecie, gdyż
reszta obywateli
wolała raczej działać w kraju, ale to od dłuższego czasu się zmienia. Co do
aktywności Wolnej Republiki - wystarczy zajrzeć na forum, aby dostrzec, że
mowa o jednoosobowej mikronacji jest albo powtarzaną z niewiedzy bzdurą,
albo celowym kłamstwem.
Najpoważniejszy zarzut, który padł dzisiaj już kilkukrotnie zostawiłam sobie na koniec. Oskarżono nas o kradzież map, nazw i stron. Czyli jak ktoś woli, o złamanie prawa realnego - tylko łaską sarmacką jest, że nas prokurator nie ściga. Dlatego powiem to głośno, żeby dotarło przede wszystkim do obecnych tu Sarmatów: Pan O'Rhada nie jest już waszym mieszkańcem i nie tworzy dla Sarmacji - przez długi czas zresztą nie reagowano na jego prośby o skasowanie sarmackiego profilu, jakby nie przyjmując do wiadomości to, co się stało. Wszystkie mapy są jego i wyłącznie jego autorstwa. Strony również nie są ukradzione, ale stworzone od podstaw już po ogłoszeniu niepodległości.
Co do kwestii kradzieży nazw. Z tego, co było w Sarmacji została nazwa prowincji (dziś kraju) i bodajże kilka nazw miejscowości oraz jeden czy dwa stanowiska. Co lepsze: Morvan sarmacki nie jest oryginalnym i pierwszym, który istniał. Oryginał znajdował się w niemieckiej mikronacji, której mieszkańcem był wspomniany wcześniej Wojciech Stempniewicz. Uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że Morvan w KS powstał, ponieważ miał być polską "kolonią" tej niemieckiej mikronacji. Jeśli KS chce rościć sobie prawo do nazw, niech pamięta że był już ktoś przed nimi. Zresztą większość nazw została zaczerpnięta z mitologii celtyckiej.
Nieprzypadkowo więc chwalimy się poparciem, które nam udzielił p. Stempniewicz. Zdajemy sobie sprawę, że nie tylko on tworzył Morvan (a raczej Morbhan, jeśliby się trzymać poprawności nazw). Jednak o Morvanie zapomniano, a to co w nim było nie wykorzystaliśmy przy tworzeniu WRM. Nawet historia (mimo, że posiadamy oryginał, którego nie mają nawet obecni zarządzający sarmackim Morvanem) została zmieniona i opracowana w nowy sposób, wiele szczegółów do niej dopisano.
Jeszcze co do kradzieży intelektualnej - osoby, które miały dbać o rozwój Morvanu sarmackiego dopuściły jej się kilkukrotnie, kopiując całe akapity ze stron poświęconych Celtom (wątpię, żeby miały pozwolenie właścicieli tych stron). Dlatego proszę sobie darować ten bzdurny argument. Materiały, które wykorzystaliśmy później, a znajdowały się kiedyś na stronach prowincji sarmackiej, były w całości autorstwa Michała O'Rhady i Lorda Admirała Jakuba O'Rhady. Przy czym wielokrotnie w ciagu dwóch lat je zmieniano i przekształcano tak, aby pasowały do charakteru naszego państwa.
Równie dobrze ja mogłabym litościwie stwierdzić, że nie wyślę Sarmacji prokuratora, który upomni się o stworzone przez Michała Radeckiego materiały, a które są po dziś dzień wykorzystywane w Księstwie. Dla nas jednak odwoływanie się do prawa realnego, do realnych sądów i realnych oskarżeń jest niczym innym, jak tylko żałosnym dowodem na to, że nie wszyscy rozumieją, na czym polega mikroświat i nie wszyscy potrafią czerpać z niego dobrą zabawę.
Powyższy tekst powstał po to, żeby uświadomić Dreamlandczykom,
że na temat WRM głosi się pewne hasła, które niekoniecznie są
prawdziwe, oraz że współpraca z Wolną Republiką nie musi oznaczać
dla Dreamlandu wstydu. Mam nadzieję, że gdy skończy się ta
dyplomatyczna burza w szklance wody, nasze państwa będą
mogły podjąć stosowne działania, mające na celu rozwój przyjaźni
i braterstwa między naszymi Narodami.
Pozdrawiam,
-- M. Reddy-O'Rhada Lady Cenzor WRM Earl Shannon Radczyni RORReceived on Wed 29 Jul 2009 - 13:17:57 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET