Szlachetny Pan Baron żywi nadzieję, że list Jego będzie "zaczątkiem
dyskusji na poważny temat". Trudno mi może oferować się jako dyskutanta,
natomiast chciałbym pokazać, że Korona dostrzega tę kwestię i robi co w
jej mocy, by sytuację poprawić.
Do części oświadczenia, w którym Baron ocenia wystąpienie Premiera
Jazłowieckiego naturalnie odnosić się nie będę.
Publiczne oświadczenie Barona o zmęczeniu życiem wirtualnym i inercji Izby Poselskiej zbiega się w każdym razie w czasie z ostatnimi pracami nad nowelizacją prawa wyborczego, która w zamyśle twórców ma sporo zmienić. Liczę, że efekt będzie na tyle pozytywny, że może i Barona przekona, że warto się zaangażować. Mam taką nadzieję choćby i dlatego, że dotychczasowy wkład Barona oceniam niezwykle pozytywnie i byłoby z mojej perspektywy źle widziane, gdyby przyszła aktywność nie nadążyła za dobrą pamięcią o przeszłej.
> Cenię spojrzenie krytyczne, ale należy także patrzeć całościowo. A tu
> nic dobrego się nie wyłania. Raczej nie planuję kandydowania w
> najbliższych wyborach. Brakuje mi siły i ochoty. I pomysłu. Jeśli
> bowiem gdzieś będę w stanie się realizować w ramach Dreamlandu, to
> jest to prowincja. Ta jest dużo bardziej elastyczna - zarówno jeśli
> chodzi o czasochłonność, jak i możliwość zmian.
>
Dyskusja na temat potrzeby nowelizacji prawa wyborczego została przeze mnie zainicjowana w Senacie jeszcze w listopadzie zeszłego roku. Senat debatował nad nią do ostatnich dni grudnia, natomiast pierwsze tygodnie stycznia przeznaczone zostały na dość szerokie konsultacje społeczne nad wypracowanymi rozwiązaniami. Korona streszczając dorobek dyskusji senackiej poprosiła o takie konsultacje Królów seniorów, marszałków obu izb parlamentu, premiera RK, Komisję Wyborczą Królestwa i Prokuratora Generalnego. W tym momencie, jak wspomniałem, pozostaje już tylko wybrać najlepsze rozwiązanie i przełożyć je na język prawa - a później przyjąć w przewidzianym trybie, jeśli reforma zostanie zaakceptowana. Jak podczas dyskusji wskazywał JKW Paweł I, gdy lata temu zakładał on wraz ze mną Stronnictwo Federalne, naszym celem była centralizacja. Były to czasy, gdy taki projekt ustrojowy wydawał się najlepszy - i z perspektywy czasu wciąż tak uważam. Były to czasy rodzących się i trwających autorytaryzmów w prowincjach, partykularyzmów, którym dla dobra Królestwa zastąpić drogę mógł tylko konsekwentnie realizowany projekt centralistyczny (ograniczony oczywiście w ramach ustroju federacyjnego). Projekt ten został przeprowadzony i osiągnął sukces, co pewnie można stwierdzić choćby i na tej podstawie, że obaj byli założyciele Stronnictwa Federalnego - ja i JKW - objęliśmy Tron Dreamlandu. W polityce jednak, o czym doskonale wiemy, nic nie jest wieczne - podobnie wiecznie prawidłowe nie są projekty ustrojowe.
Obecnie - co również wskazywał JKW Paweł I w toku dyskusji - sytuacja
jest diametralnie inna. Nie ma niebezpieczeństwa dekonstrukcji ustroju
Królestwa poprzez partykularyzmy, nie ma autorytarnych i z trudem
podporządkowujących się racji stanu całego Królestwa władz lokalnych -
prowincje nie wykazują zainteresowań w tym kierunku, a co więcej, wydaje
się, że w ogóle nie wykazują się żadną szczególną aktywnością. W tej
kwestii zgadzam się zatem z tezami przedstawionymi w dyskusji przez JKW
Pawła I i uznaję, że projektowany wcześniej i zrealizowany ustrój
cechujący się możliwie dużym centralizmem w obecnych warunkach nie zdaje
już rezultatu i dusi aktywność prowincji, którą bez wątpienia należy
uznać za wartościową i godną poparcia. Na zalety poziomu lokalnego,
poziomu prowincji wskazuje zresztą wyżej sam Baron. Należy odwrócić
dotychczasowy transfer władzy, skoro nie ma już podstaw do realizowania
poprzedniego modelu.
Korona ma duże możliwości oddziaływania na rzeczywistość, dysponuje
szerokimi prerogatywami - nie jest natomiast oczywiście cudotwórcą.
Proponowane w prawie wyborczym zmiany (które pokrótce przedstawię niżej)
mogą pozytywnie wpłynąć na sytuację, ale są to zmiany prawne - a więc
ramy, które dopiero Dreamlandczycy będą zdolni wypełnić treścią. Liczę,
że to zda egzamin.
Na obecnym etapie odrzuciłem już propozycje zmierzające jedynie do
skorygowania obecnego ustroju wyborczego poprzez np. inny model
zliczania głosów, modyfikację sposobu obliczania mandatów poselskich,
itp. Pod uwagę biorę w tej chwili już jedynie dwie podobne do siebie
koncepcje przedstawione przez JKW Pawła I i JHW Paula von Panevnicka.
Różnią się one tak naprawdę szczegółami, jedna z nich jest modyfikacją
drugiej. Obie opierają się na przeniesieniu wyborów do Izby Poselskiej w
znacznej mierze na poziom lokalny przede wszystkim poprzez ustanowienie
okręgów wyborczych pokrywających się z prowincjami (z pewnymi
zastrzeżeniami o charakterze technicznym, ale o nich nie będę tu
rozprawiał).
Odtąd wybory do Izby Poselskiej, głównego aktora procesu legislacji na
poziomie Centrum, odbywałyby się w taki sposób, by włączyć do nich
aktywność na poziomie prowincji. Jak wspominałem, to nie tak, że jest to
panaceum na wszystkie dolegliwości. Te ramy trzeba dopiero wypełnić
treścią, ale sądzę, że to się uda - jestem dobrej myśli. Zastanawiam się
nad innymi jeszcze możliwościami przetransferowania władzy na poziom
lokalny i oddania prowincjom większej swobody w kształtowaniu polityki
całego Królestwa, a przy okazji i kreowania ich zwiększonej aktywności -
ale to pozostawiam już dalszemu biegowi spraw.
Gotowe projekty powinny trafić do laski marszałkowskiej w okolicach niedzieli-poniedziałku. Muszę niestety uwzględniać także swoje ograniczone przez życie realowe możliwości czasowe. Wydaje się, że najbliższe i zbliżające się wybory do Izby Poselskiej odbyć się będą musiały jeszcze według starych zasad (w pierwotnych zamierzeniach zamierzałem tego uniknąć), natomiast raczej po prostu nie uda się przyjąć nowych regulacji tak, by - mówiąc kolokwialnie - nie zmieniać zasad gry w jej trakcie.
> (-) Muggler Olav baron Littendorff
> Marszałek Izby Poselskiej
>
(-) Edward I Artur, R.
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET