>Słyszałem opinię, bodaj księcia Alchiena, że ze Scholandią i
Sarmacją nie możemy rozmawiać. Otóż musimy >rozmawiać ze wszystkimi,
czy są naszymi przyjaciółmi, czy też nie. Głupim jest działanie
agresywne. Głupotą jest >samowolna izolacja w mikroświecie, dąsanie
się i obrażanie. Nie sztuką jest zamknięcie się na innych. Sztuką jest
>dogadać się z innymi, choćby w sprawach podstawowych. W dzisiejszym
mikroświecie liczy się dialog, nie wzajemne >oskarżenia. Nie po to
jeden z największych Dreamlandczyków budował i rozwijał OPM, by teraz
zrywać jakiekolwiek >nici porozumienia z innymi państwami. Trzeba im
zarzucać imperializm, trzeba głośno krzyczeć, ale trzeba też
>dialogiem załatwić sprawy takie jak budowa siedzib OPM, EXPO,
konwencje OPM. Szanujące się państwo nie może >pozostawać z drugim
państwem w konflikcie z samej zasady. Takie myślenie przeczy dogmatom
dyplomacji.
Już naprawdę po raz ostatni komentuję twierdzenie, że "musimy rozmawiać ze wszystkimi". Nie musimy - proszę wskazać, dlaczego mielibyśmy rozmawiać ze wszystkimi. I naprawdę nie interesują mnie wzniosłe i puste argumenty pseudoetyczne, że "nie sztuką jest zamknięcie się na innych" i "liczy się dialog". Dialog dla dialogu mnie nie interesuje, sztuka dla sztuki ani dyplomacja dla dyplomacji też nie. Podważaniem aksjomatów rozsądnej polityki zagranicznej (niech nas Wanda broni przed "dogmatami" w dyplomacji) jest twierdzenie, że jakiekolwiek działanie należy podejmować, jeśli w perspektywie nie przynosi ono _naszemu_ krajowi korzyści. Tutaj nie ma miejsca na bajdurzenie o tym, że "musimy rozmawiać". Nie, motyla noga, nie musimy - jeśli nie mamy interesu w rozmowach, to ich nie podejmujemy. Proste.
W świecie wirtualnym jakąkolwiek działalność dyplomatyczną można zdefiniować tylko pozytywnie (mamy interes w utrzymywaniu stosunków z Sarmacją), nigdy negatywnie (nie ma powodu, dla którego mielibyśmy nie lubić Sarmacji, więc z nimi rozmawiamy).
W mikroświecie jest tak zawsze i to różni nas od świata realnego. Tam faktycznie rozmowy są konieczne i należy w miarę możliwości podejmować działania dyplomatyczne na wszystkich frontach - dlatego, że funkcjonuje coś takiego (może Premier o tym słyszał) jak regionalne i globalne zależności gospodarcze. W świecie wirtualnym ich _nie_ma_.
Poza tym według mnie konflikt z Sarmacją nie istnieje. Nie utrzymujemy z nimi po prostu aktywnych stosunków, jesteśmy względem Sarmacji bierni. I uważam, że tak powinno pozostać. Brak aktywności to nie jest działanie "agresywne", przeciwnie - jest to ucieleśnienie (korzystnej w tym wypadku, bo przemyślanej i celowej) pasywności.
Proszę wymienić, co do jakich "spraw podstawowych" mamy się dogadać z Sarmacją - to tak przy okazji.
Jeśli chodzi o EXPO czy o konwencje OPM, to mam do powiedzenia dwie rzeczy: po pierwsze, żadna taka inicjatywa nie wymaga systematycznych rozmów między Rządami (o których mówił Łaski); po drugie, miejsce na takie dyskusje jest w OPM. Skupmy się w tym wypadku na konkretnych inicjatywach, a nie na konkretnych państwach!
Poza tym, Sarmacja to monarchokefaszystowscy imperialiści. Nie będzie rozmów z Sarmacją, póki do głosu nie dojdzie tam klasa robotnicza i postępowa inteligencja! ;)
Serdecznie,
książę Alchien
Szara Eminencja
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET