Jeśli według wizji Pabla Neumanna Luindor pod pieczą Krzysztofa Jazłowieckiego miał się rozpadać, to Pablo von Neumann przyjechał do Księstwa buldożerem i dokończył dzieła zniszczenia. Choć jest bardzo aktywnym w swej pracy namiestnikiem, to nie jest to aktywność, która księstwu wychodzi na dobre.
Najbardziej kontrowersyjnym tego przykładem jest ostatnie referendum w
Luindorze. W celu zrealizowania swojej tajemniczej wizji (o czym za
chwilę) Książę Namiestnik zorganizował na szybko referendum, mające
odwołać Konstytucję Księstwa. Konstytucję wprowadzoną przez
poprzedniego Namiestnika - a przez to automatycznie z gruntu złą i
zepsutą. Dekret ogłaszający referendum pojawił się na minutę przed
jego (referendum) rozpoczęciem. Nie było miejsca na dyskusję, kampanię
czy przygotowanie do referendum. Było głosowanie na szybko - głos więc
oddali głównie ci Luindorczycy, których do glosowania zwerbował
Namiestnik odpowiednio wcześniej. Co więcej - nie bylo nawet podczas
referendum ciszy wyborczej, co, moim zdaniem, jest skandalem na skalę
v-światową. Referendum więc było bardzo tendencyjne i - w mojej opinii
- niesprawiedliwe.
Wspomniałem przed chwilą o tajemniczej wizji markiza Neumanna. Otóż nasz kochany Namiestnik wielokrotnie wspominał, że wszystkie jego działania są podporządkowane pewnej wizji Księstwa. Jaka to wizja nie wie nikt. Sam Namiestnik, poproszony na LD Księstwa przez Józefa Kalickiego, do którego potem dołączył sam JKWysokość Pavel Svoboda, o przybliżenie mieszkańcom księstwa tej wizji, odpowiedział tylko, że owi panowie mają, cytuję, "wracać do swojego grajdołka". Dojść więc można do wniosku, że albo wizja Luindoru wg Namiestnika Koronnego jest tak straszna i przerażająca, że nie wolno nawet o niej mówić, albo - co jest bardziej prawdopodobne - żadnej wizji nie ma. Prawda jest taka, że nowy Namiestnik działa chaotycznie, bez pomysłu i na oślep. Moim zdaniem porządny Namiestnik powinien odnosić się do swoich krytyków przyjaźnie i, zamiast niepotrzebnego obrażania się i krzyków, wyjaśniać problemy. Niestety - takie zachowanie jest niemożliwe, jeśli zamiary Namiestnika są złe. Ogólnie rzecz biorąc sposób prowadzenia dyskusji przez nowego Księcia jest bardzo ciekawy - zamiast merytorycznej rozmowy preferuje się w Luindorze ostatnimi czasy obrażanie się, wyzwiska i atakowanie swoich politycznych oponentów. Widać jasno i wyraźnie, że Pablo Neumann jest najzdolniejszym uczniem znanego nam skądinąd założyciela DPD.
W tej chwili nie mamy już w Luindorze miast. Miasta zostały formalnie zlikwidowane, rzekomo w celu "przygotowania pod system aktów lokacyjnych". Na razie jednak formalnie, podam przykład mi najbliższy, choć stolicą Marchii Dhatar jest miasto Koppenberg, to miasta tego w Luindorze nie ma. Jestem bezdomny. Czyżby duet Estreicher - Neumann dążył do okrojenia prowincji z dorobku kulturowego? Chyba tak, biorąc pod uwagę usunięcie Konstytucji, w której wypisano wszystkie miasta - miało to na celu zapobiegnięcie właśnie takim sytuacjom - sytuacjom, w których Luindorowi zabiera się jego dorobek kulturowy i dziedzictwo.
Zauważyć też można w Luindorze silną centralizację władzy - co moim zdaniem jest złe. Nowy Namiestnik dąży do skupienia stuprocentowej władzy w swoich rękach, na co wskazywać mogą działania opisane powyżej, jak i te, opisywane za chwilę, poniżej. Nowy Książę nie toleruje innych ośrodków władzy, dążąc do samodzielnych, niczym nie ograniczonych rządów despoty. Nie ma już nawet w Luindorze nikogo, kto mógłby Księcia kontrolować. Przebiegły władca zlikwidował swoim dekretem Sąd Krajowy Luindoru. Dzięki temu w księstwie nie ma już władzy sądowniczej, a mieszkańcy zyskują możliwość całkowitej samowoli bez konsekwencji. Usunięto też wszystkich członków Rady Luindoru, nie powołując nowych. Książę ze swoją władzą został sam, bez żadnego organu kontrolującego go. Apeluję więc do Prokuratury i Sądu, by bacznie obserwowali poczynania Pabla von Neumanna, tak by nie pozostawał on na swoim stanowisku bezkarny.
Ja, jako Margrabia Dhatar, czuję się bezpośrednio zagrożony działaniami nowego Namiestnika. Już dawno powtarzał on, że Marchia Dhatar, przyznana mi, notabene przez tego samego Namiestnika, z inspiracji ówczesnego Króla, Pawła I, powinna zostać mi odebrana, jako twór sztuczny i niepotrzebny. Moim zdaniem Marchia jest nierozerwalnie związana z Luindorem, jego kulturą i tradycją, wzbogacając księstwo o pewien egzotyczny element takiego właśnie autonomicznego regionu. Do Księcia nie dociera jednak ta argumentacja.
Luindor jest prowincją młodą, więc od początku jego istnienia przed Namiestnikami stało trudne zadanie - dogonienia pozostałych prowincji pod względem kulturowym, gospodarczym i wszysktimi innymi. Luindor był w tyle. Jednak dzięki staraniom całej rzeszy Namiestników sukcesywnie doganiał on pozostałe prowincje. Wytworzyła się specyficzna dla Luindoru kultura, Księstwo obrosło w różne tradycje, reformy wprowadzane przez poprzedniego Namiestnika pozwalały patrzeć z nadzieją w przyszłość. Może nie były to działania szybkie, ale na pewno sukcesywnie przybliżającą Luindor do celu. Natomiast działania nowego Namiestnika skutecznie i szybko sprowadziły Księstwo do punktu wyjścia. Spora część kultury ma duże szanse na zaniknięcie, reformy zostały odwołane, a dobre imię prowincji - zniszczone. Prawda jest taka, że nowy Namiestnik nie dba o obraz prowincji na tle reszty Królestwa. Luindor jest w chwili obecnej na samym ogonie w rankingu prowincji, zdegradowany i zniszczony "reformami" nowego Księcia.
Zwracam się więc do Was wszystkich, mieszkańcy Królestwa, byście
bacznie przyglądali się działaniom markiza Neumanna, który więcej
złego niż dobrego wyrządzić Księstwu potrafi. Jeśli tak dalej pójdzie
- Luindor umrze, zarżnięty bezlitośnie przez jego władze.
/-/ Paweł Erwin markiz de Archien-Liberi Received on Tue 30 Dec 2008 - 04:17:12 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:05 CET