> Tyle chciałam w ramach dygresji, przepraszam za wtręt.
Dziękuję i - jako filolog - kajam się. Błąd był natury etymologicznej, a podpowiadał mi Brückner, który jednak nie zawsze, jak widać, ma rację ;)
Natomiast dopowiem historycznie swoje trzy grosze natury historyczno-antropologicznej - "namaszczenie" było, owszem, formą konsekracji, ale nie tylko królewskiej; dawniej towarzyszyło otrzymaniu sakry biskupiej (nie wiem, jak teraz), a także intronizacji niesuwerennych władców (przykład Palatynatu na terenie Rzeszy). Owszem, namaszczenie było reprezentacją woli boskiej, ale nie wykluczało pośredniczenia. Iser, korzystając bodaj z koncepcji Geertza, i tak wszystkie te akty sprowadza do sceny założycielskiej, widząc w jakiejkolwiek formie "konsekracji" czy "sakralizacji" jedynie bardziej zapośredniczoną (a nawet - zideologizowaną) formę pierwotnego aktu wskazania-reprezentacji.
Tak btw., mogłaby się Pani odezwać na gg? 5642923. Moja prośba ma związek z mikronacyjną inicjatywą naukową :)
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET