Ustalmy stan faktyczny.
Pablo von Neumann, były obywatel dreamlandzki o trudnym do zlekceważeniu stażu, wyraził swą opinię na temat usługi oferowanej przez innego obywatela dreamlandzkiego. Gdyby to była opinia pozytywna pies z kulawą nogą nie obejrzałby się na jego zagraniczne umocowania, albo, przeciwnie, obejrzałby się i Pablo von Neumann, teraz już jako reprezentant świetnej Erboki, mógłby w przyszłości liczyć na jakieś stosowne odznaczenie państwowe.
Pan Neumann, były obywatel dreamlandzki, wyraził jednak opinię negatywną, podzielaną, jak zdążyłem zauważyć, również przez innych obywateli dreamlandzkich. Uczynił to w sposób nieco zbyt śmiały. Wspominać o „klapkach na oczach” naszego premiera – to rzecz niestosowna, mniejsza już o to, czy prawdziwa. Jako obywatel dreamlandzki jakoś tę zniewagę szefa naszego rządu odchoruję. Niepotrzebnie martwi się Paweł Erwin de Archien-Liberi o jakość naszych stosunków z Erboką: każdy z obywateli może je nawiązywać o dowolnej porze dnia i nocy, dawkując sobie je zresztą wedle potrzeby i uznania.
Pan Neumann powiedział, co powiedział. Gdyby chciał powiedzieć więcej – i celowo ochłodzić dwustronne relacje międzyrządowe – zapewne skorzystałby z okazji. A tak – wciąż sielanka, wciąż możemy podróżować bez wiz, odwiedzać tamtejsze kobiety i nawzajem salutować sobie na trotuarze. Nie ma sensu się turbować.
Ale przedmiotem rzeczonego listu jest kwestia zupełnie konkretna. Jeśli dobrze rozumiem intencję Pana Neumanna – z grubsza idzie chyba o to, że nowe Biuro Pracy jest brzydziutkie i karłowate. A przynajmniej było takie w momencie inauguracji. (Teraz, przyznajmy to śmiało, jest dokładnie takie, jak należy.) Ranga polemiczna tego argumentu jest taka sama bez względu na fakt, czy podnosi go obywatel Erboki Dreamlandu, czy jeszcze innego imperium. Przy okazji wypłynęła kwestia pikantnej przeszłości Pana Ku, co samo w sobie jest już newsem dnia.
Jeśli na koniec uwzględnimy fakt, iż - jak ktoś przytomnie zauważył - nasz upierdliwy gość „ingeruje w kwestie prawne KD”, a mianowicie wyręcza naszych obywateli w arcynudnym zadaniu ustalania konstytucyjności pewnego aktu prawnego, to zupełnie już nie rozumiem, skąd te głosy potępienia. Może więc jednak jakieś odznaczenie państwowe?
Jacques de Brolle
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET