Różnica między realem a wirtualem polega na tym, że u nas frekwencja jest mniej istotna i nie odzwierciedla aktywności. Wysoki lub niski poziom frekwencji wyborczej (chodzi mi o procent) odzwierciedla to, czy Namiestnicy skutecznie usuwają martwe dusze, czy nie.
Np. w ostatnich wyborach oddano o 7 głosów mniej niż w poprzednich. Ale procentowo frekwencja odrobinę wzrosła. Przy 31 oddanych głosach frekwencja wyniosła 52,5%. W wyborach do pierwszej kadencji przy 109 oddanych głosów, frekwencja wyniosła 12%. Różnica wynika z tego, że dziś lepiej kontrolujemy eliminację martwych dusz.
I dopóki eliminacja martwych dusz będzie dalej tak efektywna, jak jest od dwóch lat, frekwencja zawsze będzie stała procentowo na mniej więcej tym samym poziomie (od IX kadencji waha się między 52-62%) bez względu na to ile osób faktycznie głosuje.
Efekt: obliczanie liczby mandatów na podstawie liczby obywateli głosujących w okręgu lub liczby obywateli w ogóle powinno zazwyczaj dawać takie same wyniki. Obie metody będą tak samo skuteczne w nagradzaniu mandatami aktywnych Prowincji i karaniu pustych.
Sęk jest tylko w tym, która metoda jest prostsza. Procedura wyborcza mocno się komplikuje poprzez sam fakt wprowadzenia okręgów. Wydaje mi się, że wybrana metoda obliczania mandatów na podstawie liczby wyborców w okręgu jest prostsza i bardziej klarowna.
Poza tym niechciałbym, by jakiejś partii przyszła do głowy głupia myśl, że jak w jednych wyborach ogłoszą bojkot głosowania (podając dowolny demagogiczny powód), to w następnych będzie im łatwiej zdobyć większość przy mniejszej ilości mandatów.
Swoją drogą, gdyby w realu istniała możliwość, ekhm, eliminacji martwych dusz, myślę, że nawet bezwzględna frekwencja natychmiastby skoczyła :) Powinniśmy podsunąć komuś ten pomysł ;)
> Pozdrawiam,
> (-) mgr net. Paul hrabia von Panevnick
> Pierwszy Palatyn Satriny
Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Received on Wed 03 Jun 2009 - 06:49:32 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET