Re: Re: [dreamland] Kilka pyta

From: Estreicher <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 21 Dec 2008 10:53:16 +0100


Witam,

Dobrze, dostosuję poziom swojej wypowiedzi do poziomu dyskutantów, który - poważnie i bez robienia jaj - rozczarowuje mnie bardzo. Żeby łatwiej było Wam odnieść się do meritum, napiszę w punktach:

  1. Książę Jazłowiecki dowiaduje się, że zostanie odwołany ze stanowiska Namiestnika.
  2. Dowiaduje się również, że Korona na jego następcę wybiera nie wskazanego przez niego człowieka, który mógłby kontynuować jego linię polityki, a Pabla von Neumanna, który jasno i wprost przedstawiał zupełnie inną wizję rozwoju Księstwa Luindoru.
  3. Wykorzystując fakt, że Korona nie działa natychmiast i jeszcze nie odebrała mu kompetencji, na parę godzin przed swoim odwołaniem - Jazłowiecki jednostronnym postanowieniem Namiestnika narzuca Księstwu nową konstytucję, mimo iż jego następca wprost oświadczył, że jej postanowień nie akceptuje i chce rozwijać Księstwo w innym kierunku.
  4. W Konstytucji znalazł się zapis, że zmienić ją można tylko w drodze referendum. Ma to oczywiście utrudnić (bo chyba nawet Jazłowiecki nie jest tak naiwny, by sądzić że uniemożliwi) jej zmianę nowemu Namiestnikowi. Pytaniem retorycznym jest oczywiście kwestia dlaczego Jazłowiecki tak dbający o demokratyczne wartości nie zorganizował referendum w sprawie przyjęcia Konstytucji.
  5. Człowiek mający choć odrobinę honoru w takiej sytuacji - odwołanie z urzędu Namiestnika (chyba pierwszy raz od czasu Karczewskiego wbrew woli zainteresowanego) i odrzucenie przez Koronę wskazanego przez niego następcy, zaś powołanie człowieka zapowiadającego zmiany w zupełnie innym kierunku - powstrzymałby się od takiego działania. W momencie oznajmienia mu, że zostanie odwołany i zastąpi go ktoś inny - Jazłowiecki stracił polityczną legitymację dla takich działań i powinien ograniczyć się do przekazania urzędu swojemu następcy. Jeśli zaś Jazłowiecki uważał, że ogłoszony na chybcika akt jest aż tak ważny dla Luindoru - dlaczego nie pozwolił zadecydować o jego wprowadzeniu samym Luindorczykom, tylko zaskoczył ich swoją decyzją na parę godzin przed odwołaniem?
  6. Oczywiście, Jazłowiecki nie wyrządził swoim działaniem żadnej poważnej szkody - ot, drobna złośliwość. Tyle, że Namiestnikowi Koronnemu takie drobne złośliwości nie przystoją, zwłaszcza jeśli przybierają postać majstrowania przy ustroju powierzonej w zarząd prowincji. Dlatego mówię, że Jazłowiecki nie jest poważnym politykiem i na pełnienie żadnego odpowiedzialnego urzędu nie zasługuje. Chciałbym by Dreamlandczycy nie śledzący listy Luindoru również mieli tego świadomość.

Mam nadzieję, że takie postawienie sprawy ułatwi nieco Szanownym Dyskutantom merytoryczne odniesienie się do istoty sprawy. Wierzę, że nie przerasta to możliwości intelektualnych przynajmniej dwóch osób, które już zabrały głos w tej sprawie (niestety był to głos zbliżony do intelektualnego pierdnięcia, a nie merytoryczna polemika - wierzę, że stać Was na więcej).

Pozdrawiam,
M.Estr.

> W dniu 21 grudnia 2008 09:44 użytkownik Estreicher
> <estreicher.kd_usunto_at_gmail.com> napisał:
>
> >
> > Jak napisałem w poprzednim mailu, większość Dreamlandczyków myśli i
pisze w
> > podobnym stylu. Mnie idzie o tych myślących inaczej.
>
> Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać i musiałem to dopisać ;P
>
>
> > Pozdrawiam,
> > M.Estr.
>
> --
> /-/ Paweł Erwin de Archien-Liberi
> Margrabia Marchii Dhatar
> --
> The Liberi Project: www.myspace.com/theliberiproject
>
> ------------------------------------
>
> Aby się wypisać, należy wysłać pustą wiadomość na adres
dreamland-unsubscribe_usunto_at_yahoogroups.comYahoo! Groups Links
>
>
>
>
Received on Sun 21 Dec 2008 - 01:53:24 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET