Witam,
Dobrze, dostosuję poziom swojej wypowiedzi do poziomu dyskutantów, który -
poważnie i bez robienia jaj - rozczarowuje mnie bardzo. Żeby łatwiej było
Wam odnieść się do meritum, napiszę w punktach:
- Książę Jazłowiecki dowiaduje się, że zostanie odwołany ze stanowiska
Namiestnika.
- Dowiaduje się również, że Korona na jego następcę wybiera nie wskazanego
przez niego człowieka, który mógłby kontynuować jego linię polityki, a
Pabla von Neumanna, który jasno i wprost przedstawiał zupełnie inną wizję
rozwoju Księstwa Luindoru.
- Wykorzystując fakt, że Korona nie działa natychmiast i jeszcze nie
odebrała mu kompetencji, na parę godzin przed swoim odwołaniem -
Jazłowiecki jednostronnym postanowieniem Namiestnika narzuca Księstwu nową
konstytucję, mimo iż jego następca wprost oświadczył, że jej postanowień
nie akceptuje i chce rozwijać Księstwo w innym kierunku.
- W Konstytucji znalazł się zapis, że zmienić ją można tylko w drodze
referendum. Ma to oczywiście utrudnić (bo chyba nawet Jazłowiecki nie jest
tak naiwny, by sądzić że uniemożliwi) jej zmianę nowemu Namiestnikowi.
Pytaniem retorycznym jest oczywiście kwestia dlaczego Jazłowiecki tak
dbający o demokratyczne wartości nie zorganizował referendum w sprawie
przyjęcia Konstytucji.
- Człowiek mający choć odrobinę honoru w takiej sytuacji - odwołanie z
urzędu Namiestnika (chyba pierwszy raz od czasu Karczewskiego wbrew woli
zainteresowanego) i odrzucenie przez Koronę wskazanego przez niego
następcy, zaś powołanie człowieka zapowiadającego zmiany w zupełnie innym
kierunku - powstrzymałby się od takiego działania. W momencie oznajmienia
mu, że zostanie odwołany i zastąpi go ktoś inny - Jazłowiecki stracił
polityczną legitymację dla takich działań i powinien ograniczyć się do
przekazania urzędu swojemu następcy. Jeśli zaś Jazłowiecki uważał, że
ogłoszony na chybcika akt jest aż tak ważny dla Luindoru - dlaczego nie
pozwolił zadecydować o jego wprowadzeniu samym Luindorczykom, tylko
zaskoczył ich swoją decyzją na parę godzin przed odwołaniem?
- Oczywiście, Jazłowiecki nie wyrządził swoim działaniem żadnej poważnej
szkody - ot, drobna złośliwość. Tyle, że Namiestnikowi Koronnemu takie
drobne złośliwości nie przystoją, zwłaszcza jeśli przybierają postać
majstrowania przy ustroju powierzonej w zarząd prowincji. Dlatego mówię, że
Jazłowiecki nie jest poważnym politykiem i na pełnienie żadnego
odpowiedzialnego urzędu nie zasługuje. Chciałbym by Dreamlandczycy nie
śledzący listy Luindoru również mieli tego świadomość.
Mam nadzieję, że takie postawienie sprawy ułatwi nieco Szanownym
Dyskutantom merytoryczne odniesienie się do istoty sprawy. Wierzę, że nie
przerasta to możliwości intelektualnych przynajmniej dwóch osób, które już
zabrały głos w tej sprawie (niestety był to głos zbliżony do
intelektualnego pierdnięcia, a nie merytoryczna polemika - wierzę, że stać
Was na więcej).
Pozdrawiam,
M.Estr.
- Original Message -----
From: "Paweł" <wajlonis_usunto_at_gmail.com>
To: <dreamland_usunto_at_yahoogroups.com>
Sent: 08-12-21 10:25
Subject: Re: Re: [dreamland] Kilka pyta
> W dniu 21 grudnia 2008 09:44 użytkownik Estreicher
> <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com> napisał:
>
> >
> > Jak napisałem w poprzednim mailu, większość Dreamlandczyków myśli i
pisze w
> > podobnym stylu. Mnie idzie o tych myślących inaczej.
>
> Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać i musiałem to dopisać ;P
>
>
> > Pozdrawiam,
> > M.Estr.
>
> --
> /-/ Paweł Erwin de Archien-Liberi
> Margrabia Marchii Dhatar
> --
> The Liberi Project: www.myspace.com/theliberiproject
>
> ------------------------------------
>
> Aby się wypisać, należy wysłać pustą wiadomość na adres
dreamland-unsubscribe_usunto_at_yahoogroups.comYahoo! Groups Links
>
>
>
>
Received on Sun 21 Dec 2008 - 01:53:24 CET