Doskonale rozumiem, ze na pewne sprawy warto patrzec krytycznym okiem. Ja tez nie zakladam, ze SG bedzie jakims panaceum na wszystkie nasze problemy. Ale jestem przekonany, ze troche wiecej wiary i optymizmu nie zaszkodzi. Wrecz przeciwnie - najprawdopodobniej bardzo pomoze. Pozwole sobie zacytowac pewien popularny ostatnio slogan: "Yes, we can!". Wlasnie tak powinnismy podchodzic do wszelkich inicjatyw jesli chcemy, aby mialy jakakolwiek szanse na powodzenie. Poza tym nie wydaje mi sie, aby ktos mial jeszcze ochote podejmowac takie wyzwania jak baron Taheto, jesli odpowiedzia na tak ogromne zaangazowanie jest ogolny marazm i apokaliptyczne wizje przyszlosci. Czy my w Dreamlandzie naprawde nie potrafimy sie niczym cieszyc? Czasem odnosze wrazenie, ze w naszym Krolestwie w dobrym tonie jest widziec rzeczywistosc w czarnych barwach.
-- Pozdrawiam, wicehrabia Fisher ps Nie jestem zwolennikiem B.H.Obamy ;>Received on Mon 26 Jan 2009 - 22:37:13 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET