Re: INFORMACJA RK NT. DZIAŁAŃ I PLANÓW RZĄDU

From: Alchien <alchien_usunto_at_interia.pl>
Date: Sun, 12 Jul 2009 23:12:11 +0200


Witaj,

> Pierwsze z brzegu - Trebun.

Nie pierwsze z brzegu, bo ma teoretycznie własną gazetę ;) To raz. No ale ok, przyjrzyjmy mu się: strona z aktualnościami - pusta. Prowadzić je musi - z braku kandydatów na burmistrza - Namiestnik. Aktywnych mieszkańców: w porywach dwóch. To jest Twoim zdaniem sprawnie funkcjonujące miasto? A kiedy ostatnio wyszło LOTH? Według strony: 5 stycznia 2008.

> Popadasz w pewne skrajności. W Dreamlandzie mamy 3 poziomy władzy:
> Koronę (władza królewska), władzę federalną oraz władzę krajową.

I już w tej części się nie zgodzę - uprawiasz, moim zdaniem, grę retoryczną. Korona sprawuje (razem z Rządem, Parlamentem, Sądami) władzę nad federacją. Nie ma istotowej różnicy między władzą królewską a władzą federalną. Innymi słowy: zarówno Rząd, jak i Korona sprawują władzę i mają ją na poziomie federalnym. Są władzą federalną. Oprócz tego są władze krajowe, albo samorządowe, wybierane w Prowincjach.

> Namiestnik odgrywa istotna rolę we władzach krajowych (lecz nie jest
> jedyny), ale pochodzi od Korony. Umieszczając Koronę jako element
> władzy federalnej nie jest do końca słuszne, wszak istnieje dość spora
> podległość władzy federalnej, władzy królewskiej.

No to możemy sobie jeszcze wydzielić jako osobne "poziomy władzy" Premiera i Ministrów... A tak btw. - jak wygląda według Ciebie teraz ta podległość? :) Demokratycznie wybierana Izba Poselska? Rząd desygnowany na jej życzenie? A może wydawane przez JKM dekrety, które wymagają zgody Premiera?

> Stąd też mój silny
> opór - jak już zauważyłeś - umieszczaniu Namiestnika po stronie władzy
> federalnej.

Jak wykazuję - opór niesłuszny.

> Poza tym nie rozumiem czemu tak usilnie chcesz podkreślić, że
> Namiestnik = władza krajowa. Owszem, jest jej częścią, ale nie
> całością.

Przeciwnie, wykazuję pod koniec poprzedniego maila, że wcale do władzy krajowej nie należy. Rozumiem sens twierdzenia, że "Namiestnik i Parlament/Rząd Królewski muszą pracować jako partnerzy", to jest dla mnie jasne i tego nie neguję. Ale sprzeciwiam się właśnie stawianiu znaku równości między Namiestnikiem a Prowincją. Bo wartością dla władz federalnych jest Prowincja, a nie wolność działania Namiestnika. To drugie może być najwyżej narzędziem.

> Nie zupełnie. Władza krajowa może być partnerem władzy federalnej, a
> moim zdaniem wytworzenie warunków dla "musi" jest istotne dla
> powodzenia wielu celów istnienia władzy federalnej. Błędnie
> identyfikujesz to jako próbę budowy zależności "Prowincja -
> Królestwo". Chodzi mi raczej o model "reprezentacja prowincji -
> reprezentacja rządu". Chodzi o budowanie pewnego sposobu podejmowania
> decyzji i ich realizacji. Aby obie strony wspólnie usiadły i
> zastanowiły się, gdzie chcą pójść i jak ten cel, mając określone
> narzędzia, wspólnie mogą osiągnąć. A nie tak jak ty proponujesz: "my
> rozkazujemy, wy wykonujecie". Coś jak... hmm.. "Konferencja Rządu i
> Prowincji", którą swego czasu organizowałem. Byłeś tam i z pewnością
> dostrzegłeś, że w temacie który był poruszony większą aktywnością
> odznaczyły się Prowincje (ciebie nie liczę ;P) w sferze, która przecie
> w Konstytucji zapisana jest jako przypisana tylko i wyłącznie władzy
> federalnej.

Z tak przeformułowaną tezą się zgadzam - władza federalna zawsze musi brać pod uwagę reprezentację Prowincji! Szkopuł w tym, ze zrównujesz reprezentację Prowincji z Namiestnikiem, a to moim zdaniem błąd.

> Poszczególnych, bowiem próba ujednolicania i tworzenia odgórnych
> standardów doprowadzi tylko do wyjałowienia tej drobiny różnorodności,
> która tli się jeszcze w Prowincjach.

Oj, w miastach tej różnorodności na pewno nie znajdziesz. Wszystkie leżą równie płasko i kwiczą równie głośno.

> I o to chodzi. Mój separatyzm nie występuje na poziomie "Prowincja -
> Federacja", a na poziomie uprawnień i zależności między poszczególnymi
> szczeblami władzy w ramach Federacji.

Tak, to rozumiem - jesteś zwolennikiem mocniejszej pozycji Namiestnika w stosunku do Izby Poselskiej i Rządu. Postawmy sprawę jasno.

> To nie jest bzdura. Bowiem jak już powiedziałem, zaliczanie władzy
> królewskiej do władzy federalnej nie jest właściwe. Co więcej,
> Konstytucja Królestwa zastrzega, że ustrój wewnętrzny Prowincji ustala
> jej prawodawstwo.

Jak powyżej wykazuję, władza królewska jak najbardziej jest władzą federalną. Jest władzą i jest na poziomie federacji.

Prowincje ustalają swoje prawodawstwo, oczywiście. Ale w określonym zakresie. Konstytucja wskazuje też, że prawo federacji ma pierwszeństwo. Nie rozumiem, co powyższym próbujesz udowodnić.

No i jeszcze jedna rzecz - gdyby Prowincje miały funkcjonujące samorządy, które stanowiłyby ich rzeczywistą reprezentację (a nie tylko Namiestników i garstkę mało zainteresowanych Prowincją obywateli, którzy muszą mieć po prostu wypełnione pola w CRM), to ich decyzja w sprawie miast byłaby wiążąca. Ale kiedy Namiestnik utrzymuje miasta w tak tragicznym stanie, szkodząc Prowincji, traktuję to jako nadużycie ze strony władzy federalnej.

> I kto tu wprowadza podziały pomiędzy Prowincją, a władzami krajowymi.
> Ty! :) Jednoznacznie określenie stanu Dreamlandzkich miejscowości i
> ich wpływu na Dreamland jako całość, na podstawie subiektywnej oceny
> księcia, jest niewystarczające. Próba wrogiego zagarnięcia kompetencji
> społeczności lokalnych przez władze federalne, niezależnie od
> intencji, zawsze będzie skutkowało odcięciem się społeczności
> lokalnych od tych decyzji i tym samym dokonane zostanie spustoszenie,
> którego już chyba nie da się naprawić. Poza tym, przez tą "pomoc władz
> federalnych" zapewne rozumiesz wydanie decyzji w sprawie, a nie
> samodzielną fizyczną pracę w Prowincji, albo oddelegowaniem ludzi z
> poziomu władzy federalnej na poziom Prowincji?

Ta "pomoc władz federalnych" to interweniowanie przez urzędników federalnych (rządowych, bądź przez Parlament) w sprawy, w których nadużyć dopuścił się inny urzędnik federalny (Namiestnik). Jak piszę powyżej - jeśli "społeczności lokalne" zabiorą głos w sprawie, jeśli stworzą faktyczną reprezentację, ich głos będzie wiążący. Na razie najwyżej można wybierać między moją subiektywną oceną a subiektywną oceną Namiestnika. Głosu społeczności nie ma, nie ma samorządów. I proszę nie bzdurzyć już o "wrogim zagarnięciu kompetencji", bo surmalajską hardość ducha (jako pół-Surmalajczyk) toleruję, ale separatyzm ukrócę. Co ma znaczyć "odcięcie się społeczności lokalnych od tych decyzji"? Czy to jakaś sugestia, że Surmala w "pewnych określonych przypadkach" nie będzie przestrzegać prawa KD? Pomijając, że społeczności lokalnych chwilowo... nie ma.

Ludzi z federacji do Prowincji oddelegować nie można, bo jest ich za mało - o czym wszyscy dobrze wiedzą.

> Ja po prostu Namiestnika, jako oddzielnego bytu nie wyodrębniam.
> Jak już pisałem, promuje jedynie model:
>
> Władze federalne ---|--- władze krajowe

No i Namiestnik jest po lewej stronie. Spór, który prowadzimy, dotyczy stosunku kompetencji Namiestnika i Rządu/Parlamentu, nie sporu federacji z Prowincją. Jeśli reprezentatywny samorząd Prowincji zajmie się życiem tejże Prowincji, jego głos (pod rządami SF) będzie miał bezwzględne pierwszeństwo, zapewniam. Jeśli taki samorząd nie może powstać, to będziemy wszelkimi środkami dążyć do podwyższenia aktywności Prowincji tak, żeby powstał. Może to zrobić Namiestnik. Jeśli nie on - zrobi to Rząd.

> Nie, uważam, że samorządność prowincji w sprawach krajowych jest
> pewnym dobrem, które zabrane doprowadzi do upadku Prowincje.
> Zapominasz również, że są Prowincje, gdzie Namiestnik bez zgody
> odpowiednich organów krajowych nawet powołać (czy odwołać) nie może.
> Tak więc tezy o "samowolce Namiestników" to tezy wyjęte z innej epoki,
> nie przystające do dzisiejszych realiów.

Tak, jasne :D Dobrze wiemy, jak wyglądają w tej chwili rządy namiestnicze w jakiejkolwiek Prowincji. Nie ma społeczności zaangażowanej w życie Prowincji (jeszcze do niedawna była w Morlandzie, nie wiem, jak teraz), prawem wewnętrznym nikt się nie interesuje i nikt go nie zna, Namiestnicy nie za bardzo mają z kogo wybierać urzędników i nie za bardzo ma kto im się sprzeciwić w razie czego. "Oświecony" absolutyzm Namiestników w ich Prowincjach nigdy nie był podważany, nie był też dyskutowany - i na pewno nie jest tym, co w dobie kryzysu należy rozwiązać w pierwszej kolejności.

> W jaki sposób? Jak ja przybyłem do Dreamlandu to taki jeden potworek
> motywował mnie do zostania burmistrzem i wykazania się na tym polu.
> Dreamlandowi szkodzi zupełnie co innego.

Gratuluję. Gdybyś przybył do Leblandii, poczułbyś się prawdopodobnie zmotywowany do zostania nowym Cesarzem? ;]

> A Wanda siedzi i zawija w te sreberka. ;)
>
> Czemu każdy kto nie jest we władzach krajowych zawsze wie lepiej jak
> uzdrawiać sytuacje w Prowincjach?

Bo władz krajowych nie ma? Bo nie ma społeczności lokalnej?

> Czemu osoby te zazwyczaj nie
> oddziałują na Prowincje bezpośrednio z poziomu Prowincji?

Bo nie starczy ich nie tylko na Prowincje i Federację naraz, ale nawet na same Prowincje?

Bo Rząd od wielu kadencji wysysa kadry z Prowincji, a Namiestnicy od wielu miesięcy nawet nie protestują? Może po to, żeby następnie stanowić demokratyczną reprezentację jednoosobowej Prowincji? (sarkazm! proszę nie rzucać kamieniami ;))

Spójrzmy na Luindor: czterech obywateli. Władze krajowe? Społeczność lokalna? Że się tak neokidziarsko wyrażę: WTF (że co, proszę)?

Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja



O czym spiewa Ayo w piosence &#8222;Lonely&#8221;? U nas teledysk razem z tekstem piosenki! >>> http://link.interia.pl/f2240 Received on Sun 12 Jul 2009 - 14:12:27 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET