> Józefie, Alchienie - przykro mi patrzeć na żenujący spektakl, który
> ostatnio tutaj odstawiacie. Jakoś nie przypominam sobie, by Wasze
rządy
> czy ministerstwa funkcjonowały kiedykolwiek tak, jak wymagacie od
> obecnego. A czasy były lepsze i więcej środków mieliście w rękach.
>
> Aż mnie kusi, by przy najbliższej okazji na Was zagłosować - tylko po
> to, by cytować Wam później Wasze własne słowa. Żebyście jeszcze
tylko po
> takich wyborach mieli odwagę stanąć na czele rządu, a nie kryć się w
> cieniu...
Pomijam już kwestię, że nie mam całej sprawy za spektakl - ale jeśli uważnie przeczytałeś moje i Józefa wypowiedzi to wiesz, że politycznie nam do siebie dość daleko i raczej nie bylibyśmy w stanie pracować razem np. w jednym resorcie. Osobiście powątpiewam, czy Józef w ogóle wystartuje w wyborach, chociaż tego nie wykluczam. Ja, owszem, będę startował. I mogę obiecać swoją aktywność w Izbie Poselskiej.
Co do stawania na czele Rządu - w razie stworzenia gabinetu przez SF nie będę ani ministrem, ani tym bardziej Premierem; co zresztą zapowiadałem. Nie tak widzę teraz swoją rolę i nie będę się nad tym rozwodził. Tak czy inaczej, w cieniu stać nie będę.
Domagam się od Rządu jednej zasadniczej rzeczy - reagowania na szybko zmieniającą się rzeczywistość polityczną (za tym idzie również poszanowanie dla obywateli, które trochę kłóci się z programem "to- wina-społeczeństwa-które-nie-pomaga-zapracowanemu-premierowi"); odpowiadania na zadawane Rządowi pytania, zdecydowanych kroków w polityce zagranicznej, twardego stanowiska (takiego, które nie pozwoliłyby Sarmacji na stawianie nam kuriozalnych ultimatów - ciągle oczekuję, że Krzysztof sam powie, o jaką sprawę chodzi), konsekwencji. Jakoś łatwo przyszło Ci, jak widzę, przetrawienie tego, że Dreamlandczycy od blisko pół roku byli oszukiwani w kwestii Systemu Gospodarczego. Dokładnie tak - nie niedoinformowani, nie trzymani w niepewności, tylko oszukiwani, bezczelnie okłamywani.
Za moich czasów MSZ faktycznie popełniło karygodny błąd - trzymało w tajemnicy wiele informacji dotyczących polityki zagranicznej. Ale nie wynikało to ani z pogardy dla "niewdzięcznego i leniwego" społeczeństwa, ani z niezdecydowania Rządu. Gra polityczna, która toczyła się wtedy na arenie międzynarodowej, była bardzo skomplikowana. Sojusznicy potrafili zmienić się z dnia na dzień; zanikały relacje ze Scholandią, powoli rozwijały się z Wandystanem, powstawało Trójprzymierze, był cykl burzliwych rozmów z Piotrem Mikołajem, wrzało w natańskim kotle, rodziła się nieudana w końcu WKE. Nie mówię, że sytuacja była trudniejsza - może było wręcz przeciwnie - ale była bardziej złożona. Nadal wydaje mi się, że wymagała polityki niejawności, chociaż absolutnie nie w takim stopniu, w jakim ją wtedy wprowadziłem. I za to przepraszam.
Nie wiem natomiast, jaka jest różnica między moją obecną krytyką, a krytyką, której tzw. "dinozaury" usiłowały dokonać dwie-trzy-cztery kadencje temu. Może wyłącznie taka, że ja - krytykując Premiera Jazłowieckiego i obecną formę organizacji społecznej w KD - biorę na siebie pewne zobowiązanie; zobowiązanie do przeprowadzania reformy Dreamlandu i do naprostowania kierunku naszej PZ. Obiecuję odnowić całkowicie wizerunek WKE (toczą się już rozmowy w tej kwestii), wprowadzić nas do Mikronacyjnej Unii Walut, sprowadzić do KD z zagranicy system gospodarczy; wprowadzić bezpośrednią elekcję Premiera, odnowić system partyjny, zreformować Parlament, zdecentralizować Dreamland. Jakie zobowiązania podejmujesz Ty, Ghardinie, ilekroć krytykujesz czyjąś polityczną aktywność? Czy może, jak chyba twierdzi teraz JKW Paweł, informatycy są nam drodzy do tego stopnia, że nie muszą robić nic poza staniem na cokole i doraźnym komentowaniem sytuacji politycznej? Komentarze de Brolle'a wnoszą coś same z siebie, poza tym świetnie się je czyta...
Paweł Svoboda powiedział mi jeszcze jako Król zdanie, które coraz bardziej doceniam - "z perspektywy Tronu liczy się ferment". Ośmielam się przypuszczać, że w tej chwili do fermentu się dokładam. Chcesz zrobić coś dla Królestwa, Ghardinie? Przyłącz się do fermentowania Dreamlandu, niekoniecznie po tej samej stronie barykady. Wyjdź poza standardowy repertuar "Wy też tak robiliście" i "będę patrzeć Wam na ręce". To jałowe. Nadal chcę spodziewać się po Tobie czegoś więcej. V- nieboszczykowi nie wypada gadać, ale arcyksięciu Ghardinowi nie wypada jeszcze układać się do snu w trumnie.
Twój głos, Ghardinie, jest dla mnie głosem jednego z obywateli. Każdy z nich jest dla mnie ważny. Ucieszę się, jeśli zagłosujesz na mnie. Ale program moich działań jest jasny - i jeśli ktoś przekona mnie do jego zmiany, to ten, czyją aktywność będę widział.
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET