> Tylko jedno? Proszę pojechać do jakiego miasta w Prowincji w której
> książę mieszka, a z pewnością takie znajdzie.
Nie znalazłem :) Podaj konkretne namiary.
> Namiestnik jest bardziej, co by nie mówić, urzędnikiem federalnym
> (żebyś mnie źle nie zrozumiał - nie chodzi o jego przynależność
> kulturową, tylko sytuację prawno-polityczną). My chcemy w dalszej
> perspektywie władzę zdemokratyzować, przenieść na samorządy.
> Konsultacje z Namiestnikami są nadal de facto wewnętrznymi
> konsultacjami na szczeblu władz federalnych...
> O dualiźmie funkcji Namiestnika można by rozprawy naukowe pisać, a
nie
> chciałbym tutaj teraz o tym rozprawiać.
Otóż nie, Józefie, nie bawmy się w ideologizowanie - Namiestnik jest naszym odpowiednikiem wojewody, urzędnikiem federalnym, dodatkowo bardzo silnie związany z Koroną (która może go dowolnie powoływać i odwoływać). Nawet nazwa urzędu (namiestnik, czyli "namaszczony") wskazuje na to, kim i po co on jest. Chwała tym Namiestnikom, którzy jednocześnie są godnymi przedstawicielami swojej społeczności.
> Chodzi mi przede wszystkim, by
> nie traktować Prowincji jako byt podległy, który dostaje zlecenie i
ma
> je wykonać. Prowincja winna być traktowana jako równorzędny partner,
> bo tylko w tedy można osiągać cele Królestwa, z poszanowaniem
> lokalnych tradycji i lokalnej charakterystyki.
To dla mnie podchodzi już pod separatyzm - Prowincja nigdy nie będzie "partnerem" Federacji czy Królestwa, bo jest jej częścią. W tym momencie oddzielasz (na razie nominalnie) Prowincję od federacji Dreamlandu, co robi się niebezpieczne. Tak, Prowincje podlegają władzom federalnym, są częścią federacji, nigdy nie będą jej partnerem. Ale z drugiej strony nie ma federacji poza Prowincjami; Dreamland to Pięć Prowincji.
> Waść, zapominasz, ze to
> dobro Dreamlandu o którym prawisz to nie jest wyimaginowany byt, a
> ucieleśnienie dobra poszczególnych Prowincji, które składają się na
> Dreamland.
Nie poszczególnych, tylko wszystkich, to raz (drobna, acz znacząca różnica). Ale to Ty próbujesz dokonać rozdziału między Prowincjami a Federacją. Dla mnie takiego podziału nie ma - różnica występuje tylko między _władzami_ federalnymi a władzami Prowincji, nie między Pięcioma Prowincjami a Federacją. Nie ma istotowej różnicy między Dreamlandem a Prowincjami; różnica dotyczy szczebla władzy.
> Każda próba odgórnego regulowania lokalnych struktur i
> lokalnej charakterystyki, również w odniesieniu do miejscowości,
> zawsze negatywnie będzie odbijać się na lokalnej społeczności, a tym
> samym na Dreamlandzie jako całości.
No, to jest bzdura. Są i zawsze będą regulacje federalne dotyczące struktur Prowincji (taką regulacją jest już ustanowienie urzędu Namiestnika i określenie jego podległości Koronie). Wynika to nie tylko z ustrojowej konieczności, ale też z internetowej historii KD (Prowincje nigdy nie były, przypominam, samodzielnymi państwami).
Poza tym pomijamy sedno sprawy. Powtórzę może: obecny model miast szkodzi Dreamlandowi. Jeśli Namiestnicy sobie z problemem nie poradzą, rozwiążą go władze federalne. Wolałbym, żeby w tę kwestię nikt spoza Prowincji nie musiał ingerować, ale jeśli władze Prowincji tolerują zjawisko jednoznacznie szkodliwe dla całego Królestwa (dla własnych społeczności) i od lat nie podejmują w tej sprawie żadnych kroków, pomóc będzie musiała federacja. Jeszcze inaczej: jeśli Namiestnicy nie potrafią pomóc Prowincji, pomogą jej władze federalne.
Mam wrażenie, że próbujesz przekuć obraz rzeczywistości w Prowincjach tak, żeby granicę wyznaczyć między Namiestnikiem a władzami federalnymi; tymczasem, jeśli Namiestnik zezwala na funkcjonowanie w jego Prowincji szkodliwych i wypaczonych instytucji, ta granica przebiega nie między nim a federacją, ale między nim i własną Prowincją. W sytuacji, w której występuje (np. tolerując chorobę miast) przeciw Prowincji, radykalnie się od niej oddziela. Czyli od modelu:
Władze federalne ---|--- Namiestnik ------ Prowincja
Przechodzimy do modelu:
Władze federalne
>---|--- Prowincja
Namiestnik
(Mam nadzieję, że w miarę dobrze widać, o co mi chodzi - i że schemat się nie rozsypał.)
> Nie można mówić o dobru Dreamlandu
> jednocześnie dobro Prowincji pomijając.
Nikt o tym nawet nie mówi. Mam wrażenie, że dążysz do utożsamienia namiestniczej samowolki z dobrem Prowincji. Tymczasem te potworki, które nazywamy miastami, szkodzą samym Prowincjom, ich społeczności, przybywającym do nich młodym obywatelom. Interwencja federalna zaszkodzi władzy Namiestniczej (ograniczając jej kompetencje), ale będzie miała na celu naprawę sytuacji w Prowincji.
Nie próbujmy oddzielić Dreamlandu od Prowincji. Różnica, o której mówimy, to różnica szczebla władzy.
> Nie róbmy z Dreamlandu
> Scholandii.
A tu się akurat zgodzę.
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET