Re: [dreamland] Re: PK - NAMIESTNIK KORONNY SURMALI

From: Pavel Svoboda, rs. <svoboda_usunto_at_aster.pl>
Date: Sun, 21 Jun 2009 17:02:10 +0200


> Powiem więcej: za
> stan żadnej Prowincji (poza Luindorem, który na samym niemal początku
> dobiło powołanie na Namiestnika niejakiego Karczewskiego) nie jest
> odpowiedzialny konkretny Namiestnik.

Wyłącznie, jeśli grzechu zaniedbania nie traktować jako grzech. Bywają przecież umiejętni Namiestnicy, którzy potrafią podnieść swoje prowincje przynajmniej odrobinę. I nie wiem, czemu czepiasz się pana Karczewskiego. Był namiestnikiem może miesiąc. Cóż takiego on zdołał w tym czasie zrobić, by zrujnować Luindor? Nie widzę powodów, by wytykać palcami akurat jego.

> W obecnej sytuacji ustrojowej i
> politycznej, gdy Federacja mimo ciągłych obietnic decentralizacji
> pochłania niemal wszystkie kadry, nie chce się zrzec swojej
> jednoznacznie dominującej roli, nie prowadzi faktycznych reform i - a
> to jej główny grzech - nie prowadzi aktywnej promocji Królestwa, nie
> możemy z czystym sumieniem wymagać od któregokolwiek Namiestnika, że
> prowincje będą dobrze i aktywnie funkcjonować. To nie Namiestnicy są
> winni, ale - nad czym ubolewam, bo sam się do tego przyczyniłem - my,
> Federacja.

Piękna teoria, ale nieprawdziwa. Bo to właśnie Namiestnicy są jedynym czynnikiem stojącym na przeszkodzie prawdziwej decentralizacji. Namiestnicy zwalczają wszelkie pomysły nadawania prowincjom autonomii jak zarazę. Bo w dreamlandzkiej federacji nie chodzi o autonomię prowincji, a o autonomię namiestników. Tak długo, jak Namiestnicy będą zawistnie bronili prawa to ustalania wewnętrznego ustroju prowincji, tak długo prowincje pozostaną prywatnymi folwarkami namiestników, a federacja nie ma żadnych instrumentów, by cokolwiek w tym zmienić.

Jakaż była wojna, by dać prowincjom prawo odwołania swojego namiestnika w drodze referendum? I kto wtedy walczył z kim? Kto przepychał propozycję, a kto kładł się Rejtanem? A przecież to był zaledwie mały kroczek w stronę usamodzielnienia prowincji od ich namiestników.

Uważam, że obecnie centrala ciągnie dużo mniej kadr z prowincji, niż w przeszłości. Mamy kryzys i rząd słusznie ogranicza liczbę urzędów i stanowisk.

I wreszcie, zgadzam się z Estreicherem, że promocja powinna przyjść na koniec - gdy będzie do czego ludzi zachęcać. Najlepsza reklama może nam ściągnąć tysiące ludzi, ale najwyżej na kilka dni. To, czy choć jedna z tego tysiąca osoba zatrzyma się na dłużej, zależy od tego, co Królestwo ma do zaoferowania. A w tej chwili ma niewiele, ponieważ jesteśmy czymś z zupełnie innej epoki. W ciągu ostatnich paru lat Internet zmienił swój charakter i zmienił się użytkownik internetu i jego oczekiwania. Nie będę tego teraz drążył, ale powiem tylko, że wciąż jest za wcześnie na nasiloną promocję, moim zdaniem.

> Pozdrawiam,
> książę Alchien
> Szara Eminencja

Pozdrawiam,
(-) P. Svoboda, r.s. Received on Sun 21 Jun 2009 - 08:07:47 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET