Na wstępie, Józefie: nie krytykuję żadnego z Namiestników personalnie; to, co usiłuję zrobić w ostatnich postach, to dokonać krytyki samej idei namiestnictwa, którą zreformować będzie trochę trudno.
> Po prostu oceniam miasta mając na uwadze sytuację w Dreamlandzie.
W sensie - skoro Dreamland się wyludnił, to miasta też - i to rehabilituje Namiestników, którzy tolerują ich fatalny stan? Nie zgadzam się.
> Ale najważniejsza kwestia pozostaje bez odpowiedzi. Jak ktoś nie
> zaangażowany lokalnie może znać problematykę lokalną i proponować
> rozwiązania. To tak jakby ślepiec głuchemu opisywał niebo.
Śledzę wszystkie posty na LD Surmalii! Biorę nawet udział we wszystkich dyskusjach, które tam ostatnio trwają :) To pozwala mi twierdzić, że znam problematykę lokalną.
Tutaj otwiera się kolejna kwestia - czy urzędnicy federalni znają sytuację Prowincji znacznie gorzej niż Namiestnicy? Moim zdaniem nie. W Prowincjach po prostu niewiele się dzieje; przy tej aktywności Królestwa każdy obywatel może łatwo ocenić jego stan - od administracji federalnej poczynając, na miastach kończąc.
> Nie twierdziłem, że tak jest, ale mimo to - takie jest prawo. :)
Namiestnik rządzi Prowincją i wypowiada się w jej imieniu. Mandat społeczny należy do sfery faktów, nie prawa.
> Ta kwestia musiała mi gdzieś umknąć. Mógłbyś mi wskazać dokładnie,
> gdzie mam szukać tego?
Wypowiedź Arturiona + moja dygresja opisująca propozycję JKW Artura Piotra (chyba ją w końcu wysłałem).
> Dlaczego nie? Bo komuś się to nie podoba?
Tylko wtedy nie stanowi reprezentacji. Może władać Prowincją samodzielnie (takie jest prawo, niestety), ale to nie będzie reprezentacja rozumiana jako zjawisko faktyczne, nie prawne.
> Zależy jak liczyć. Zresztą kwestia Izby Reprezentantów wymagałaby
> osobnego omówienia (nie licząc spraw, które są w toku, a które także
> dotyczą tej Izby).
Licz wszystkich, którzy wypowiedzieli się publicznie w sprawach swojej Prowincji w ciągu... no, ostatniego miesiąca (a przy okazji może liczba decyzji podjętych przez Izbę, dyskusji i głosowań, aktywność na LD Izby [o ile takowa istnieje], etc.). Oczywiście nie musisz tego robić, możesz po prostu pogodzić się z tym, że Izba Reprezentantów nie działa ;) O co nikt zresztą ani do Ciebie, ani do Łukasza nie może mieć pretensji.
> Nie. Właśnie o to chodzi - przekazując kompetencje Namiestnikowi nie
> przesuwa się ich na poziom Prowincji; zeby to zrobic, nalezaloby
> przekazac je samorzadowi.
> Tyle, że ostatnio koledzy z SF kompetencje przekazywane Prowincji
> traktowali jako przekazywane Namiestnikowi (vide sprawa referendum
> lokalnych). Bowiem, moim zdaniem, na kompetencje przekazywane
> Prowincji winno mieć wpływ prawo krajowe. A to już, dla niektórych,
za
> dużo. Więc mimo udawanej troski o Prowincję (utworzenie referendum)
> kompetencje pozostają w rękach władzy federalnej (referendum ustalane
> na zasadach federalnych), a nie Prowincji.
Widzisz - twierdzisz, że przekazanie kompetencji Prowincji to przekazanie ich Namiestnikowi. My twierdzimy, że faktyczne przeniesienie pewnych procedur politycznych i prawno-administracyjnych do Prowincji wiąże się z przekazaniem ich samorządowi. Co wymusza czasem pominięcie Namiestnika czy nawet postępowanie wbrew jego woli. Stronnictwo nie zgadza się po prostu z przyjętym pojmowaniem funkcji Namiestnika - jako jednoosobowej i absolutnej reprezentacji Prowincji. Oczywiście, w sytuacji, gdy Dreamland przeżywa tak poważny kryzys aktywności, nie należy dążyć do natychmiastowego uspołecznienia władzy w Prowincji. Tym niemniej, pozostaje to w dalszej perspektywie. Przekazywanie kompetencji Namiestnikowi może odbywać się wtedy, gdy z jakichś przyczyn (np. nieaktywność Prowincji) nie można przekazać ich samorządowi.
> To już jakie pomówienie. Stan miast nigdy nie wpływał na sytuację
> wewnętrzną Prowincji.
Nie powiedziałem tego, ale tak jest :) Osobiście znałem dwóch obywateli, którzy Dreamland opuścili, gdyż zawiedli się na systemie miast, który usiłowali współtworzyć.
> Bardzo często stanem Prowincji interesuje się tylko Namiestnik. Ta,
> tzw. władza federalna próbuje "ingerować" tylko wtedy kiedy pojawiają
> się problemy, ale nie po to by pomóc, ale by dokonywać większych
> spustoszeń. Bo przecie nie zrozumie, że stan Prowincji to najczęściej
> odzwierciedlenie polityki prowadzonej przez władze federalne.
Ja to rozumiem doskonale. Pierwsi w kolejce do zbesztania są urzędnicy federalni. Ale Namiestnicy szkodzą Prowincjom, tolerując nieaktywne miasta. Robią to od długiego czasu i nie widać na horyzoncie żadnych zmian. Co ma robić federacja? Pozostać bierną po to tylko, żeby Namiestnik nie poczuł się zagrożony? Nie, tak się na pewno nie stanie.
Oczywiście, tragiczny stan miast jest konsekwencją wyludnienia KD. Wyludnienie KD zostało spowodowane głównie przez władze federalne. Ale nie zmienia to faktu, że z miastami należy coś zrobić. I jeśli nie zrobią tego Prowincje, zrobi to federacja. Dla SF najważniejsze jest dobro Prowincji, nie Namiestnika.
> I co ta społeczność ostatnio zrobiła dla Weblandu? ;]
Nic, bo nie ma czasu na wszystko.
> Tylko jak? Nakazując aby w miastach działały jakieś rady co to by
> budżety uchwalały? Wolne żarty.
Nie no, tu się zgadzam - ostatnia propozycja Premiera jest prawno- politycznym kuriozum, które zasługuje na cały akapit w Wielkiej Księdze. Propozycja tworzenia rad miejskich, działających według zasad ustalonych federalnie, jest kompletną bzdurą, która sytuację tylko pogorszy i wprowadzi chaos prawny. Jeśli nawet teraz ta ustawa zostanie przyjęta (w co wątpię), to obiecuję, że po ew. zwycięstwie SF w wyborach bardzo szybko zostanie anulowana.
> Jeżeli jaki Zenek nie chce być burmistrzem, nie interesuje go
> działanie w Prowincji (z różnych przyczyn) to jak już będzie w
Rządzie
> to co on zrobi dla Prowincji? Naprawi stronę miasta? Zastąpi
> nieaktywnego burmistrza?
Ten akapit wydaje mi się jakiś oderwany od tematu dyskusji, nie rozumiem związku.
> Czasem trzeba o własną władzę powalczyć, aby ci, którzy mówią o
dobru,
> nie spowodowali spustoszenia. Przy czym ja teraz będę walczył o
władzę
> dla innych. :)
Tyle, Józefie, że Ty nie podałeś mi w całej tej dyskusji argumentu nieopartego na twierdzeniu, że wolna władza Namiestnika jest wartością samą w sobie. Czy nie łatwiej byłoby przedstawić program naprawy miast w Surmalii? Mówmy w końcu o faktach i o reformowaniu KD, a nie tylko o władzy.
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET