Re: Dreamland 2.0

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: Thu, 16 Jul 2009 18:43:27 +0200


Witam,

Pawle, trudno odpowiedzieć na taki mail. Gdybym chciał Cię skrytykować za dokonanie analizy, którą przynajmniej w myślach powtarzał setki razy każdy z nas - wyszedłbym na idiotę, bo sam piszesz przecież, że nie w dokonaniu tej analizy rzecz. Wszystko rozbija się o informatyków.

Pomysły, które przedstawiasz w osobnych punktach, mają wg mnie znaczenie marginalne - głównie dlatego, że baza Biura Pracy i tak byłaby pusta, w miastach i tak nadal będzie brakować Burmistrzów, etc.; słowem: brakuje ludzi, których mogłyby one zainteresować. Ciekawe i fantastycznie brzmiące (dwuznaczność zamierzona) projekty przedstawiasz pod koniec - i one rzeczywiście byłyby czymś rewolucyjnym.

Pozwolę sobie na dwie uwagi.

Przede wszystkim - nie zgadzam się z twierdzeniem, że reforma nieinformatyczna, pozasystemowa niczego nie zmieni. Przeciwnie. W tej chwili Dreamland nie oferuje nic informatykom - można albo zaangażować się w politykę, albo w tworzenie infrastruktury, połączenie tych dwóch dziedzin w pełnym wymiarze jest ponad ludzkie siły. Uproszczenie procedur politycznych, dążenie do bezpośredniej elekcji, etc. - to pozwala nam zaoferować nowoprzybyłym (a więc również informatykom) sposób na "wkręcenie się" w Dreamland, który nie będzie równoznaczny z porzuceniem aktywności informatycznej czy artystycznej (bo artyści również mogą - jestem o tym głęboko przekonany - naprawić, uzdrowić i ożywić państwo, chociaż będą to robić w inny sposób). Nie zachęcimy informatyków wyłącznie obietnicą pracy informatycznej. Tym - tak, jak mówisz - zajmują się zwykle na codzień i za niemałe często pieniądze.

Drugie zastrzeżenie - po mistrzowsku przekułeś KSI w jakąś abstrakcyjną kategorię, która sobie "jest" (gdzie, co robi, w jakim składzie?) i musi być zaangażowana w działania rządowe. Tymczasem wydaje mi się - chociaż nie znam wewnętrznej sytuacji administracji federalnej - że KSI właśnie nie ma, że jest nieaktywna. Dlatego nie tutaj szukać nam punktu wyjścia. Obawiam się, że pragmatyzm (albo po prostu zdrowy rozsądek) wespół z krytyczną sytuacją zmusza nas jednak do tego, żebyśmy najpierw znaleźli informatyków, a potem nad KD pracowali. Promocja musi być może poprzedzić wszelkie inne działania - nie dlatego, że to najlepsze wyjście, ale dlatego, że innych nie ma.

Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja



Bezpłatne konto? Otwórz tutaj!
>> http://link.interia.pl/f225a
Received on Thu 16 Jul 2009 - 09:43:58 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET