Re: [dreamland] Re: INFORMACJA RK NT. DZIAŁAŃ I PLANÓW RZĄDU

From: Józef Kalicki <big.franek_usunto_at_gmail.com>
Date: Mon, 13 Jul 2009 18:37:46 +0200


Witam,

>  > Pierwsze z brzegu - Trebun.
>
> Nie pierwsze z brzegu, bo ma teoretycznie własną gazetę ;) To raz. No
> ale ok, przyjrzyjmy mu się: strona z aktualnościami - pusta. Prowadzić
> je musi - z braku kandydatów na burmistrza - Namiestnik. Aktywnych
> mieszkańców: w porywach dwóch. To jest Twoim zdaniem sprawnie
> funkcjonujące miasto? A kiedy ostatnio wyszło LOTH? Według strony: 5
> stycznia 2008.

Co ma gazeta do miasta? Czemu Namiestnik - jeśli chce - nie może być burmistrzem? Toż to wielka frajda. Czyli zostaje problem jednego odnośnika. Zgłosić to proszę burmistrzowi, a zapewne poprawi to. Kwestie mieszkańców pomijam, jako że nie ma obiektywnych kryteriów wyznaczania liczby mieszkańców danej miejscowości stosowanych przez wszystkie Prowincje, czy też przez wszystkie miejscowości.

Idziemy dalej? :)

W ciągu Naszej dyskusji dostrzegam jednak parę spraw, gdzie w oczywisty sposób różne mamy spojrzenie:

  1. Kwestia władzy federalnej i jej oddziaływanie na Prowincje.

Z tego co piszesz to mógłbym pomyśleć, że niedługo nawet Prowincje zaliczysz do władzy federalnej. Poza tym dostrzegam pewne... hmm... sprzeczności. Najpierw imputujesz, że w Prowincjach nikt już nie żyje (vide "brak lokalnych społeczności"). Dalej za ten stan obarczasz Namiestników (wedle twoich słów władzę federalną). Bo przecie nie protestowali jak ludzie angażowali się w sprawy na poziomie federalnym, jakby to miało odnieść jaki skutek i było możliwe. A następnie stwierdzasz, że skoro ta władza (federalna) sobie nie radzi to władza federalna (pewnie Rząd) musi z tym zrobić porządek. Dopuszcza głos Prowincji, ale skoro i tak nikogo już tam nie ma, to problemu nie dostrzegasz. Za rozwiązanie podajesz wydawanie przez władze federalne instrukcji, które będą musieli wykonać... no właśnie nie wiadomo kto. Wszak stwierdziłeś, że władza federalna nie będzie angażować swych sił ludzkich w sprawy Prowincji i wykonywania wydanych instrukcji. Strasznie to... podejrzane i pachnie scholandyzmem.

Może gdybyś przedstawił jakieś osiągnięcia władzy federalnej dla społeczności lokalnej jakiej prowincji to bym mógł zacząć podejrzewać, że takie działania rzeczywiście w pozytywny sposób mogą odbić się danej Prowincji. Jak na razie trudno mi to sobie wyobrazić.

2. Kwestia Namiestnika, a sprawa władzy krajowej.

Nie wiem dlaczego, ale ty ciągle wyłączasz Namiestnika z grona władzy krajowej. Dla mnie jest to jej fundament. Wszak czy to Parlament, czy Rząd nie mogą bezpośrednio oddziaływać na danego Namiestnika. Mogą jedynie oddziaływać na sprawy krajowe poprzez ustawy, przy czym w odniesieniu do całego Królestwa.

Ponadto ciągle imputujesz, że stawiam znak równości między Prowincją, a Namiestnikiem, a to nie jest prawda. Jak mówię o władzy krajowej to przez to rozumiem, np. w odniesieniu do Surmali, jako mowa o Namiestniku + Sekretarz Generalny + Członkowie Izby Reprezentantów. Jeżeli mowa o reprezentacji Prowincji to może być każdy z tego grona. Chyba, że ta Twoja "faktyczna reprezentacja" to nie może być nikt z wymienionych, bo, jak powiedziałeś: "władz krajowych nie ma".

W odpowiedzi na parę wyrwanych kwestii:

>  > I o to chodzi. Mój separatyzm nie występuje na poziomie "Prowincja -
>  > Federacja", a na poziomie uprawnień i zależności między poszczególnymi
>  > szczeblami władzy w ramach Federacji.
>
> Tak, to rozumiem - jesteś zwolennikiem mocniejszej pozycji Namiestnika w
> stosunku do Izby Poselskiej i Rządu. Postawmy sprawę jasno.

Nie wiem. Raczej przesunięcia pewnej linii ciężkości w działaniu w określonych sferach z poziomu federacji na poziom Prowincji.

> I proszę nie bzdurzyć już o "wrogim zagarnięciu kompetencji", bo
> surmalajską hardość ducha (jako pół-Surmalajczyk) toleruję, ale
> separatyzm ukrócę. Co ma znaczyć "odcięcie się społeczności lokalnych od
> tych decyzji"? Czy to jakaś sugestia, że Surmala w "pewnych określonych
> przypadkach" nie będzie przestrzegać prawa KD?

Ja jako obywatel, jeżeli będę przymuszany do działania wbrew tradycji Prowincji, w której mieszkam, i jeżeli będę uważał te działania jako szkodzące to nie będę się w nie angażował. Jeżeli funkcja publiczna w prowincji będzie ode mnie wymagała tego działania to odejdę. I wtedy będziecie mogli sobie działać, tyle, że beze mnie. To znaczy "odcięcie się od tych decyzji".

> Tak, jasne :D Dobrze wiemy, jak wyglądają w tej chwili rządy
> namiestnicze w jakiejkolwiek Prowincji. Nie ma społeczności
> zaangażowanej w życie Prowincji (jeszcze do niedawna była w Morlandzie,
> nie wiem, jak teraz), prawem wewnętrznym nikt się nie interesuje i nikt
> go nie zna, Namiestnicy nie za bardzo mają z kogo wybierać urzędników i
> nie za bardzo ma kto im się sprzeciwić w razie czego. "Oświecony"
> absolutyzm Namiestników w ich Prowincjach nigdy nie był podważany, nie
> był też dyskutowany - i na pewno nie jest tym, co w dobie kryzysu należy
> rozwiązać w pierwszej kolejności.

Nie wiem jak jest w Weblandzie, gdzie żyjesz, ale na mój nos to masz mocno skrzywioną percepcje osoby Namiestnika i spraw, które dzieją się w Prowincjach, poza uszami o oczami postronnych osób.

> Spójrzmy na Luindor: czterech obywateli. Władze krajowe? Społeczność
> lokalna? Że się tak neokidziarsko wyrażę: WTF (że co, proszę)?

Pff... na Luindor najłatwiej naskoczyć, ze względu na jego trudności, które przeżywa od lat. Wybierz coś trudniejszego. :)

-- 
płk Józef markiz Kalicki
z rodu Gedan herbu Biała Wieża
Received on Mon 13 Jul 2009 - 09:38:51 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET