Wiem, że wyciągam starą już wiadomość, ale przez tydzień nie miałem dostępu do Internetu, a kolejny tydzień zajęło mi przebrnięcie przez to, co przyszło w tym czasie. Z pośród maili o tym, jak ludzie w POKD bardzo się wzajemnie kochają, o tym, jaki jest stan prowincji Luindor (ciekawe, że w tym wątku tylko treść pierwszej wiadomości była w temacie, a cała reszta poszła off topic), czy o tym, że odpowiedzialność za wszelkie nieprawomyślne czyny popełnione przez kogokolwiek na LDKD ponosi Marcus Estreicher, który wyprał nam wszystkim mózgi, bądź też przymusza nas groźbą i siłą do występku, za co został słusznie przyskrzyniony, na ten Twój tylko mail chciałbym odpowiedzieć. (Zdanie na 8 linijek, mój nowy rekord :P)
> Witam
>
> Zajmijcie się gospodarka - systemem gospodarczym który powstaje już 7 lat,
> kultura zabawa w panstwo. Wy tylko potraficie wymyślać nowe ustawy nic
> nikomu nie dajace nowe paragrafy i wasnie polityczne. Zera zabawy pozostalo
> w Dreamlandzie! Banda małolatów produkuje swoje chore wyobrazenie polityki,
> starzy wyjadacze lenia się i czasami cos powiedza w tonie "jak ja byłem
> mlody to tak nie robilem".
Mógłbym wytknąć Ci tylko, że to dotyczy także Ciebie, ale chcę powiedzieć więcej. Mam już trochę dość tego, że mam ciągłe poczucie winy z powodu tego, że nie mam już czasu na to, by aktywnie udzielać się w Dreamlandzie. Owszem, Dreamland nadal mnie rajcuje (ten Dreamlandu, który znałem) i jeśli zrządzeniem losu tak się kiedyś zdarzy, że znów będę miał czas na aktywną zabawę, będę miał pod dostatkiem pomysłów na to, co ze sobą tu zrobić. Ale tak się składa, że w tej chwili czasu nie mam i nie będę się przed nikim tłumaczył z tego, że się "lenię". Mój problem leży w tym, że nie mam poczucia, że ktoś mnie tu zastąpił. Że mógłbym spokojnie odejść na emeryturę, a Dreamland będzie toczył się i rozwijał dalej.
Ty i ja przyszliśmy tu mniej więcej w tym samym czasie (ustaliliśmy chyba kiedyś, że Ty byłeś może miesiąc przede mną). Od tamtego czasu z Dreamlandu stale odchodzili ludzie i stale przychodzili nowi. Przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście pokoleń przewinęło się przez Dreamland przez te lata.
Ale ostatnimi czasy, jest dokładnie tak, jak mówisz: połowa Dreamlandczyków nie umie się bawić w państwo wirtualne, a druga połowa umie, ale nie ma na to czasu. Gdzieś się nam ta ciągłość zaburzyła i to najnowsze pokolenie nie ma chyba pojęcia na czym państwo wirtualne polega, mimo że niektórzy mieszkają tu już prawie lub ponad rok. Oczywiście to generalizacja, są jeszcze ludzie jak Janne Fisher czy pan Arturion, ale to wyjątki. Brak mi projektów podobnych do spółki kolejowej JKW Artura. Nikt już nie buduje stron, mało kto pisze do gazet, wydawnictw czy dla uniwersytetów. Dreamland dzisiaj wydaje mi się rozwodniony i kręcący się w kółko bez celu. Czy samo to już nie mówi wiele, że od lat nie mieliśmy nowego de Kakucia czy Edwarda Reya? Dreamlandczykom dziś brak wizji, brak pomysłu. I to mnie przygnębia. Ale, do prawdy, my jesteśmy tu już siedem lat i w swoim czasie swoje zadanie odrobiliśmy dobrze. Pora by wreszcie ci, do których Dreamland należy w tej chwili, obudzili się i wzięli na siebie odpowiedzialność i zaczęli robić rzeczy tak, jak powinny być robione. Bo w przeciwnym razie, co będzie? Edward Artur jest jeszcze starszy niż Ty i ja. Gdyby, nie daj Boże, był to tego zmuszony dziś, komu oddałby koronę? (Panie Gabor, niech Pan lepiej się nie odzywa. Wiemy, że Pan chętnie przygarnie.)
> Albon
Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Received on Sat 20 Dec 2008 - 23:49:11 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Fri 10 Jan 2020 - 23:10:04 CET