Kilka słów na koniec

From: Pablo von Neumann <007pablo_usunto_at_interia.pl>
Date: Tue, 20 Jan 2009 10:32:30 +0100


Witam serdecznie!

Zanim na dobre usunę się w cień, winien jestem parę słów wyjaśnień tym, którzy darzyli mnie poparciem i sympatią. Zacznijmy więc od początku.

Propozycja powołania mojej skromnej osoby na stanowisko Namiestnika Luindoru, złożona dokładnie Jego Królewskiej Mości 7 grudnia 2008 roku, była podyktowana wyłącznie chęcią powrotu do aktywnego działania na rzecz Królestwa i faktyczną troską o stan prowincji Luindor. Pisałem wtedy: "Postanowiłem więc zjawić się tu ponownie - z nowym zapałem do pracy, z głową pełną pomysłów i z masą dobrych chęci.". Obiecałem Jego Królewskiej Mości: "co najmniej półroczne panowanie w prowincji, przygotowanie nowej strony Księstwa opartej na modułach i rozbudowanych skryptach panelu mieszkańca, reorganizację systemu prawnego, której szczegóły mam już opracowane (chodzi mi o maksymalne uproszczenie prawa prowincji, umieszczenie wszystkich zasad w jednym akcie prawnym), współpracę z innymi prowincjami, próby (tu powodzenia, z przyczyn oczywistych, obiecać nie mogę) przyciągnięcia mieszkańców".

Zdawałem sobie doskonale sprawę z faktu, że obiecuję dużo - ale w mojej głowie od dawna tliły się pomysły, jak tego dokonać. Oczywiście - znaleźli się tacy, którzy chcieli to wszystko ujrzeć w przeciągu miesiąca panowania. Ci się zawiedli, bo trudno było im zrozumieć, że Książę Luindoru ma też życie realowe.

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem po objęciu stanowiska Namiestnika, było usunięcie starej strony prowincji. Dlaczego to zrobiłem? Otóż stara strona była zniszczona - tak graficznie, jak i pod względem kodu. Namiestnik Jazłowiecki wybitnym informatykiem nie był, z czego chyba sam zdaje sobie sprawę. Nie chciałem tracić czasu na naprawę starej strony, a zajęłoby mi to co najmniej kilka godzin (zakładając, że mogę na KD poświęcić maksymalnie godzinę dziennie - straciłbym kilka dni). Usuwając ją z serwera, chciałem sam siebie zmobilizować do szybszego tworzenia nowej witryny - aby stan pustki trwał jak najkrócej. Zawiodę tych, którzy myślą, że nic w kierunku budowy nowej strony nie uczyniłem. Miałem gotowe moduły: logowania, kontaktu z namiestnikiem i urzędnikami państwowymi, systemu działek (bez map, tych jeszcze nie zdążyłem wykonać), systemu newsów z podziałem uprawnień (z założeniem możliwości wczytywania newsów na stronach miast), mediów - telewizji i prasy, oraz edycji podstron (CMS). Wszystko - na razie - bez szaty graficznej. W sprawie szaty graficznej kontaktowałem się już ze Zbyszkiem Browarczykiem, w razie jego odmowy planowałem poprosić o pomoc mojego realowego kolegę - designera. W liście napisanym do Edwarda I Artura w dniu 11 stycznia obiecywałem, że pierwsza wersja strony Luindoru znajdzie się na serwerze w okresie moich ferii zimowych - czyli końcem lutego.

Kwestia kolejna - odwołanie Konstytucji Jazłowieckiego. Naprawdę, powiedziałem w tej sprawie już tyle, że każde kolejne oskarżenie utwierdza mnie w przekonaniu, że część Dreamlandczyków nie czyta wszystkich mejli w dyskusji, w której potem próbuje zająć głos. Wymieniłem obszernie wady tej Konstytucji. Chciałem ogłosić nową, zawierającą w sobie informacje z dekretów - na przykład o symbolach Luindoru, o sprawdzaniu aktywności obywateli raz na jakiś czas. Planowane uproszczenie systemu prawnego Luindoru miało sprowadzić się do umieszczenia wszystkich najważniejszych kwestii w jednym akcie prawnym - w Konstytucji. Planowanym terminem ogłoszenia nowej Konstytucji Luindoru był 31 stycznia, wytężone prace nad nią miały trwać w tym tygodniu.

Sąd Luindoru zlikwidowałem raczej z powodu samokrytyki niż despotyzmu. Doszedłem do wniosku, że jedyny Sędzia właśnie się z Luindoru wyniósł, a ja nie jestem osobą dostatecznie kompetentną do osądzania kogokolwiek. Chciałem pozostawić Sądowi Królestwa to, co należy do jego obowiązków - ale i tu spotkałem się z wyssanymi z palca zarzutami. Smutne.

Kolejny zarzut - unieważnienie dużej ilości Dekretów Książęcych w pierwszych dniach panowania. Tu sensownie (sic!) wypowiedział się niegdyś Książę Alchien - czyniłem sobie narzędzia do sprawowania władzy oraz unieważniłem te akty, które i tak w praktyce nie obowiązywały - zgodnie z obietnicą uproszczenia systemu prawnego prowincji.

Zarzut księcia Jazłowieckiego na temat zlikwidowania Rady Luindoru jest oczywiście kłamstwem - rada nadal istnieje.

Przejdźmy do sprawy wyborów do Izby Poselskiej. Kiedy zadecydowałem o starcie w tychże wyborach, swoją decyzję - tak JKMości, jak i Marcusowi Estreicherowi (co chyba obaj panowie mogą potwierdzić) - motywowałem chęcią zaktywizowania Izby Poselskiej. Wszyscy dobrze wiedzą, że obecnie Izba jest maszynką do wprowadzania w życie podziałów partyjnych - "jeśli szef partii jest ZA, to i ja głosuję ZA". Chciałem to zmienić, chciałem rozpocząć dobry zwyczaj dyskusji nad przyjmowanymi aktami. Oszczerstwa, że wszystko robiłem pod show bolą mnie najbardziej.

Pertraktacje dotyczące powołania na stanowisko Senatora Luindoru Marcusa Estreichera trwały długo - było to kilka (4-5) maili i 2-3 rozmowy na Gadu-Gadu. Do końca miałem nadzieję, że uda mi się przekonać Edwarda Artura do tej kandydatury. Niestety, górę wzięły jego osobiste kompleksy.

Zrzekłem się więc tytułu arystokratycznego, by wyrazić absolutny brak szacunku wobec marnego monarchy. Spodziewałem się, że sprawa skończy się odwołaniem mnie ze stanowiska Namiestnika Luindoru, ale nie było to moim celem. Gdyby JKM z jakiś przyczyn zadecydował o pozostawieniu mnie na tym stanowisku, działałbym dalej.

Dziękuję wszystkim, z którymi współpracowałem przez 2,5 roku działalności w Dreamlandzie. Dziękuję tym, którzy byli ze mną do końca i wierzyli, że chcę i próbuję zrobić coś dla swojej prowincji. Wreszcie - dziękuję i tym, którzy krytyką motywowali mnie do jeszcze wytrwalszego działania - działania głównie po to, żeby szczęka im opadła po opublikowaniu wyników mojej pracy.

Pozamykam teraz na spokojnie parę swoich bieżących spraw i odpływam. Zrzeknę się pewnie obywatelstwa, ale na jakiś czas pozostanę jeszcze mieszkańcem Królestwa - chociażby z ciekawości o dalsze rządy Edwarda I Artura Nieudacznika. Niektórych zapewne to ucieszy, ale stopniowo będę wycofywał się z dyskusji na liście dyskusyjnej. Jeśli w najbliższej przyszłości zadecyduję o powrocie do świata mikronacji, nie wybiorę ponownie Dreamlandu, choć jest mi przykro - bo dotychczas było to jedyne państwo, w jakim kiedykolwiek mieszkałem.

Cyricowi gratuluję. Serdecznie gratuluję i życzę powodzenia.

Adios!

-- 
Pozdrawiam serdecznie,
 Pablo von Neumann
--
GG: 322323
_usunto_at_: 007pablo_usunto_at_interia.pl



----------------------------------------------------------------------
Zobacz gry internetowe dla dzieci!
sprawdz >>>http://link.interia.pl/f202c
Received on Tue 20 Jan 2009 - 01:32:41 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET