Dreamlandyzowałem się dzisiaj przeokrutnie, jak na moje przyzwyczajenia, długo. Lektura tej listy mocno absorbuje, rozmowy na gg rzadko nudzą. Chyba, że nie absorbuje i że nudzą, co też się czasami zdarza.
Pomiędzy wosem, historią, rzędem dusz i odrobiną militariów trafiam na pikantnego maila Seniora Pawła, który żywi złe zamiary względem Bogusiowych butów - kosztem Marcusa Estreichera. Włos jeży się na głowie.
Zupełnie tego nie rozumiem. A widziałem wiele w pamiętnym marcu 2006, kiedy z nieba leciał kał.
Tak, Panie Mateuszu. Tutaj pogoda bywa niepiękna. Bywa gorzej niż w styczniu w Krakowie, Łodzi czy Warszawie, w co wszak ciężko uwierzyć.
A przecież na prowincji bywa jeszcze gorzej. W takich Kielcach na przykład. Wiem, bo byłem.
Jednak na cudze buty nikt wówczas rzyci nie wypinał. A jeśli czytał Pan choćby Sapkowskiego, Panie Mateuszu, a lepiej dla Pana, żeby Pan czytał, bo jak nie teraz to kiedy, to wie Pan, że rzyć - to po prostu dupa.
Bez różnicy, plebejska czy królewska.
W Dreamlandzie wszyscy czytali Sapkowskiego, zawsze za późno. I proszę spojrzeć, Panie Mateuszu, jaki mamy bajzel.
A nie rozumiem nie tylko dlatego, że Bogusia* jako jedną z bardziej charakterystycznych postaci przestrzeni wirtualnej na swój sposób cenię, a jego laczkom życzę tylko dobrze. I stąd moja rozterka, w jakim celu można życzyć laczkom Bogusia źle.
Jak zepsutym, upadłym być trzeba, aby życzyć źle. To przecież takie ładne imię. Władza deprawuje, Panie Mateuszu - i tak dalej. Było na wosie czy nie było?
Pewnie, że było. Król Senior też miał.
A jednak to "czegotam", "sranie" i zwłaszcza "albo co" zdecydowanie dają do myślenia. Jak straszna potrafi być starcza demencja! Wapniejące aksony, i ten cuch, ten cuch bijący z paszczy, który przydarza się również tym, których kochamy, niestety.
Bodaj Wat twierdził za młodu, że żyć dłużej niż lat dwadzieścia - to szczyt zbydlęcenia.
Potem mu przeszło.
Za kakę moderacja, za "albo co" - eutanazja chyba?
Panie Mateuszu, odpowiadam na Pańskie pytanie: nikt tu Pana nigdzie nie przyjmie, a jeśli nawet, to chęci przy tym żadnej nie wykazując, albo chęć wykazując jedynie pozornie. Zrobią Pana w bambuko i porzucą bez kropli wody na tej pustyni wyobraźni.
I jeszcze dadzą tytuł szlachecki.
Tu się dogorywa bardzo brzydko, Panie Mateuszu.
Czekają tu Pana wyłącznie rzeczy straszne. Lepiej spokojnie robić maturę, od czasu do czasu pociupać w Counterstrike'a i umówić się z dziewczyną.
Gry fabularne też dają dużo radości, i alkohol, i podobno inne używki też. Nie wiem, nie próbowałem.
Panie Mateuszu, rozczarowania bywają tutaj nie mniej okrutne od tych realowych. Proszę stąd czym prędzej uciekać, choćby do zbierania łusek.
PSr> Niewykluczone, że to bardzo trafna metafora. A tak dla klarowności, to PSr> czego Ty i Pablo chcecie? Bo ja rozumiem, że Waszym jedynym postulatem PSr> jest, by w Dreamlandzie był kto inny Królem i by był nim ktoś, kto daje PSr> się poniżać swoim podwładnym. Słuszności postulatu nie będę oceniał, ale PSr> jak już zostaniesz gubernatorem Marchewki, czy czegotam, nie zapomnij PSr> nasrać Bogusiowi na buty, albo zwymyślać jego rodzinę, żeby miał się PSr> okazję wykazać, jakim jest dobrym władcą. Pewnie da Ci medal albo co.
PSr> Pozdrawiam,
PSr> (-) P. Svoboda, r.s.
PSr> ------------------------------------
-- Pozdrawiam, Medgar hrabia de Rama *przewodnik po Bogusiu dla Pana Mateusza, cicerone jest pierwsza klasa, imho jeden z najlepszych tekstów w historii dreamlandzkiej pracy: http://www.dreamland.l.pl/glos/41g.htmlReceived on Tue 20 Jan 2009 - 15:41:50 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET