Sęk w tym, że przepis zakazujący używania wulgaryzmów jest potrzebny - zwyczajne skreślenie tego artykułu byłoby wylaniem dziecka z kąpielą. Są jednak bardzo subtelne różnice, które każdy emocjonalnie dojrzały człowiek dostrzeże, ale które niezwykle trudno zapisać w ustawie. Różnice między rzuceniem łagodnego przekleństwa w żartobliwym kontekście, a zwykłym bluzganiem. Po to, moim zdaniem, jest artykuł o znikomej szkodliwości społecznej. Istnienie tego artykułu powinno wykluczać bezkrytyczne stosowanie prawa i nakładać na organy ścigające obowiązek zastosowania zdrowego rozsądku. Bo jeśli nie może być przestępstwem czyn o znikomej szkodliwości społecznej (nawet czyn wymieniony w kodeksie karnym), to każdy akt oskarżenia powinien być przede wszystkim formułowany pod kątem wyrządzonej szkody.
Jeśli nie uda mi się przekonać do tego poglądu Sądu Królestwa, wtedy rozpocznę kampanię na rzecz legalizacji miękkich wulgaryzmów :)
> Pozdrawiam serdecznie,
> (-) mgr net. Paul hrabia von Panevnick
Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Received on Wed 24 Jun 2009 - 04:55:23 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET