Pora więc, bym się wypowiedział, choć nie jest to dla mnie w tej chwili przyjemne. Ponieważ wyszło tego sporo, prześlę w osobnym mailu.
> Premier Jazłowiecki słusznie bowiem podniósł problem rażącej
> niekompetencji zgłoszonych przez Stronnictwo kandydatów na ministrów.
> Trzech z czterech proponowanych przez Księcia zmienników to
> członkowie ustępującego gabinetu. Dwóch z nich ewidentnie dało plamę.
> Jeden zapadł się pod ziemię i choć wszyscy dobrze to rozumiemy,
> chwilowo za nim nie tęsknimy.
Myślę, że jest dla wszystkich jasne, że SF jest w tej sytuacji marionetką wypełnioną ręką księcia Alchiena. Gdy powoływano ten Rząd na początku kadencji, powiedziałem tak: "Ośmiu Dreamlandczyków stanęło do wyborów, ale tylko jeden z nich miał pomysł na Rząd. Koniec końców wszyscy jak cielęta idą za każdym, kto zaoferuje jakikolwiek program." Nie ma tu żadnej zmiany. Tym razem pomysł rzucił nie wicehrabia Jazłowiecki, ale książę d'Archien, a SF natychmiast poczłapało za głosem. Ta partia ewidentnie nie ma żadnego pomysłu na samą siebie i żałośnie ostentacyjnie klei się do czegokolwiek co choćby przypomina program.
> Żaden z namaszczonych przez Księcia ministrów nie zabrał w tej
> dyskusji głosu. Nie wiem tylko, jak potraktować wypowiedź barona de
> Godwina, dziś odpowiedzialnego za federalne finanse, jutro – już jako
> premier, za całokształt dreamlandzkiego życia publicznego. „Wiadomo,
> ile zrobiłem. Moja wina”, stwierdził szczerze pan Godwin. To z kolei
> dobra propozycja na treść nagrobnego epitafium.
Zwróciło moją uwagę to, że choć książę Alchien chce przejąć władzę, nie interesuje go posada Premiera. Nie dał się w nią wmanewrować nawet doświadczony baron Muggler. Namaszczono pana de Godwina, sądząc zapewne, że jako naiwny młody idealista da się wprowadzić w maliny. Zgadzam się z wicehrabią Jazłowieckim, że posada Premiera jest najbardziej niewdzięczna, zwłaszcza w obecnym klimacie. Ewentualna zmiana Rządu (pomijając trywialny fakt, że za tydzień wybory) nie da nic z tej prostej przyczyny, że nie dojdzie do żadnej faktycznej zmiany. Nowa "ekipa" oprze się na obecnym rządzie, z braku konkretnych pomysłów rząd będzie kontynuował dotychczasową politykę, a jedynie książę Alchien kosztem cudzego upokorzenia osiągnie swój cel przesterowania polityki zagranicznej na Wandystan. Nie wiem, czy Wandystan jest faktycznie wart takiego zamieszania.
> baron Littendorff, podobnie jak każdy inny federalista faktycznie
> zatroskany o kondycję naszego państwa, trafiłby bez problemu do
> rządu, skoro tak mu pilno do ciężkiej roboty.
Tu sam jestem zaskoczony. Byłem przekonany, że przyjęta niedawno rządowa nowela UF o obywatelstwie była napisana specyficznie dla barona Mugglera. Ciekawe, że wicehrabia Jazłowiecki sam utorował drogę swojemu konkurentowi do obalenia go i objęcia teki ministra kultury.
> dodatkowe media. Sarmaci i Wandejczycy już dawno dali dobry
> przykład, za którym Dreamland uparcie nie chce podążać. Bogata i
> interaktywna strona główna, shoutbox, sprawnie działający system
> newsów, trochę zabawy z kolorem – to wszystko składa się na wybuchową
> mieszankę informacyjno-propagandową, która na potencjalnego
> mieszkańca działa jak lep na muchy.
Byłbym ostrożny. Między innymi z nadziejami na taki sukces łączyło się utworzenie systemu komentarzy do newsów na stronie głównej. Obawiam się, że jesteśmy specyficznym społeczeństwem, które woli ograniczyć się do stosowania jednej formy komunikacji na raz. Byłbym ostrożny zwłaszcza dlatego, że puste shoutboxy grożą dużo większymi stratami na wizerunku strony. Ale np. instalacja RSS jest czymś oczywistym i niezbędnym.
> Pozdrawiam, Jacques de Brolle
Z poważaniem,
(-) P. Svoboda, r.s.
Received on Thu 16 Jul 2009 - 08:52:37 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET