(wrong string) łów na koniec (do wszystkich ogólnie, a do prostytułujących się w szczególności)

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 20 Jan 2009 15:08:34 +0100


Witam,

> dokończenia), ale o tym decyzję podjąłeś sam i na nikogo innego nie
> możesz za to zrzucać winy.

Niestety - nie. Decyzję podjął Edward I Artur, odwołując Pabla z powierzonego mu stanowiska bez przekonywującego powodu (o tym za moment) i wypinając się w ten sposób na wszystkie prace, które Pablo opisał w poprzednim mailu.

Jak okazuje się po raz kolejny - dla obecnego monarchy kryterium decydującym o tym, komu powierzyć prowincję w opiekę nie jest praca, jaką ta osoba w prowincję wkłada, czy jej kompetencje, ale to czy ta osoba jest totalnie poddana Koronie. Pisałem o tym wielokrotnie i powtarzałem to do upadłego, a z każdym kolejnym miesiącem pojawiają się kolejne działania Korony moje tezy potwierdzające.

Namiestnicy doprowadzający swoje prowincje do ruiny są utrzymywani na stanowiskach miesiącami i latami (Kalicki w Surmali - pamiętamy wszyscy do jakiego poziomu zapuścił prowincję i jakie tego poniósł konsekwencje (żadne), czy Jazłowiecki w Luindorze - odwołany dopiero po intensywnej kampanii, a i to nie bez ociągania).

Natomiast osoby, które wyrażają krytyczne zdanie na temat działań i zaniechań JKM oraz mają zastrzeżenia co do funkcjonowania monarchii i struktur arystokratycznych w obecnym kształcie - są odsuwane od zadań, których wykonanie leży w zakresie ich kompetencji i zainteresowań. Przykłady: moja osoba i propozycja odbudowy Surmali (ktoś może powiedzieć, że postawiłem warunki nie do spełnienia - przypominam jednak, że żyjemy w państwie wirtualnym, przez to kategoria "rzeczy niemożliwe" jest tu jedynie tak szeroka, jak wąski jest czyjś horyzont umysłowy i uboga wyobraźnia); przykład natychmiastowego odwołania Pabla, który już wykonał wiele działań (można z nich drwić i oceniać je krytycznie, ale to kwestia subiektywna - obiektywnie stwierdzić natomiast można dużą aktywność namiestnika), a wiele właśnie przeprowadzał (o czym JKM był informowany) - po tym jak publicznie przedstawił i skrytykował działania Korony oraz zrzekł się tytułu (co samo w sobie nie ma nic wspólnego z wykonywaniem obowiązków Namiestnika), przykład zaproponowania mnie na reprezentanta Luindoru w Senacie - znów jedynym powodem odmowy podanym przez JKM był fakt, że "obraziłem go zrzekając się tytułu swego czasu".

JKM stwierdził, że współpraca w pewnych konfiguracjach nie jest możliwa. Zgoda, ale należy zaznaczyć, że jest niemożliwa jedynie ze strony JKM. Mimo krytycznego stosunku do Edwarda I Artura zarówno Pablo, jak i ja byliśmy gotowi pracować na rzecz Królestwa akceptując pewne niedogodności. Czy mnie miało sprawiać przyjemność zasiadanie w Senacie obok władcy, którym zwyczajnie gardzę? Nie sądzę. Mimo to byłem gotów objąć stanowisko na prośbę Namiestnika Luindoru i pracować nawet narażając się na dyskomfort obcowania z takim człowiekiem. Czy Pablowi sprawiało przyjemność oddanie bezpośredniego zwierzchnictwa nad swoją pracą JKM - o którym ma podobne, jak i ja zdanie? Nie. A mimo to zaproponował swoją pracę dla Luindoru i pozwolił JKM zostać swoim "szefem". I pracę swoją wykonywał bardzo dobrze (Ci, którzy oczekują zapierających dech wyników po miesiącu - w trakcie którego mieliśmy po drodze święta i sylwestra - niech lepiej uświadomią sobie że żyją w państwie wirtualnym i jakie tu jest tempo zmian).

Tak Pablo, jak i ja - cenimy bowiem dobro Królestwa, a nie Króla. Odwrotnie niż JKM, który gotów jest pozbawić Królestwo pracy oddanych Dreamlandowi obywateli w imię tego, że czuje się obrażony przez nich - ceniąc wyżej komfort i satysfakcję Króla, niż dobro Królestwa.

Alchien - nie wiem, czy z głupoty, czy ze złośliwości - nikczemnie sugeruje, że działania Pabla (a może i moje) grożą integralności Królestwa, stanowią niebezpieczeństwo dla Dreamlandu i tak dalej. Jest to oczywista bzdura. Nigdy nikt z nas nie uczynił niczego, co mogłoby uzasadnić taki zarzut. W jego ograniczonym umyśle najwyraźniej Król = Królestwo Dreamlandu, podobnie zresztą wydaje się postrzegać swoją pozycję JKM Edward Artur. Tymczasem prosperity (powiedzmy) Królestwa grożą właśnie działania podejmowane przez JKM Edwarda Artura.

Wypadałoby zamieścić gdzieś na stronie głównej (albo w SGK) instruktaż dla potencjalnych urzędników Królestwa: możesz być niekompetentym obibokiem, wolno Ci doprowadzić do ruiny powierzoną Ci instytucję, nie przejmuj się jeśli wyludnisz prowincję, jedyne czego nie wolno Ci zrobić - to skrytykować monarchę lub odmówić proponowanego Ci przezeń tytułu. Król kocha swoje prostytułki i docenia je, kochaj więc i Ty Króla.

> (-) P. Svoboda, r.s.

Pozdrawiam,
Marcus Estreicher Received on Tue 20 Jan 2009 - 06:08:45 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET