Jeśli można...
Nawet najświetniejszy pomysł ustrojowy Senatu nie zmieni wiele, gdy w ślad za nim nie pójdzie aktywność senatorów. A ta uzależniona jest od ich woli, chęci i możliwości.
Jeśli przyjmiemy takie założenie, to okazuje się, że nie jest tak, że lekiem na senacką chorobę będzie zmiana zasad funkcjonowania tego organu, lecz wprowadzenie do niego osób aktywnych.
A skoro tak, to w obecnym systemie (gdzie urząd senatora sprawuje się de facto z nadania Korony) jest olbrzymie pole stworzenia z Senatu organu aktywnego. Pytanie: dlaczego nie wykorzystuje się tej możliwości?
I pytanie z tym związane: czy jest powszechna wola polityczna, aby coś zmienić w kwestii Senatu? Wiele się o tym mówi, a jak przychodzi do konkretów, to ich po prostu nie widać.
> Pozdrawiam,
> Wakowski
Pozdrawiam,
(-) mgr net. Paul hrabia von Panevnick
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET