Co się tyczy meritum, jak zwykle jestem przeciwny wprowadzaniu nakazów i obowiązków, tam gdzie można ich uniknąć i wprowadzania rozwiązań w sposób bardziej skomplikowany, gdy można zrobić to samo dużo prostszą drogą. Temat poruszałem na forum Rządu za kadencji Premiera Buurena. Zdawało się, że Premier przychylił się do mojej propozycji, ale inercja Rządu chyba sprawiła, że nic nie uczyniono. Dziwi mnie to zwłaszcza dlatego, że ówczesny Wicepremier, jako dzisiejszy Prezes CBD nadal ma instrumenty, by rozpoczętą wtedy reformę wprowadzić.
Chodzi mi o przywrócenie kredytów bezzwrotnych. Mam to szczęście, że
pamiętam czasy, kiedy te kredyty działały. Każdy Dreamlandczyk na dzień
dobry dostawał 200 starych dreamów z kasy państwa. Rozwiązanie całkiem
sensowne i racjonalne, bo inaczej niż w realu, nowi mieszkańcy świata
wirtualnego nie mają np. rodziców, którzy wyprawią ich w świat z jakimś
początkowym budżetem. Jest to też rozwiązanie praktykowane dziś w
Scholandii (tam nazywa się to chyba kwotami startowymi). W czasach, gdy
Dreamland przydzielał kredyty bezzwrotne (mnie samemu też się taki
dostał), pierwsze, co robił każdy nowy mieszkaniec to było kupno działki
z domem. Taka jest specyfika świata wirtualnego, że dopiero po jakimś
czasie zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie trzeba mieć
domu. Wtedy było to coś, co robił każdy, i było to coś naturalnego -
człowiek na początku wirtualnej egzystencji stosuje pewne kalki z reala
(z braku innych modeli). Pamiętam, że myślałem, że muszę kupić sobie
działkę jak najbliżej Elsynoru, bo chcę się zapisać na Uniwersytet im. 4
lutego i nie chcę daleko dojeżdżać :) A zjawisko było wtedy na tyle
powszechne, że w Elsynor nie było ani jednej działki. Kupno czegokolwiek
było naprawdę wtedy trudne, bo był tak duży popyt.
I tu mamy punkt pierwszy: żaden obowiązek, czy nakaz nie jest potrzebny. Jeśli dać ludziom środki do kupna działek, oni te działki będą kupować bez żadnego przymusu. A skoro można przymusu uniknąć, lepiej tak zrobić.
Dodam, że w tamtych czasach popyt na nieruchomości był bardzo stymulujący dla gospodarki. Mieliśmy agencje nieruchomości i budowlane, kilka znanych fortun powstało właśnie na nieruchomościach. Od czasu likwidacji kredytów bezzwrotnych obrót w CBD stopniowo zamierał, aż w ostatnich latach zanikł chyba do reszty. Ktoś tam w Rządzie może jeszcze sobie wypłaca pensje. Poza tym wątpie, by dreamy do czegoś komukolwiek służyły. Do czasu powstania systemu gospodarczego, rynek nieruchomości jest jedyną gałęzią gospodarki, która może u nas funkcjonować bardzo skutecznie.
Drugi punkt to to, że sprawę można załatwić naprawdę bardzo prosto. Nie potrzeba żadnej ustawy, wystarczy decyzja Prezesa CBD. A skoro można coś rozwiązać prosto, nie należy tego robić na około.
Oczywiście należy pamiętać, dlaczego kredyty bezzwrotne zlikwidowano. Zlikwidowano je dlatego, że w systemie były dziury, wykorzystywane przez nieuczciwych ludzi, którzy tworzyli sobie wielokrotne tożsamości. Dziś zabezpieczenia przed takimi procederami są dużo lepsze, a, co więcej, kredyty można ograniczyć tylko do obywateli - czyli ludzi, którzy przeszli dodatkową selekcję w SGK. W przeciwieństwie do tamtego systemu, który automatycznie rozsyłał pieniądze każdemy, nowy system powinien przydzielać kredyty wyłącznie na wniosek - co pozwoli dodatko skutecznie wychwycić oszóstów, a jednocześnie ograniczy marnotrawienie pieniędzy. Bank w umowie z kredytobiorcami może też zapisać sobie prawo do odbioru wysokości kredytu (najlepiej bez procentów) z majątku kredytobiorcy po jego odejściu z Dreamlandu. Byłby to więc nie kredyt bezzwrotny, a raczej bezterminowy. Możnaby go spłacić dobrowolnie, w przeciwnym razie bank zachowuje tylko prawo do odzyskania pieniędzy z majątku, przed podziałem spadku.
W ten sposób ograniczy się straty budżetu do minimum. Oczywiście będzie to jednak spory wydatek dla Skarbu, ale chyba mądrzej wydany, niż to, co robi się z pieniędzmi publicznymi obecnie - czyli rozdzielanie ich między najwyższych urzedników w formie pensji (na nic innego to pieniędza już nie idą). Ponadto te pieniędze, jak już mówiłem, rzadko będą pozostawały na kontach nowych obywateli. Najczęściej będą błyskawicznie wracały do prowincji w formie zakupu działki, a powrót przedsiębiorczości będzie oznaczać, że więcej ziemi może być wykupywane, niż obywateli będzie przybywało do danych prowincji - ponieważ agencje nieruchomości będą akumulowały ziemię na zapas, po czym przejmowały na siebie zadanie zwabienia nowych mieszkańców, by zamienić swoją inwestycję w zysk.
Nie wiem, czemu przywrócenie kredytów zajmuje tyle czasu i spotyka się z takimi oporami. W przeciwieństwie do większości innych pomysłów przedstawianych przez Rządy, ten jest już sprawdzony i wiadomo, że skuteczny, a do tego wprowadzenie go wydaje się naprawdę technicznie proste. Zapewniam, że zmieni to krajobraz Dreamlandu nie do poznania.
Tak na post scriptum, mam pytanie do starszych Dreamlandczyków. Tych, którzy przybyli w 2002 roku lub wcześniej. Czy pamiętacie, co zrobiliście ze swoim kredytem bezzwrotnym? Ja pamiętam, że najpierw zakupiłem numer gazetki Łukasza Pietraczuka, a następnie domek w Kasanie za 120 D. Byłem niezadowolony, że nie udało mi się znaleźć niczego w stolicy Weblandu.
Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Received on Wed 31 Dec 2008 - 00:55:54 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET