Re[2]: [dreamland] Garść pomysłów Stronnictwa Federalnego

From: Muggler Littendorff <mugglerek_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 28 Feb 2009 11:26:21 +0100


Witam,

W odpowiedzi na list od Alchien (2009-02-28):
> Przyznam, że na program wyborczy SF - można tak nazwać tę krótką
> prezentację? - czekałem z niecierpliwością. Nie dostałem, niestety, w
> zasadzie nic.

Jest to - jak sama nazwa wskazuje - nieco pomysłów w ramach dostosowania założeń programowych do obecnych realiów. Doktryna i program Stronnictwa są - taką przynajmniej mam nadzieję ;) - na tyle znane, że powtarzanie ich byłoby nudną śpiewką.

> Decentralizacja finansów Królestwa - OK, fajnie; ale
> szczerze powiedziawszy, nawet po wprowadzeniu SG system opodatkowania
> i tworzenia budżetu jest sprawą zupełnie marginalną. Chciałbym
> usłyszeć raczej - jak system gospodarczy będzie promowany wśród
> obywateli? Jak będzie wyglądało "wciąganie" w tryby wirtualnej
> gospodarki najmłodszych mieszkańców?

W sumie jest pewien związek między jednym i drugim - gdy powiążemy wysokość świadczeń na rzecz Korony z ilością nowoprzybyłych, prowincje będą musiały rywalizować o mieszkańców. Rywalizacja wówczas będzie naturalnie odbywać się głównie w dziedzinie oferowania coraz to lepszego startu w gospodarce nowym mieszkańcom.

Uruchomienie systemu gospodarki jest eksperymentem. Znamy doświadczenia zagranicy, każdy jednak SG jest inny. Nawet jeden czynnik może znacząco zmienić jego funkcjonowanie (vide wprowadzenie remontów w Scholandii i związany z tym bałagan). Być może będzie konieczne federalne wspomożenie prowincji, choćby w formie zapomóg albo preferencyjnie oprocentowanych kredytów dla młodych mieszkańców.

> Notartiat - rzecz ciekawa, ale zastanawiam się, czy nie będzie
> dublować systemowych rozwiązań gospodarczych. Zobaczymy.

Pewnie część będzie. Natomiast nie wszystko da się oskryptować, a czasem przecież chcemy sobie poszerzyć pole do popisu dla naszej wyobraźni. Załóżmy, że chcemy zatrudnić kogoś na umowie o dzieło (czemu nie? choćby i chcąc wyprodukować N j. konkretnego surowca), podczas gdy system będzie rejestrował tylko jeden rodzaj umów o pracę.

> Fragment o polityce zagranicznej - pomijając postulat odnowienia WKE w
> duchu "luźnej" wspólnoty, który jednak jest w tej chwili powszechny -
> bardzo mnie rozczarował. Traktaty o przyjaźni? Zazdroszczę tym, którzy
> do dziś nie zwątpili w jakąkolwiek przydatność takich dokumentów
> (jeśli są czymś więcej niż stwierdzeniem sytuacji historycznej).

Myślę, że nie rozwinąłem myśli. Jakkolwiek nazwa rozwiązania to traktat o przyjaźni, to mowa tu o prawdziwej, pełnokrwistej umowie, mówiącej o konkretnych zobowiązaniach i instytucjach.

> Oscylowanie wokół Scholandii i "państw tradycyjnych" (btw - jakich?)?
> Nie czarujmy się - nie dlatego wypowiadamy Sojusz, żeby teraz
> "oscylować" wokół kraju, który po równi pochyłej stacza się do statusu
> sarmackiego satelity. "Oscylowanie" wokół Scholandii byłoby co
> najwyżej upokarzającą głupotą i marnotrawstwem sił. Ostrożna
> współpraca przy równym zaangażowaniu stron, ciągła weryfikacja pod
> kątem relacji Grodzisk-Scholopolis - to jest właściwy model kontaktów
> ze Scholandią.

To miałem na myśli, mówiąc "oscylować". Zachowywać dystans, a nie rezygnować z obecności - to jest sztuka. Co do "państw tradycyjnych", mowa tu o krajach

> Współpraca z Trójprzymierzem - na jakiej zasadzie? Zgadza się, Austro-
> Węgry to ciekawe państwo, ale ze względu na politykę zachowywania
> dystansu nigdy nie było nam zdecydowanie bliskie. Surmenia? Główny
> obrońca absurdalnej mapy JKM Zeppa; kraj, z którym nigdy w zasadzie
> nie podjęliśmy długoterminowych rozmów dyplomatycznych, historycznie
> kompletnie obcy?

Cóż, myślę, że JKM Paweł Zepp ma także spory zgryz z ustalaniem kryteriów umieszczania na mapie, jednak jego mapa ma jedną zaletę - jest. Surmenia wydaje się, mimo wszystko, wyznawać podobne wartości, co my. Nie musimy padać sobie w objęcia, ale czemu by nie podać sobie przyjaźnie dłoni?

> Ale to drugie [partnerstwo z A-W] nie może być priorytetem
> wyższym niż np. współpraca z Wandystanem, Nowalem, Elderlandem,
> Natanią... Dlaczego SF o tych krajach w ogóle wprost nie wspomina? To
> jakiś rodzaj prowokacji? :)

Och, wymienił Waszmość te kraje, za których brak mocno się zarumieniłem. Spieszę z tłumaczeniem. Dyplomacja - naszym zdaniem - winna częściej niż jakakolwiek inna dziedzina wyzbywać się politycznych animozji i korzystać z doświadczeń wszystkich obywateli. Wspominam te kraje, które szczycę się znać, bo obawiam się mówić o tym, na czym - wybaczcie - znam się dość mało. To wszystko są kraje godne uwagi i warte współpracy, to na pewno potwierdzą specjaliści od tych obszarów.

> Jeśli Rząd chce i może, niech robi własną
> gazetę; jeśli nie - trudno. Nie róbmy z tego zasadniczego punktu
> programu politycznego.

Zasadniczym punktem nie jest, ale niech Rząd nie marnuje sił na niekonieczne inicjatywy.

> Wielka Księga - zazdroszczę SF wiary, że Rząd jest w stanie objąć
> patronat nad tą inicjatywą. Chyba wszyscy wiemy jednak (albo chociaż
> przeczuwamy), że sprawa nie zależy absolutnie od wyborów, parlamentu
> czy Rządu, ale wyłącznie od tego, czy jeden dinozaur z drugim będą
> miały czas i chęci na napisanie dalszej częsći WK (inna kwestia z
> historią przedinernetową, która jednak jest w moim przekonaniu sprawą
> drugorzędną) :)

A tak, jestem tego świadomy. Przeraża mnie też, że jakoś w międzyczasie stałem się niemal dinozaurem ;). Ale nawet dinozaurom należy stworzyć warunki pracy, a Rząd - tak mi się przynajmniej wydaje - może wspomóc poszukiwania źródeł, starych stron, czy nawet dawnych obywateli, itp.

Oczywiście na wszystkie inne pytania i ja, i pozostali członkowie Stronnictwa chętnie odpowiemy.

--
Z poważaniem,
  Muggler Olav baron Littendorff.
--
GG:5314235
www.sfkd.glt.pl - Stronnictwo Federalne
Received on Sat 28 Feb 2009 - 02:26:21 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET