Książę Alchien słusznie zauważył:
"Każdy głos krytyki będący czymś więcej niż neokidowymi okrzykami możemy przyjmować z pokorą, rozważać w duchu, kontemplować i mruczeć z zadowoleniem. Możemy pomijać formę, w jaką został ów głos przywdziany i pobudki, które go wywołały. Ale - przynajmniej mojej skromnej osobie - wydaje się to cokolwiek żałosne."
Niepotrzebnie się jednak Książę emocjonuje. Dyskutujemy o głupstewkach. To wszystko przecież morska piana, nasze utarczki – przepychanki skrzeków. Że pozwolę sobie zacytować Bugusia de Cubalibre, naszego rodzimego mistrza tao: „Jaki Dreamland, jaki Edward?”.
Obawiam się jednak, że jest Książę fanem Kartezjusza, niezłomnym racjonalistą i pokłada ufność w mgławicowe fundamenty naszej wirtualnej krainy, stąd powyższe uwagi mogą okazać się niewystarczające. Pozwolę sobie teraz doprecyzować wczorajsze roztrząsania.
Kilka tygodni temu Pablo von Neumann na odchodnym, już zluzowany przez Koronę z namiestniczego stolca, nazwał naszego monarchę „nieudacznikiem”. W naszej społeczności niepodobna wyobrazić sobie gorszego przewinienia, grzechu bardziej kardynalnego. Powiedzmy to sobie szczerze: świadomie spotwarzyć Edwarda I Artura, nie będąc przy tym Wandejczykiem, to w naszych warunkach jak zwalić się z hukiem prosto do najczarniejszej kloaki Szeolu i zasunąć za sobą kryptę.
Akcje Pabla Neumana spadły z pieca na łeb. Fanklub Pabla Neumanna błyskawicznie stopniał. Właściwie – Pablo Neumann skończył się na naszych oczach. Jedyne co mógł zrobić, to dołączyć do długiej listy potępionych stworów – zapewne gdzieś obok zjaw Pietraczuka, Jasińskiego, Bogusia, Eryka, Nagisy i Estreichera. I tak zrobił. „Adios, tępe strzały!”.
Teraz wrócił w nowej postaci.
Jako reprezentant Erboki, używając języka rodem z burleski, napomknął coś na temat „klapek na oczach” naszego premiera. Nie sądzę, by chciał w ten sposób wywołać powstanie chłopskie. Zamiast potraktować sprawę adekwatnie do jej rangi – właśnie jako element pewnej nieszkodliwej gry językowej – rozdziera Książę szaty i domaga się czort wie czego. Naruszenie protokołu dyplomatycznego? Jeśli nawet, to nieświadome. Obraza? Apeluje Książę o pragmatyzm, choć jednocześnie ubolewa, że „złożenie ustnych przeprosin i pozbycie się statusu obywatela/mieszkańca jest w stanie w jednej chwili nas ułagodzić i spowodować, że zapomnimy o wszystkim, co zdarzyło się parę godzin wcześniej”.
Jak można jeszcze ukarać Pabla Neumanna? Co właściwie mamy zrobić z Pablem Neumannem, duchem, zjawą z czarnej litanii?
Król zdobył się na ten koncyliacyjny gest i poprosił o umiar. Nawet jeśli Pan Neumann nie ma co liczyć na zaproszenie na weekend do królewskiej daczy, jest to krok w dobrym kierunku.
Pragmatyczny Książę Alchien pyta: Co robić? Przypuszczam, że w zaistniałej sytuacji jedyną pragmatyczną reakcją będzie brak reakcji.
"Jaki Dreamland, jaki Edward?"
Pozdrawiam,
Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET