>
PSr> Ze skutków psychologicznych spodziewałbym się tylko rozczarowania, choć PSr> niektórzy mogą się nawet rozczarować niskim poziomem emocjonalnym tego PSr> rozczarowania.
Króciutko: zgłaszając pewne zastrzeżenia, nie mam zamiaru ujmować chwały twórcom systemu. Nie o to idzie, co mam nadzieję jasno wynika z mojego poprzedniego maila.
Nie zapowiadajmy rozczarowania, skoro nie widzieliśmy jeszcze produktu finalnego. Bo jeszcze przed premierą ministra Taheto krew zaleje. Na system cieszę się jak, nie przymierzając, szczerbaty na suchary. Raczej umiarkowanie. Komuś innemu system może lepiej trafić w gusta.
Istota mojej obawy: nie lepszych systemów potrzebuje Królestwo, systemy nie powinny przesłonić bardziej zasadniczych niedostatków, bolączek (a właśnie przesłonić mogą).
Jak na przykład: doskonałej kondycji tego dziwnego, destruktywnego mechanizmu generującego taką liczbę dobrowolnych egzulów (ostatnio niejaki Estreicher, wcześniej Nagisa, Tyler i spółka, Jasiński). Którymi, o dziwo, bywają jednostki najbardziej niepokorne i kreatywne, brykające, jednocześnie napędzające dyskusję.
Ja tu się teraz produkuję - bo nie mam kogo i czego czytać na tej liście, zasadniczo. Co gorsza, jedynie byłego sołtysa udaje mi się skutecznie ciągnąć za język.
Nawet na soczystym albonizmie nie sposób zawiesić oka.
[czy Albon mnie słyszy? czy można prosić o jakiś albonizm?]
Na głównej stronie w dalszym ciągu straszy przechodnia okrzyk, zgodnie z którym naszą siłą są ludzie. Tymczasem okazuje się, że jednak nie do końca, że coś tu jest nie tak: na dłuższą metę tych, którzy winni być "naszą siłą" i naszą siłą bywali, byli i być powinni, Dreamland zamiast przyciągać - odpycha.
-- Pozdrawiam, Medgar hrabia de RamaReceived on Mon 26 Jan 2009 - 15:01:00 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET