Pierwsze z brzegu - Trebun.
> Otóż nie, Józefie, nie bawmy się w ideologizowanie - Namiestnik jest
> naszym odpowiednikiem wojewody, urzędnikiem federalnym, dodatkowo
> bardzo silnie związany z Koroną (która może go dowolnie powoływać i
> odwoływać).
Popadasz w pewne skrajności. W Dreamlandzie mamy 3 poziomy władzy: Koronę (władza królewska), władzę federalną oraz władzę krajową. Namiestnik odgrywa istotna rolę we władzach krajowych (lecz nie jest jedyny), ale pochodzi od Korony. Umieszczając Koronę jako element władzy federalnej nie jest do końca słuszne, wszak istnieje dość spora podległość władzy federalnej, władzy królewskiej. Stąd też mój silny opór - jak już zauważyłeś - umieszczaniu Namiestnika po stronie władzy federalnej.
Poza tym nie rozumiem czemu tak usilnie chcesz podkreślić, że Namiestnik = władza krajowa. Owszem, jest jej częścią, ale nie całością.
> To dla mnie podchodzi już pod separatyzm - Prowincja nigdy nie będzie
> "partnerem" Federacji czy Królestwa, bo jest jej częścią. W tym
> momencie oddzielasz (na razie nominalnie) Prowincję od federacji
> Dreamlandu, co robi się niebezpieczne. Tak, Prowincje podlegają
> władzom federalnym, są częścią federacji, nigdy nie będą jej
> partnerem. Ale z drugiej strony nie ma federacji poza Prowincjami;
> Dreamland to Pięć Prowincji.
Nie zupełnie. Władza krajowa może być partnerem władzy federalnej, a moim zdaniem wytworzenie warunków dla "musi" jest istotne dla powodzenia wielu celów istnienia władzy federalnej. Błędnie identyfikujesz to jako próbę budowy zależności "Prowincja - Królestwo". Chodzi mi raczej o model "reprezentacja prowincji - reprezentacja rządu". Chodzi o budowanie pewnego sposobu podejmowania decyzji i ich realizacji. Aby obie strony wspólnie usiadły i zastanowiły się, gdzie chcą pójść i jak ten cel, mając określone narzędzia, wspólnie mogą osiągnąć. A nie tak jak ty proponujesz: "my rozkazujemy, wy wykonujecie". Coś jak... hmm.. "Konferencja Rządu i Prowincji", którą swego czasu organizowałem. Byłeś tam i z pewnością dostrzegłeś, że w temacie który był poruszony większą aktywnością odznaczyły się Prowincje (ciebie nie liczę ;P) w sferze, która przecie w Konstytucji zapisana jest jako przypisana tylko i wyłącznie władzy federalnej.
> Nie poszczególnych, tylko wszystkich, to raz (drobna, acz znacząca
> różnica). Ale to Ty próbujesz dokonać rozdziału między Prowincjami a
> Federacją. Dla mnie takiego podziału nie ma - różnica występuje tylko
> między _władzami_ federalnymi a władzami Prowincji, nie między
> Pięcioma Prowincjami a Federacją. Nie ma istotowej różnicy między
> Dreamlandem a Prowincjami; różnica dotyczy szczebla władzy.
Poszczególnych, bowiem próba ujednolicania i tworzenia odgórnych standardów doprowadzi tylko do wyjałowienia tej drobiny różnorodności, która tli się jeszcze w Prowincjach.
I o to chodzi. Mój separatyzm nie występuje na poziomie "Prowincja - Federacja", a na poziomie uprawnień i zależności między poszczególnymi szczeblami władzy w ramach Federacji.
> No, to jest bzdura. Są i zawsze będą regulacje federalne dotyczące
> struktur Prowincji (taką regulacją jest już ustanowienie urzędu
> Namiestnika i określenie jego podległości Koronie). Wynika to nie
> tylko z ustrojowej konieczności, ale też z internetowej historii KD
> (Prowincje nigdy nie były, przypominam, samodzielnymi państwami).
To nie jest bzdura. Bowiem jak już powiedziałem, zaliczanie władzy królewskiej do władzy federalnej nie jest właściwe. Co więcej, Konstytucja Królestwa zastrzega, że ustrój wewnętrzny Prowincji ustala jej prawodawstwo.
>
> Poza tym pomijamy sedno sprawy. Powtórzę może: obecny model miast
> szkodzi Dreamlandowi. Jeśli Namiestnicy sobie z problemem nie poradzą,
> rozwiążą go władze federalne. Wolałbym, żeby w tę kwestię nikt spoza
> Prowincji nie musiał ingerować, ale jeśli władze Prowincji tolerują
> zjawisko jednoznacznie szkodliwe dla całego Królestwa (dla własnych
> społeczności) i od lat nie podejmują w tej sprawie żadnych kroków,
> pomóc będzie musiała federacja. Jeszcze inaczej: jeśli Namiestnicy nie
> potrafią pomóc Prowincji, pomogą jej władze federalne.
I kto tu wprowadza podziały pomiędzy Prowincją, a władzami krajowymi. Ty! :) Jednoznacznie określenie stanu Dreamlandzkich miejscowości i ich wpływu na Dreamland jako całość, na podstawie subiektywnej oceny księcia, jest niewystarczające. Próba wrogiego zagarnięcia kompetencji społeczności lokalnych przez władze federalne, niezależnie od intencji, zawsze będzie skutkowało odcięciem się społeczności lokalnych od tych decyzji i tym samym dokonane zostanie spustoszenie, którego już chyba nie da się naprawić. Poza tym, przez tą "pomoc władz federalnych" zapewne rozumiesz wydanie decyzji w sprawie, a nie samodzielną fizyczną pracę w Prowincji, albo oddelegowaniem ludzi z poziomu władzy federalnej na poziom Prowincji?
> Mam wrażenie, że próbujesz przekuć obraz rzeczywistości w Prowincjach
> tak, żeby granicę wyznaczyć między Namiestnikiem a władzami
> federalnymi; tymczasem, jeśli Namiestnik zezwala na funkcjonowanie w
> jego Prowincji szkodliwych i wypaczonych instytucji, ta granica
> przebiega nie między nim a federacją, ale między nim i własną
> Prowincją.
Ja po prostu Namiestnika, jako oddzielnego bytu nie wyodrębniam. Jak już pisałem, promuje jedynie model:
Władze federalne ---|--- władze krajowe
> Nikt o tym nawet nie mówi. Mam wrażenie, że dążysz do utożsamienia
> namiestniczej samowolki z dobrem Prowincji.
Nie, uważam, że samorządność prowincji w sprawach krajowych jest pewnym dobrem, które zabrane doprowadzi do upadku Prowincje. Zapominasz również, że są Prowincje, gdzie Namiestnik bez zgody odpowiednich organów krajowych nawet powołać (czy odwołać) nie może. Tak więc tezy o "samowolce Namiestników" to tezy wyjęte z innej epoki, nie przystające do dzisiejszych realiów.
> Tymczasem te potworki,
> które nazywamy miastami, szkodzą samym Prowincjom, ich społeczności,
> przybywającym do nich młodym obywatelom.
W jaki sposób? Jak ja przybyłem do Dreamlandu to taki jeden potworek motywował mnie do zostania burmistrzem i wykazania się na tym polu. Dreamlandowi szkodzi zupełnie co innego.
> Interwencja federalna
> zaszkodzi władzy Namiestniczej (ograniczając jej kompetencje), ale
> będzie miała na celu naprawę sytuacji w Prowincji.
A Wanda siedzi i zawija w te sreberka. ;)
Czemu każdy kto nie jest we władzach krajowych zawsze wie lepiej jak uzdrawiać sytuacje w Prowincjach? Czemu osoby te zazwyczaj nie oddziałują na Prowincje bezpośrednio z poziomu Prowincji?
-- płk Józef markiz Kalicki z rodu Gedan herbu Biała WieżaReceived on Sun 12 Jul 2009 - 12:44:14 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET