Tylko jedno? Proszę pojechać do jakiego miasta w Prowincji w której książę mieszka, a z pewnością takie znajdzie.
> Namiestnik jest bardziej, co by nie mówić, urzędnikiem federalnym
> (żebyś mnie źle nie zrozumiał - nie chodzi o jego przynależność
> kulturową, tylko sytuację prawno-polityczną). My chcemy w dalszej
> perspektywie władzę zdemokratyzować, przenieść na samorządy.
> Konsultacje z Namiestnikami są nadal de facto wewnętrznymi
> konsultacjami na szczeblu władz federalnych...
O dualiźmie funkcji Namiestnika można by rozprawy naukowe pisać, a nie chciałbym tutaj teraz o tym rozprawiać. Chodzi mi przede wszystkim, by nie traktować Prowincji jako byt podległy, który dostaje zlecenie i ma je wykonać. Prowincja winna być traktowana jako równorzędny partner, bo tylko w tedy można osiągać cele Królestwa, z poszanowaniem lokalnych tradycji i lokalnej charakterystyki. Waść, zapominasz, ze to dobro Dreamlandu o którym prawisz to nie jest wyimaginowany byt, a ucieleśnienie dobra poszczególnych Prowincji, które składają się na Dreamland. Każda próba odgórnego regulowania lokalnych struktur i lokalnej charakterystyki, również w odniesieniu do miejscowości, zawsze negatywnie będzie odbijać się na lokalnej społeczności, a tym samym na Dreamlandzie jako całości. Nie można mówić o dobru Dreamlandu jednocześnie dobro Prowincji pomijając. Nie róbmy z Dreamlandu Scholandii.
-- płk Józef markiz Kalicki z rodu Gedan herbu Biała WieżaReceived on Sun 12 Jul 2009 - 02:19:15 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET