Re: Sarmackie wakacje

From: Jacques de Brolle <debrolle_usunto_at_poczta.fm>
Date: 29 Jul 2009 22:13:54 +0200


> From: "Alchien"
> Subject: [dreamland] Re: Sarmackie wakacje
> To: dreamland_usunto_at_yahoogroups.com
 

> Ogólnie mam do redaktora zarzut taki sam, jak do Ghardina jakiś czas
> temu. Według Waszego pomysłu na świat wirtualny należałoby zgasić
> światła i pójść do domu.

Uderza Pan z niewłaściwej strony.

Osobiście skłonny jestem uznać istnienie każdej jednoosobowej mikronacji. Nie wnikałbym nawet, czy ta posiada choćby listę dyskusyjną. Zresztą – jakie ma to znaczenie, co jestem, a czego nie jestem w stanie zaaprobować. Nie agituję na rzecz żadnej z opcji. Zabrałem głos, ponieważ nie zgadzam się, by wypowiadał się Pan w imieniu całej społeczności.

Swoimi napastliwymi uwagami nie reprezentuje Pan linii rządowej. Nie robił Pan tego ani przed konfliktem, ani obecnie. Premier mimo wszystko trzyma fason i robi dobra minę do złej gry. Pan reprezentuje własne ego, realizuje własny pomysł na siebie. Plus za inicjatywę mimo upływu kolejnych lat. Dajmy jednak spokój z tą liczbą mnogą. Wydaje się Panu, że broni interesów Królestwa, podczas gdy w istocie formułuje kolejne apologie własnych konstrukcji i tych przedsięwzięć Rządu, które szczęśliwym trafem zbiegną się z Pańskimi oczekiwaniami.

(Nawiasem mówiąc: markowanie komsomolskiego luzu i poklepywanie kolejnych rozmówców po ramieniu na dłuższą metę nie ma sensu. Nikt tego nie kupi, nie u nas. Gdybyśmy chcieli sobie konsekwentnie "towarzyszyć", jak to Pan obecnie czyni, przenieślibyśmy się do Wandystanu. Tutaj od jakiegoś czasu bawimy się w późny feudalizm.)

Od kilku tygodni odgrywa Pan na tej liście dość ponurą rolę. Atakuje Pan każdego, kto wyartykułuje odmienne od Pańskiego zdanie. Nie miało to większego znaczenia, gdy dyskutowaliśmy o programie partyjnym czy absencji barona Littendorffa. Zresztą i wówczas nie ustosunkował się Pan do sformułowanych zarzutów, za to podobnie jak dzisiaj rzucił niefrasobliwą uwagę o oderwaniu od rzeczywistości.

Dinozaur? Betonowy strukturalizm? W ciągu kilku lat tak bardzo zmieniła się gramatyka języka polskiego, że, podobnie jak Ghardin, Krieg czy Svoboda, przestałem poprawnie „czytać” kolejne wydarzenia? Apel o kulturę języka czy pytanie o sens wyjawiania tajemnicy korespondencji nazywa Pan „pustosłowiem”?

Od tygodnia wsłuchuję się w Pańskie słowa. Szukam sensu, zastanawiając się, co w tych listach jest efektem głębszej refleksji, a co po prostu wynika z niewyspania. Sprawnie doprowadził Pan do eskalacji konfliktu na tej liście dyskusyjnej, co kilkakrotnie w tym miejscu już podkreślano. Zrazu spokojna i utrzymana w lekko absurdalnej konwencji dyskusja przerodziła się w pyskówkę.

Nie ma dla mnie znaczenia, czy rozmówcą na tej liście jest Sarmata czy Wandejczyk. Spór ideologiczny? Różnice kulturowe? W istocie wybór sprowadza się do opcji na rzecz konkretnego idiomu. Język jest tym, co najsilniej różnicuje. W drugiej kolejności – metryka. Ot, cała filozofia mikroświata. Od czasu do czasu próbujemy dań z obu talerzy. W ostatecznym rozrachunku na wierzchu pozostaje jednak Wandejczyk: za ideę, za tupet, za ferment.

Gratuluję Morvanowi dwuletniej historii, stabilnego rządu i przebogatej, jak Pan utrzymuje, kultury. Nie to jest jednak istotą problemu. Dostatecznie jasno sprawę wyłożył wczoraj Aaron Rozman. Nie ma sensu powtarzać teraz tamtych argumentów. Jeśli pozostawi Pan ciskanie pomidorów młodszemu rodzeństwu, to i owo się wyklaruje. Nie sądzę, by istniała między nami poważniejsza różnica poglądów.

   Jacques de Brolle



Ruszasz w podroz? Nie zapomnij si ubezpieczyc! Najtaniej zrobisz to na http://link.interia.pl/f2284! Kliknij, zrob kalkulacj i sprawdz, ile mozesz zaoszczedzic. Received on Wed 29 Jul 2009 - 13:14:31 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET